Szukaj w blogu

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natka pietruszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natka pietruszki. Pokaż wszystkie posty

17 grudnia 2014

smażony karp wigilijny-sekrety smaku

WIGILIJNY SMAŻONY KARP



Kolejny "must be" na moim stole wigilijnym. Jako wychowanka Galicji, kultywuję tradycję, iż ta ryba na stole wigilijnym królować musi. U mnie jada się go z ziemniaczkami, u mojej szwagierki z chałką. W moim domu sztukę przygotowywania karpia w wieku 16 lat przejęłam ja i tak zostało. Dzisiaj na zdjęciach pokazuję Wam wersję karpia w dzwonkach (tak jada się np u mojego męża) choć ja od zawsze filetuję rybę. Poświęcam na to zapewne znacznie więcej czasu, jednak potem w pełni wszyscy mogą rozkoszować się smakiem. Bez strachu i plucia, jak mawia Mój Tatuś. W tej chwili już są do dostania pięknie filetowane karpie. Technika przygotowywania pozostaje jednak ta sama. Całym sekretem braku posmaku mułu w tej rybie jest

16 stycznia 2014

zupa z brokuła i szpinaku - zielony kolor na ostatnią prostą Akcji Konkursu Tęcza Smaków 3

ZIELONA ZUPA
Z BROKUŁA I SZPINAKU


Akcja Tęcza Smaków 3 weszła na ostatnią prostą. Kończymy ją dokładnie 19 stycznia.  Jak na razie informuję, że najmniej zgłoszeń mam na kolor niebieski - jeśli nikt oprócz mnie - u mnie finałowe danie w tym roku będzie niebieskie - nie podejmie wyzwania, ta kategoria zostanie oddana walkowerem ;) Do dzieła Kochani! :) Ale dziś u mnie zielono na talerzu. Moje milczenie na blogu, nie oznacza barku działania w kuchni. Musicie mi wybaczyć, ostatnio nieco bardziej jestem zapracowaną mamą, niż gotującą mamą, a w zasadzie blogująca. Ale o Was nie zapominam. Mam za to dla Was tą pyszną, lekką, aromatyczną zupę, którą możecie przywołać wiosnę w środku zimy...Choć mam wrażenie, że obie drwią sobie z nas od jakiś 2 miesięcy ;) 
Bardzo brokułowa. Dzięki krótkiej obróbce termicznej brokuły, są naprawdę bardzo wyczuwalne. Komuś może to przeszkadzać, bo to nie krem, ale myślę, że osobom lubiącym kuchnię vege lub al'a vege zupka zasmakuje. Polecam. To moja zielona propozycja do Teczy Smaków 3.

28 czerwca 2013

sałatka ziemniaczana - nic dodać, nic ująć

SAŁATKA ZIEMNIACZANA



Wymyśliłam ją z dziesięć lat temu. Jeszcze w rodzinnym domu. Zapisałam przepis. Odnalazłam po latach "na swoim". I robię od zawsze. Nie wiem dlaczego nie ma jej na blogu. Przeoczenie ;) Więc już jest. 
Prosta, zwykła. Kluczem smaku - natka pietruszki. Szczególnie smakuje teraz z młodych ziemniaków. Jednak podbija serca także zimą. Ja ją bardzo lubię. Jeśli mamy ziemniaki z dnia wcześniejszego to już tylko chwila.Polecam gorąco. 

13 kwietnia 2013

fasolka po bretońsku mojej Mamy - klasyka kuchni polskiej

FASOLKA PO BRETOŃSKU 

MAMCI



Podobno to danie barowe. Dla mnie klasyka polskiej kuchni. Uwielbiam. Idealną robi Moja Mamusia. Dzisiaj dzielę się z Wami Jej przepisem i zapisuję dla Potomków, by przepis nigdy nie zniknął. Bo warto pielęgnować to co rodzinne, niepowtarzalne i smaczne. Zwłaszcza nasze polskie. Dobre polskie jedzenie jest dobre, bo polskie i dobre jest. I nasze. Taki mój patriotyzm kuchenny. Dziękuję Mojej Mamci, że nauczyła mnie miłości do polskiej kuchni. Amen ;) 

Składniki na 5 litrowy gar :
  • opakowanie białej fasoli małej lub grochu jaśku :) ok. 0,5 kg
  • 2- 3 łyżki jarzynki
  • zielona pietruszka - pół pęczka
  • liść laurowy
  • pieprz ziarnisty ok. 6 ziarenek
  • kawałek wędzonego boczku
  • 2 rodzaje kiełbasy - u mnie laska zwyczajnej i podwawelskiej lub toruńskiej
  • 1 duża cebula
  • odrobina mąki
  • łyżka masła
  • sok lub przecier pomidorowy - u mnie domowy
  • ząbek czosnku 
  • majeranek
  • ewentualnie zioła do grochówki
  • kilka ziarenek jałowca
  • odrobina papryki chili
  • sól
  • pieprz


Groch jaś czy fasolę namaczamy na noc w garnku, w takiej ilości wody, by zostało jej 1 cm ponad ziarna. Następnie następnego dnia zagotowujemy go w tej wodzie i odcedzamy. 
Dolewamy nowej wody - taka sama ilość, co poprzednio. Dodajemy jarzynkę, liścia laurowego, pieprzu, zawiniętą nitką w pęczek zieloną pietruszkę i zagotowujemy. 
W czasie, kiedy fasolka nam się gotuje, osobno podsmażamy pokrojony w kostkę boczek wędzony, dwa rodzaje kiełbas (również pokrojonych w kostkę i obranych ze skóry) wraz z  cebulką, drobno pokrojoną. Smażymy na wytopionym tłuszczu z boczku, ewentualnie na łyżeczce smalcu czy masła. Podsmażoną wędlinę wrzucamy do gotującej się fasolki.  Dodajemy ząbek czosnku, majeranek, kilka ziaren jałowca lub 2-3 łyżeczki przyprawy do grochówki. Gotujemy na bardzo małym ogniu, mieszając od czasu do czasu, do momentu, aż fasolka będzie miękka. Wtedy wyciągamy chochlę fasolek i rozwiercamy wraz z odrobina zupy w osobnym kubeczku. Dodajemy do całości. Jeśli potrawa nadal nie jest zawiesista, możemy dodać zasmażkę ( na łyżce masła podsmażamy chwilkę mąkę , po czym cały czas mieszając dodajemy podlewamy fasolki, mieszamy i dodajemy do całości ). Na koniec dodajemy cały mały słoiczek przecieru pomidorowego (lub koncentratu). Mieszamy, zagotowujemy. Doprawiamy do smaku pieprzem, sola i papryczką chili. Fasolka najlepsza jest po kilku godzinach, kiedy smaki się przegryzą. Serwujemy z chlebem. Smaczności ! :) 


 


5 marca 2013

Zapiekanka makaronowa z pieczarkami i porem - lekko i smacznie

ZAPIEKANKA 

Z ORZO, MASCARPONE, PIECZARKAMI I POREM



Kolejne szybkie danie. Odkrywam ostatnio różne połączenia mascarpone na ciepło. Ja wiem, że to pewnie żaden wynalazek, ale serek mascarpone na ciepło jest boski i polecam każdemu. Danie bezmięsne, syte i stosunkowo tanie. Zajadał je ze smakiem i Mały i Duży Mężczyzna Mojego Życia. I ja też. a pomysł powstał z serii co się nawinie, a w zasadzie co zostało w lodówce i w szafkach. Uwielbiam takie wynalazki.  Polecam gorąco ! :)

25 października 2012

Penne all'arrabbiata wg Makłowicza czyli Światowy Dzień Makaronu u panti

PENNE ALL'ARRABBIATA 

(przepis Roberta Makłowicza)




Jakiś czas temu zaczęłam zbierać przepisy Roberta Makłowicza, dostępne w sklepach Tesco. Generalnie lubię akcje typu <znany Mistrz dzieli się swoimi przepisami>. Zwłaszcza, że przepisy Pana Roberta zawsze mnie inspirują, a jego programy kulinarne bardzo do mnie przemawiają. Poza tym, ja uwielbiam patrzeć, jak Makłowicz sprzedaje swoje przepisy - to w jaki sposób ten Facet je, sprawia, że od samego patrzenia robię się głodna ;) No i to, że przy okazji dowiedzieć się można kupę o świecie, jest drugą - moim zdaniem - świetną stroną medalu tychże programów. Zaś fakt, że Pan Robert od razu daje wskazówki, co można użyć  w normalnej polskiej kuchni, aby danie nie straciło smaku, jest strzałem w dziesiątkę. No, ale nie o Makłowiczu dzisiaj, a o makaronie miało być...
Penne, które Wam dzisiaj prezentuję, okazało się jednym z najlepszych, jakie do tej pory jadłam. Proste, a zarazem mające pełne smaku danie. Smakowało i mnie, i mojemu Mężowi, a główny Smakosz makaronu w naszym domu, zjadł pełny talerzyk, domagając się dokładki ;) 
Penne all' arrabbiata jest klasycznym przepisem pochodzącym (cytując za Panem Robertem) z Lacjum, popularnym w całych Włoszech. Ma wiele wersji różniących się od siebie detalami, choć zawsze chodzi o rurki w pomidorowym, pikantnym sosie z dodatkiem pancetty, czyli włoskiego suszonego boczku. W sezonie oczywiście najlepiej użyć świeżych pomidorów wcześniej obranych ze skórki i pozbawionych pestek. Stopień ostrości dania zależy od naszego gustu, lecz zawsze powinno być choć trochę pikantne. 
Czyż zatem można sobie wyobrazić lepszy i prostszy sposób na uczczenie Światowego Dnia Makaronu w roku 2012? Jeśli jeszcze nie macie pomysłu na dzisiejszy obiad - polecam zatem gorąco - toć to dopiero południe, a coś ciepłego i sycącego należy się naszym brzuszkom w ten pochmurny, zimny i mglisty dzionek, jak dziś :)


Składniki na ok. 4-6 porcji:
  • 500 g makaronu penne (rurki)
  • 100 g bekonu lub surowego wędzonego boczku (ew. pancetty)
  • 6 łyżek oliwy z pierwszego tłoczenia
  • 2 suszone papryczki peperoncini lub 1 świeża papryczka chili lub ew. szczypta chili w proszku - u mnie ostatnia wersja ;)
  • 3-4 ząbki czosnku
  • 1 puszka (425 g) włoskich pomidorów pelati, najlepiej krojonych - u mnie, za radą Mistrza, były to sezonowe pyszne polskie świeże pomidorki, obrane ze skórki i pozbawione pestek;)
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • świeżo starty ser pecorino ew. parmezan do posypania
  • sól







Bekon kroimy w kostkę, dodajemy do rozgrzanej na patelni oliwy, rumienimy na średnim ogniu. 
Zrumieniony bekon wyjmujemy łyżką cedzakową na talerzyk i odstawiamy. 





Do oliwy na patelni dodajemy drobno posiekany czosnek i pokruszone peperoncini lub drobno pokrojona chili - ja posypałam czosnek szczyptą chili - smażymy chwilę, aż czosnek się lekko zrumieni. 
Dodajemy pomidory i posiekaną natkę pietruszki, dusimy na średnim ogniu ok. 10 minut, soląc do smaku (jeśli sos za bardzo odparuje, podlewamy go nieco wodą spod gotowania makaronu). 

Dodajemy usmażony bekon, gotujemy sos kolejne 2-3 min.

Ugotowany al dente makaron odcedzamy, mieszamy na patelni z sosem. Podajemy, posypawszy każdą porcję serem. Smaczności !!! :D 







Jeśli jednak ten przepisik do Was nie przemówił, zapraszam po inne inspiracje makaronowe do FOTO KSIĄŻKI KUCHARSKIEJ po prawej stronie lub zakładki makarony :) 

14 października 2012

Rosół z królika - niedzielny obiad inaczej

ROSÓŁ Z KRÓLIKA




Rosołek. Pyszny. Delikatny. I dla Dorosłych i dla Naszych Kochanych Milusińskich. Lekko słodkawy w smaku, ale delikatność rekompensuje zdecydowanie ten posmak. Jeśli Ktoś nie lubi. Ja - uwielbiam. Choć osobiście nie chciałam się go tknąć, bo z takich cudnych uroczych i milusińskich zwierząt. Do czasu, aż Mój Ukochany kiedyś dał mi spróbować rosołku w swoim rodzinnym domku i dopiero potem powiedział z czego ;) Teraz, gdy tylko otrzymam króliczka, gotuję rosołek dla Nas, a szczególnie dla Synka, który smak pokochał :) Polecam gorąco, bo gotuje się naprawdę prosto :) A mięsko z rosołku jest idealne do ziemniaczków na drugie danie. A więc do dzieła! 


Składniki:
  • jedno lub dwa udka z królika
  • 2-3 marchewki 
  • 1 pietruszka korzeń
  • kilkanascie gałązek natki pietruszki
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • kilka ziaren pieprzu czarnego
  • liść laurowy
  • 1 cebula
  • pieprz 
  • sól
  • przyprawa do rosołu ( lubczyk, suszone warzywa, smażona cebula, sól) 


Około 2 litrów wody zagotować, wrzucić opłukanego króliczka. Pogotować chwilkę i zebrać szumy. Wrzucić pieprz, ziele angielskie i liść laurowy. Pogotować 5 minut. Dodać obrane i pokrojone w kawałki marchew i pietruszkę. Gałązki natki pietruszki opłukać, zostawić jedną do dekoracji, związać w wiązkę i wrzucić do rosołku. Cebulę opalić nad ogniem (nadaje piękny żółty odcień) i wrzucić do zupy. Gotować na bardzo małym ogniu około 1,5 godziny. Pod koniec dodać sól, pieprz i przyprawę do rosołu lub sam lubczyk (można ją oczywiście pominąć).  Podawać z makaronem, przystrojony marchewka i pietruszką. Smaczności !! 




21 sierpnia 2012

Pomidory w galarecie do słoiczka...czyli smak lata w zimie;)

POMIDORY W GALARECIE 

DO SŁOICZKÓW NA ZIMĘ




Obiecałam - słowa dotrzymuję. Dzisiaj przepis nieco bardziej pracochłonny niż  wczorajszy, czyli pomidory w sosie własnym, ale zdecydowanie bardziej wypasiony ;) Przez wiele lat przepis był ukrywany w głębokiej tajemnicy przez moją Ciocię Rysię. Pomidory w galarecie, różowa sałatka i grzybki na ciepło były hitem Jej zimowych imienin. Jako Dzieci czekaliśmy z utęsknieniem na te rarytasy. Po pewnym czasie przepis wreszcie wyprosiła Moja Mama i od tej pory zagościły i w naszej domowej Spiżarni. Podobnie, jak pomidory w sosie własnym, można je zastosować do wielu dań, jednak, jak dla mnie, najpiękniej prezentują się w miseczce podawanej do chleba lub kanapek, jako specjalny dodatek w środku zimy. Smak mają rewelacyjny - na kanapce, obok pomidora, musi obowiązkowo znaleźć się odrobina galaretki. Smak polubił też mój Mąż, dlatego w tym roku, już wiem, że na pewno zrobimy jeszcze jedną partię :) Te Wam prezentowane są pomidorkami daktylowymi, ale sprawdzają się także   podłużne Limy - choć pamiętam, że Ciocia tak zamykała w słoiczku Malinówki. Więc nic tylko zaciągać rękawy i do dzieła :) 

26 czerwca 2012

Męskie jadło - ziemniaczki i szyjka..Uczta na Dzień Taty:)

ZUPA ZIEMNIACZANA 

NA SZYJCE


Tegoroczny Dzień Taty spędziłam z moim Tatusiem. Tatuś Mojego Smyka był na dyżurze, więc ten Dzień należał w całości do jego Dziadzia. Razem z moją Siostrzyczką urządziłyśmy ucztę. Obie wkroczyłyśmy do kuchni i zaczęłyśmy tworzyć cuda. Ja zajęłam się zupką i pierwszą połową drugiego dania - ona drugą :) Królowały ziemniaczki: prezentowana zupka ziemniaczana na szyjce z indyka, pieczone młode ziemniaczki w wersji wypasionej i SCHAB. Ja przygotowałam kieszonki ze schabu :) Moja Siostrzyczka przepyszny duszony schab z warzywami :) Tatuś był szczęśliwy :) Zajadał obiad ze smakiem i radością:) Serce nam rosło :) 

Z okazji Dnia Taty, 
jeszcze raz,
 Mojemu Kochanemu Tatusiowi, 
życzę wszystkiego co sprawia, 
że na Jego twarzy gości uśmiech, 
a w serduszku radość:) 

A Was chce uraczyć przepisem na zupkę ziemniaczaną na szyjce :) Prosta, szybka, dość tania:) Zwłaszcza teraz, z młodych ziemniaczków, smakuje rewelacyjnie :) 

Składniki na około 3 litry:
  • 1 szyjka z indyka
  • 4 marchewki
  • 2 pietruszki
  • cebula wraz z cebulą zieloną - grubym szczypiorem
  • 4-6 ziemniaczków - w zależności od ich wielkości
  • 3 łyżeczki jarzynki bez glutaminianu sodu
  • 3 łyżeczki masła
  • około 3 litry wody
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziela angielskie
  • 6 ziarenek pieprzu
  • pieprz, sól

Zagotować wodę,wrzucić szyjkę i około 10 minut gotować. Nie szumować. W tym czasie obrać marchew, pietruszkę, ziemniaczki. Opłukać. Wszystkie warzywa pokroić w dość drobną kostkę. W między czasie (po jakiś 5 minutach) wrzucić przyprawy - pieprz, ziele i liść laurowy. Po 10 minutach dorzucić warzywa, dodać jarzynkę. Zmniejszyć ogień i gotować pod przykryciem jakieś 3-4 minuty. Rozpuścić masło.Cebulę wraz ze szczypiorem pokroić drobno, poddusić na maśle i w całości dodać do zupy. Gotować, aż ziemniaczki i reszta warzyw będzie miękka. Ewentualnie doprawić do smaku. Podawać. Smaczności :)



Oprócz zupy na stole zagościły:


duszony schab mojej Siostrzyczki
kieszonki ze schabu
pieczone młode ziemniaczki w wersji wypasionej :)


IV Letni Festiwal Zupy

9 marca 2012

Wspólne gotowanie : HASŁO : PLACEK PO WĘGIERSKU

PLACEK PO WĘGIERSKU



KLASYKA. Sama w sobie. Ile kuchni w naszym kraju - tyle przepisów na to danie :) Ja generalnie uwielbiam placki ziemniaczane - po prostu je KOCHAM. Potrafię małych zjeść 20 na raz i wcale się nie przechwalam. Ale czasem najdzie mnie ochota na WYPASIONE placki ziemniaczane. Wtedy robię te - po węgiersku po mojemu. Od razu dla wszystkich, którzy mi zarzucą,  że to nic z plackami po węgiersku nie ma wspólnego - placki są w wersji takiej, by mógł je zjeść 14 miesięczny Maluszek. Zjadł ze smakiem swojego MEGA ;) placka głośno mlaskając... .

3 lutego 2012

Zimowa rozgrzewajka na obiad - ZUPA GULASZOWA Z IMBIREM! :D

ROZGRZEWAJĄCA 
ZUPA GULASZOWA



Gdy za oknem -20, w domu biegający Maluszek "dostający kota" znudzony ciągłym siedzeniem w domu, a z tyłu głowy pulsuje myśl, że Zmarznięty Mąż już nie długo stanie w drzwiach, chce się szybkiego jednogarnkowego obiadu. ZUPY. Ale nie zwykłej zupy, tylko sycącej, rozgrzewającej...zimowej. Tylko w zimie nie mam wyrzutów sumienia w doprawianiu zupy mąką i śmietaną po staropolsku. Mało tego - w zimie - takie gęste zupy smakują mi najbardziej. Kocham Zimę  - jej mroźną śnieżną wersję najbardziej. Brzmi to ekstremalnie, ale kocham, bo kojarzy mi się z ciepłem - paradoksalnie. Ciepłem wełnianych grubych swetrów 
(ach te GOLFY! :D ) , dawniej robionych przez moją Mamę i Babcię. Ciepłem wełnianych czap i szalików. Ciepłem domowych pysznych zup...Gorącą herbatą z miodem i sokiem malinowym. Ciepłem serca, bo w zimie spotkało mnie wszystko co cudowne w moim życiu - mam urodziny i imieniny, poznałam w zimie Mojego Męża...W Zimie wzięłam ślub i w zimie urodził się Mój Syn. Kocham Zimę od dziecka. I tak zostanie bez względu na temperaturę za oknem :) 
Zupka, którą Wam prezentuję powstała wczoraj, aby rozgrzać Męża po powrocie z pracy. Rozgrzać siebie i nasycić Mojego Szkraba jednym daniem . Wszystko się udało. Wyszła pyszna i rozgrzewająca. Może stanie się dla Was inspiracją na najbliższe dni i obiad, zwłaszcza, że Zima nie odpuszcza. I może spojrzycie z większym optymizmem za okno, gdy poczujecie jej aromat i ciepło w żołądku :)

Składniki:
  • 0,5 kg karkówki bez kości
  • 1 duża cebula
  • 3 cm świeżego imbiru - można dać 5 cm, by była ostrzejsza - moja była delikatniejsza dla Maluszka
  • 12 cm kawałek zielonej części pora
  • 4 duże ziemniaki
  • 3 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 10 ziarenek czarnego pieprzu
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziela angielskie
  • olej rzepakowy - 2łyżki
  • 1 litr wody
  • 60 ml mleka
  • 2 łyżki śmietany 12%
  • łyżka mąki
  • 2 ząbki czosnku
  • papryka sproszkowana 
  • mielony pieprz
  • sól

Mięso kroimy w drobną kostkę. Rozgrzewamy olej wraz z papryką, solą i pieprzem. Gdy zacznie skwierczeć, wrzucamy mięso i smażymy. Po chwili dodajemy - nie przerywając smażenia - pokrojoną w dużą kostkę cebulę, talarki pora, marchewkę i pietruszkę pokrojone w pół talarki - mieszając po każdym składniku. Na końcu zaś ziemniaki pokrojone w małą kosteczkę. Po 3 minutach, od dodania ziemniaków, zalewamy całość 1 litrem wody, zmniejszamy ogień. Wrzucamy liście laurowe, ziele angielskie i pieprz ziarnisty. Dosalamy do smaku. Ząbki czosnku kroimy w słupki i wrzucamy do zupy. Gotujemy pod przykryciem około 25-30 minut. 1 łyżkę mąki rozwiercamy w 60 ml mleka, dolewamy odrobinę zupy, rozwiercamy i np przez sitko, aby uniknąć grudek, wlewamy do zupy. Następnie 2 łyżki śmietany rozwiercamy z chochlą zupy, wlewamy do całości, cały czas mieszając, by zupa się nie zważyła. Zagotowujemy i gotowe:) 
Smaczności !! :)


6 grudnia 2011

Jesienna zupa z rzodkiewki i wyjaśnienie dla oczekujących na wyniki Konkursu

Na wstępie informuję, że dzisiaj to jest 6 grudnia 2011 roku, zgodnie z zapowiedzią, zbierze się Jury, aby wyłonić Laureatów Konkursu Akcji "Tęcza Smaków" :) A już jutro zapraszam Wszystkich na Uroczystą Galę Rozdania Nagród na moim blogu ;) 


A tymczasem dzisiaj zapraszam na ....




JESIENNA ZUPA Z RZODKIEWKI


Zupka powstała jako moja osobista wariacja wiosennej zupki z liści rzodkiewki Pascala, którą kiedyś Wam prezentowałam. Ponieważ rzodkiew smak ma zupełnie inny jesienią (hm...zimą? ), więc zdecydowanie potrzebowała jesiennych warzyw :) I zasada jest prosta - rzodkiewka musi mieć NAPRAWDĘ PIĘKNE liście i musi być ŚWIEŻA- z supermarketu raczej się nie nadaje. Polecam osiedlowe jarzyniaki w poszukiwaniu tegoż warzywka. Myślę, że wczesna wiosną będzie równie pyszna, a może nawet pyszniejsza? :) Nam i mojej Siostrzyczce bardzo smakowała. Nawet Dzidziusiowi smakowała - dzielnie chlipał łyżeczkę za łyżeczką - a dla mnie to najlepsza recenzja :)

Składniki :
  • 2 pęczki liści z rzodkiewki 
  • 1 pęczek czerwonych główek rzodkiewek 
  • 1 czerwona cebula
  • 2 ziemniaki
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1/3 kostki masła
  • ok. 500 ml wody
  • 1 łyżeczka przyprawy włoskiej (lubczyk, cząber, majeranek, pieprz turecki, czarnuszka, suszone warzywa, sól)
  • 1 łyżeczka jarzynki
  • 8 ziarenek pieprzu ziarnistego
  • pieprz mielony
  • oliwa z oliwek
  • ocet winny z białych winogron
Wszystkie warzywa skroić: liście i cebulkę posiekać, główki rzodkiewek, ziemniaki, marchew, pietruszke pokroić w kosteczkę lub plasterki. Rozgrzać oliwę z łyżką masła, wrzucić liście rzodkiewki. Gdy zmaleją, wrzucać kolejno cebulę, ziemniaki, marchew i pietruszkę, smażyć dokładając stopniowo masła, aż do wyczerpania. Podsmażone warzywa zalać wodą (około 500 ml - do przykrycia tylko składników). Zmniejszyć ogień, dodać pieprz ziarnisty i jarzynkę, razem z przyprawą włoską, gotować do miękkości warzyw. Następnie zupę zblenderować. Jeśli jest za gęsta dodać jeszcze troszeczkę wody, doprawić ewentualnie do smaku sola i pieprzem. Dodać octu winnego - tu polegamy na swoim języku - ma mieć lekko kwaskowaty smak. Podawać z grzankami. Smaczności !!! :) 


13 listopada 2011

Muffinki sycylijskie czyli Sycyliana dla Szwagra


"Muffinki Sycylijskie"

Oj dawno nie było u mnie muffinek... Jakoś tak się nie składało, żeby je zrobić... . Wczoraj nadarzyła się okazja, gdyż weekend spędzamy u Teściów. Mój Młodszy Szwagier robił imprezę dla kolegów. Zaproponowałam, że upiekę mu muffinki... "A mogą być z fetą? Dobre były.." Ano były - pamiętne muffinki z fetą i oliwkami. Tyle, że nie mieliśmy ani oliwek, ani masła. Ani foremek do muffinek. Ale - dla chcącego, nic trudnego ;) W lodówce znalazł się kawałek fety, twarogu Babci Basi i pomidorki. I wyszły muffinki : "Scycyliana" jak określił Szwagier;) Foremki zrobiliśmy z foli spożywczej - obtoczyliśmy dół szklanki - i już. Muffinki wyszły smaczne, pożywne - kilka dotrwało do śniadania, więc udało mi się zrobić im zdjęcia:) Szczerze polecam. 

Składniki:
suche:
  • 2,5 szklanki mąki zamojskiej przesianej
  • łyżeczka cukru
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 2 łyżeczki natki pietruszki suszonej
  • po pół łyżeczki soli i pieprzu
  • łyżeczka oregano
  • łyżeczka bazylii
  • łyżeczka przyprawy do pizzy
mokre:
  • 2 jaja
  • 2 jaja
  • szklanka mleka
  • pół kostki zwyklej margaryny
dodatki:
  • ser feta - polowa kostki
  • ser feta - polowa kostki
  • kawałek twarożku około 100g
  • 2 pomidory
  • cebula 1/3 główki
Pomidory, twarożek, fetę i cebulę pokroić w bardzo malutką kostkę. Margarynę stopić - ostudzić. 
Suche składniki połączyć w jednej misce.Do ostudzonej margaryny wbić 2 jajka, dodać mleko - szybko zamieszać. Mokre wlać do suchych - kilka razy zamieszać. Dodać dodatki i wymieszać całość tylko do połączenia się składników - aby muffinki nie były twarde.
Nałożyć do form - mogą być jumble - po 2 łyżki - uwaga rosną sporo. Piec w temperaturze 180'c - 200'c około 20 minut (zrobić test patyczkowy) Smaczności !!! :)

29 października 2011

Amore barszcz czerwony :)

KLASYCZNY 
BARSZCZ CZERWONY ZABIELANY 
NA WARZYWACH





Kocham Barszcz Czerwony miłością najczystszą. KAŻDY. Po prostu każdy. To moja ukochana zupa. Mogłabym go jeść codziennie i by mi się nie znudził. Zwłaszcza, że ma tyle wersji, że nie można się z nim nudzić. Najbardziej kocham ten Wigilijny. Ale taki jadam raz w roku. Czasem, gdy któryś przypomina jego smak psuję go, bo Wigilijny może być tylko w Wigilie. 
Zabielany barszczyk czerwony na warzywkach najbardziej lubię z gotowanymi całymi ziemniakami w środku zupki. Piszę to szczególnie podkreślając, gdyż w domu u mojego Męża jada się go z tłuczonymi ziemniakami podawanymi osobno. Ale równie dobrze smakuje on z gotowanym jajkiem. Cóż ja się będę rozwodzić - po prostu POEZJA :D


Składniki:
  • około kilogram buraków
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • natka pietruszki - kilka gałązek
  • koncentrat barszczu czerwonego - ja dodaje zawsze KRAKUS :) ale może być kiszony
  • sok z cytryny
  • ocet
  • łyżeczka cukru
  • ząbek czosnku
  • pieprz ziarnisty -6-7 ziarenek
  • liść laurowy
  • ziele angielskie
  • 2 łyżki vegety
  • pieprz 
  • ząbek czosnku
  • mąka około 2 łyżki
  • mleko odrobina
  • śmietana  około 2 łyżki
  • opcjonalnie można dodać kawałek selera

Buraczki obieramy ze skóry, kroimy w ćwiartki, wrzucamy do garnka. Marchew i pietruszkę (ewentualnie seler) również, przekrawamy na pół i dodajemy do buraków. Całość zalewamy zimną wodą do przykrycia się warzyw - ewentualnie nieco ponad nimi gdy chcemy więcej zupki - i włączamy palnik na mały ogień. Dodajemy ząbek czosnku, pieprz ziarnisty, ziele angielskie, liść laurowy, vegetę i natkę pietruszki przewiązaną nitką. Gotujemy na wolnym ogniu do miękkości warzyw. Kiedy warzywa zmiękną dolewamy koncentrat barszczu czerwonego. Ciężko mi określić ile - ja robię to na oko, aby barszcz miał piękny kolor i smakował bardzo buraczanie. Schodzi mi zwykle 3/4 butelki. Należy uważać, jeśli używamy barszczu kwaszonego - dodajmy tyle, ile zniesie nasze podniebienie;) Jeśli pozostajemy przy Krakusie, zakwaszamy barszcz sokiem z cytryny lub octem. Ja wolę sok, gdyż zachowuje  dodatkowo kolor barszczu. I tu też kierujemy się swoim podniebieniem :) Dosypujemy łyżeczkę cukru i doprawiamy do smaku pieprzem i ewentualnie solą. W kubeczku wrzucamy mąkę, zalewamy ją odrobiną mleka i dobrze rozwiercamy. Gdy znikną grudki, dodajemy kwaśną śmietanę i znów rozwiercamy. Wlewamy do kubeczka odrobinę barszczu - rozwiercamy szybko. Zawiesinę wlewamy do garnka cały czas mieszając, by barszcz nam się nie zważył. Mocno podgrzewamy - gdyby po zawrzeniu barszczyk stracił kolor  - ratujemy go koncentratem ;) Podajemy z ziemniakami, jajkiem lub chlebem :) Smaczności ! :)


24 października 2011

Pierogarnia cd: Pieróg z ciasta francuskiego i tuńczyk

PIERÓG Z CIASTA FRANCUSKIEGO 
Z TUŃCZYKIEM


Przepis na to danie znalazłam kiedyś o w pół do drugiej w nocy, kiedy zorientowałam się, że jutro jest piątek, a Mąż będzie głodny chodził cały dzień... . Przepis okazał się fantastyczny i już o 2:00 am wyciągałam gotowe pierożki z piekarnika :) Okazały się szybką, tanią i smaczną przekąską-obiadem. Do tego łatwo je modyfikować, co też uczyniłam następnym razem, gdy znów królowały na mym stole :) Przepis pochodzi z blogu Bereniki . W pierwszej wersji zapomniałam dodać pietruszkę, w drugiej zaś zamiast kaparów dodałam konserwowanego ogórka i smak był równie kuszący. Podaję, więc obie wersje na farsz :) 

27 czerwca 2011

Pasta avocado z serkiem homo - coś anty guaciamolle ;)


Pasta avocado z serkiem homo


Znów kupiłam avocado...Chciałam zrobić coś innego...mniej ostrego niż poprzednio... No to zrobiłam :) Generalnie wyszło delikatne, ale brakowało mi cytryny..."Hm...mam kwasem cytrynowy...rozpuszczę!!"  No i rozpuściłam. Przestrzegam wszystkich : kwas jest MOCNY ! Ja rozpuściłam pół łyżeczki w kieliszku...I potem ratowałam pastę czym się dało...Ostatecznie wyszła smaczna, ale z ogromną ilością cukru i tabasco. Dlatego podaje przepis, który miał być w oryginale...a nie "ratunkową " modyfikację;) 



Składniki :
  • 2 dojrzałe avocado
  • dużo listków bazylii, natki pietruszki i oregano
  • 1.5 łyżeczki cukru
  • sok cytryny z grubego plasterka
  • pieprz 
  • sól
  • ząbek czosnku drobno pokrojony 
  • 1 łyżeczka tabasco
  • 1 serek homogenizowany naturalny
  • olej sezamowy
  • opcjonalnie cebula połówka

Avocado wydłubać ze skórki i utrzeć z czosnkiem i sokiem z cytryny. Dodać resztę składników. Wymieszać i gotowe :) Świetnie smakuje na krakersach oraz chlebku razowym. 




Jadłodajnia studencka

20 czerwca 2011

Sałatka Z rukolą, mozzarellą i ..kabanosem ! :) Rukolowy Kabanosik


SAŁATKA
RUKOLOWY KABANOSIK

  

Znów wyczarowałam coś pysznego..."Zielone Świątki", więc i u mnie zielono na talerzach. Zostało mi trochę rukoli i dwie laski cieniutkiego kabanosa...Reszta jakoś sama zaczęła się komponować. Pyszna do grzanek i śniadaniowej kawy w niedzielny poranek :)

Składniki na dwie osoby :)
  • 100g rukoli
  • opakowanie mozzarelowych kuleczek
  • 10 pomidorków koktajlowych
  • dwie laski cienkiego wieprzowego kabanosa
  • kilkanaście porwanych liści świeżej bazylii
  • kilkanaście porwanych  listków natki pietruszki
  • kawałeczek ogórka
  • szczypior - zielona cebulka
  • pieprz kolorowy świeżo mielony
  • sól
  • oliwa z oliwek
  • sok z grubego plasterka cytryny

Rukolę wypłukać i osuszyć. Dodać do niej pokrojone na połówki kuleczki mozzarelli, pomidorki koktajlowe przekrojone na pół, kabanos pokrojony w centymetrowe plasterki, ogórek pokrojony w ćwierć talarki, posiekaną zieloną cebulkę, listki bazylii i pietruszki. Całość polać oliwą z oliwek i sokiem z cytryny. Doprawić do smaku i pomieszać. Gotowe;)

  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...