Szukaj w blogu

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walentynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walentynki. Pokaż wszystkie posty

11 lutego 2015

zmysłowy deser bananowo cytrynowy na Walentynki

DESER BANANOWO-CYTRYNOWY
 Z NUTĄ WANILII


Czy Ktoś z Was pamięta, jak ponad trzy lata temu brałam udział w Zimowym Smakowisku i tworzyłam menu afrodyzjakowe? :) A no stworzyłam idealne menu. Skomponowane dokładnie i podkreślało swoje smaki. I ten deser miał być jego zwieńczeniem. I dokonało się. W końcu odkryłam karty i dziś dopełniam przepisów na blogu. Delikatny, zmysłowy, pięknie podany. Idealny, bo tworzy się go niecałe 15 minut. Dziś prezentuję go w całej okazałości jednocześnie poniżej podając Wam linki do dwóch pozostałych części menu. W nowej odsłonie zdjęciowej :) Zapraszam.

2 lipca 2013

orzechowa sałatka z kozim serkiem na rukoli

ORZECHOWA 

SAŁATKA  Z KOZIM SERKIEM NA RUKOLI


Obiecałam wczoraj sałatkę - jest sałatka. Kolejna, która powstała na Dietetycznych Rewolucjach. Ta jest zdecydowanie mniej wyszukana, ale równie pyszna. Prostota składników, podkreślona olejem z orzechów laskowych - szczerze polecam! I nie dlatego, że coś z tego mam, tylko on jest po prostu naprawdę pyszny! :) Myślę, że taka sałatka, ucieszy każde podniebienie :) 

19 lutego 2013

Czekoladowe muffinki z chili - coś na rozpalenie zmysłów

CZEKOLADOWE 

MUFFINKI Z CHILI


Czternastego lutego rozpoczęła się zimowa odsłona mojej ukochanej Akcji - Muffinkowo. Akcje organizuje Dominika z Domi w Kuchni. A skoro to moja ukochana Akcja, a do tego w wersji zimowej, już w najbliższym czasie zakładka z przepisami na te maleńkie babeczki na moim blogu wzbogaci się o kolejne wersje mojego ulubionego szybkiego wypieku. 
A co do samych muffinek - powstały w Walentynki specjalnie dla moich Kochanych Mężczyzn. Smakowały im bardzooo ;) Do tego stopnia, że Najmłodszy Mężczyzna mego życia zajadał się nim w ramach kolacji i śniadania dnia następnego :) Delikatnie kuszące mocno czekoladowym wnętrzem...Dopiero po zjedzeniu całej muffinki poczujecie delikatne ogniste mrowienie na języku..w sam raz, by ugasić je szampanem lub pocałunkami Ukochanej Osoby :) Słowem muffinki z afrodyzjakami w pełnym tego słowa znaczeniu :) Przepis jest wymyślony przeze mnie w trakcie robienia muffinek, więc zbieżność z innymi przepisami w sieci jest przypadkowa :)  Polecam gorąco!
Ach!  I jeszcze dwie techniczne uwagi : Ciasto, ze względu na dużą ilość mokrych składników, jest bardzo lejące. W niczym to nie przeszkadza muffinkom w rośnięciu, a dzięki temu są dużo lżejsze i delikatniejsze w smaku. I wychodzi ich z powodzeniem około 20 !;) Słowem same zalety ;) A druga : na 20 babeczek 14 udało się idealnie i idealnie odeszło od form silikonowych, zaś 6 przywarło. Nie mam pojęcia dlaczego - choć mam podejrzenie, że jedną z form Mały Smyk niechcąco obsypał mąką i stąd mogło nie być problemu z wyjęciem muffinek z form z Tesco ( takich pakowanych po 6). Dlatego dla pewności, jeśli używacie silikonowych form na muffinki obsypcie je delikatnie mąką. Ja zweryfikuję ten problem przy kolejnym podejściu do nich. 




Składniki na ok. 20 babeczek :
  • ok. 120 g rozpuszczonej margaryny -
  • 1 szklanka mleka
  • pół szklanki maślanki
  • 2 jaja 
  • 1 opakowanie czekolady do picia - 80 g
  • 2 szklanki mąki tortowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 3/4 szklanki cukru
  • około łyżeczka chili w proszku - ja machnęłam solniczką z chili tak ze 3 - 4 razy
  • pół gorzkiej czekolady - ok. 50 g

Margarynę rozpuścić w garnku i zostawić na chwilkę. Mleko podgrzać lekko, aby było letnie, dodać czekoladę do picia i rozpuścić. Następnie płynną czekoladę wlać do margaryny, dodać maślankę, wbić dwa jaja - całość wymieszać trzepaczką do jaj do uzyskania jednolitej konsystencji. Do osobnej miski przesiać mąkę, wsypać cukier, proszek, sodę i chili i wymieszać całość. Mokre składniki wlać do suchych, dodać pokruszona drobno czekoladę i wymieszać całość tylko do połączenia się składników. Nakładać do form na muffinki po 2 łyżki ciasta i wstawić do piekarnika nagrzanego na 180'C. Piec 20 - 25 minut do tzw. suchego patyczka. Smaczności !! 







14 lutego 2013

Gotowe zestawy menu na Walentynkową Kolacje/Obiad w niecałą Godzinę ;)

Dzisiaj Walentynki. U mnie mimo, iż bardzo lubię to Święto, się go nie obchodzi ;) Mąż dzielnie je zbojkotował na początku Naszej Znajomości i bojkotuje je co roku, twierdząc, że Kocha mnie każdego dnia, a nie tego jednego. A, że co prawda, to prawda, wiec po kilku latach i ja skapitulowałam w przekonywaniu go do tego święta ;) Ale, ale...Tegoroczne Walentynki dla mnie zaczęły się wspaniale, gdyż mój Mały Mężczyzna wziął sprawy w swoje ręce i z pięknym uśmiechem jeszcze z łóżka dzielnie zakomunikował mi " Kooooo hammmmmmmmm će, Mama....Toto kcie estes? hamam će ko ... " więc Walentynki zaliczam do udanych i zaliczonych ;) Zwłaszcza, że wyrażenie uczuć było spontaniczne i zupełnie ze świętem nie związane ;) 


Czasami jednak Walentynki - nie mówię, że często - zaskakują nas, jak zima drogowców. Wtedy nie mamy czasu na przeszukiwanie blogosfery po to, by skomponować samodzielnie kolacje we dwoje lub późny romantyczny obiad. Dlatego w tym roku postanowiłam wyjść Wam na przeciw i w jednym miejscu zebrać dla Was skomponowane przeze mnie GOTOWE ZESTAWY MENU na Kolacje (OBIADOKOLACJĘ) oraz na Kolacje ze Śniadaniem ;) Zestawy są Szybkie - czytaj tak skomponowane, by przygotowanie ich zajęło Wam maksymalnie godzinę, półtorej. Są również zestawy na bardzo szybkie, ale za to naprawdę pyszne i efektowne dania :) Ponieważ do wieczora jeszcze troszeczkę zostało, a ma być to RATUNEK wiec zapraszam po inspirację, potem do sklepu i trzymam kciuki za efekty :) 


RADOSNYCH WALENTYNEK I MIŁOŚCI KAŻDEGO DNIA :) 




GOTOWE ZESTAWY MENU NA ROMANTYCZNE WIECZORY I ŚNIADANIA:



ZESTAW I - morskim oczkiem


przystawka : 
mus z łososia z suszonymi pomidorami w aromatycznej oliwie na cieście francuskim 

serwujemy z białym winem - najlepiej półsłodkim lub półwytrawnym, które idealnie będzie pasować do ...







danie główne :
pasta de la fuente - hiszpański szybki sos z tuńczykiem, oliwkami i pomidorami








a na deser proponuje rozpływające się w ustach  :
bananowe muffinki z gorzką czekoladą 










ZESTAW II - FILMOWY ROMANTYCZNY WIECZÓR Z KOLACJĄ W TLE i ŚNIADANIEM 



przystawka :
muffinki sycylijskie 

serwujemy czerwone wino - najlepiej półwytrawne, choć Kobiety kochają półsłodkie, które również idealnie będzie pasować do ...

danie główne :

Spaghetii z Ojca Chrzestnego - oryginalne danie z filmu...
a na deser rozpływające sie w ustach i pobudzające zmysły :

choco cake z nutellą


które idealnie będzie smakować na następny dzień podane do kawy razem z ....
Śniadanie na ciepło :
prowansalskie zapiekanki Pyśka 












ZESTAW III - rozkosz zmysłów


przystawka: 
zupa zachodzacego słońca - lekki krem z marchwi i słodkiego (lub niekoniecznie ;) ) ziemniaka 

po niej serwujemy białe wino - lekkie, aby podkreśliło smak serów w ...
danie główne :

lasagne trzy sery z sosem z suszonych pomidorów i lekkim beszamelem  
a po niej proponuje lekkie i orzeźwiające :

muffinki z brzoskwiniami 










ZESTAW IV- lekko i z fantazją

przystawka :
zupa brokułowa z kozim serem i bazylia 

do której serwujemy białe wino, idealnie pasujące do... 
danie główne :
spaghetii lub świderki allfredo z wędzonym łososiem 


a na deser lekki i kuszący :
torcik straciatella 











ZESTAW V - LEKKA, PROSTA ALE WYKWINTNA KOLACJA WE DWOJE 


danie główne :

wolińska sałatka z granatem 

serwowana z  czerwonym lub białym (mnie również w tej wersji smakuje ;) ) winem, koniecznie półsłodkim 

podawana z kupna bagietką lub : 



maślanymi bułeczkami na sodzie oczyszczonej 


a na deser do jakiegoś romantycznego filmu proponuje kawałek : 


choco cake z nutellą











ZASTAW VI  - LEKKA, AFRODYZJAKOWA KOLACJA WE DWOJE :




przystawka : 
mus z łososia z suszonymi pomidorami w aromatycznej oliwie na cieście francuskim 

serwujemy z białym winem lub szampanem  idealnie komponującym się z ....
danie główne :
sałatka z surimii i winogron 
deser :
muffinki poczwórnie czekoladowe 











ZESTAW VII  - SZYBKA SZAMPAŃSKA KOLACJA

danie główne :
sałatka z owocami morza i pomarańcza 

serwowana z szampanem 

a na deser rozpływające sie w ustach i pobudzające zmysły :

choco cake z nutellą










smaczności !!!!

12 lutego 2013

moje choco cake bez ucierania czyli pyszne i piekielnie czekoladowe ciasto dla leniwych :)

MOJE 

CHOCO CAKE Z NUTELLĄ

DLA LENIWYCH 




Dzisiaj ciasto marzeń. Zainspirował mnie choco cake Nigelli. Tylko, że do jej ciasta trzeba było wyciągać mikser... . A Komu by się chciało w leniwe przedpołudnie, po nie przespanej prawie nocy, kiedy koniecznie musicie zjeść coś czekoladowego do kawy ?  Początkowo miały być muffinki..Ale nie były. I dzięki Ci Panie za to moje lenistwo. Wyszło mi najlepsze ciasto czekoladowe , jakie kiedykolwiek udało mi się zrobić. Najcudowniejsze w nim jest to, że oprócz tego że jest cudownie wilgotne i mega czekoladowe, jest idealnie proste i KAŻDY może je zrobić. Do tego z każdym dniem stawało się coraz lepsze. Przykryłam je jedynie dużą pokrywką ze stali, i trzymałam w temperaturze pokojowej. To moja pierwsza propozycja dla Was na tego roczne Walentynki. Możecie zrobić spokojnie to ciasto dzień wcześniej i na śniadanie podać z przepyszną kawą do łóżka Ukochanej Osobie. Albo podać jako deser do Walentynkowej kolacji ... :) I Kochani Panowie...nawet Ci, którzy nie pieką, to ciasto na pewno i Wam się uda...A przecież przez żołądek do serca prawda? Zapewniam Was, że każda Kobieta będzie jadła je Wam z ręki...Wszak Czekolada to najstarszy afrodyzjak... :) I która z Nas jej nie kocha...choć ciut ciut ;) ? 



Składniki na formę o średnicy 22 cm - u mnie silikonowa- : 
  • 1 mleczna czekolada - 100 g 
  • 125 g margaryny
  • 1 szklanka zimnego mleka
  • 2 szklanki mąki tortowej
  • 5 kopiatych łyżek gorzkiego kakao 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • pół szklanki cukru kryształu
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 2 jaja
  • pół słoiczka Nutelli lub innego dobrego kremu czekoladowego - ja akurat tyle miałam, ale w wypasionej wersji możecie dodać 3/4 słoiczka

Czekoladę połamać na kawałki i rozpuścić wraz z margaryną cały czas mieszając. Zdjąć z ognia dolać ZIMNE mleko, pomieszać i zostawić. 
W misce przesiać mąkę z kakao, proszkiem do pieczenia i sodą. Dodać cukier - pomieszać i zostawić. 
Do masy czekoladowej dodać 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego, wbić dwa jaja - wymieszać na gładką masę trzepaczką do jajek. 
Do suchych składników wlać mokre i wymieszać je tylko do połączenia się składników - dokładnie tak, jak ciasto na muffinki. 
Do formy wlać połowę ciasta. Na nią łyżeczką nakładać w niewielkich odstępach "kulki" Nutelli, tak by pokryły całe ciasto - można je zakręcać w niewielkie esy floresy ;). Na Nutellę wyłożyć resztę ciasta i wyrównać wierzch. Wstawić do piekarnika nagrzanego na 180'c na około 30 minut. Przed wyjęciem wykonać test patyczkowy. Po lekkim ostudzeniu (20-30 minutach) wyjąć z formy i ułożyć na paterze lub talerzu. Posypać z wierzchu cukrem pudrem. Przechowywać w temperaturze pokojowej przykryte pół okrągłą pokrywką lub miską. Ciasto najlepiej smakuje na następny dzień, ale ciężko nie spróbować jeszcze lekko ciepłego ;) Smaczności !! 


Walentynki 2013 - czym to się je?

10 stycznia 2013

Lasagne serowa z sosem pomidorowym z suszonych pomidorow i lekkim beszamelem

LASAGNE TRZY SERY 

Z SOSEM POMIDOROWYM Z SUSZONYCH POMIDORÓW 

I NISKOTŁUSZCZOWYM BESZAMELEM



Dzisiaj pochwała kuchni włoskiej. To nie jest danie dla tych, którzy są na diecie. To danie dla tych, którzy kochają ser, makaron i pomidory. I którzy akurat nie chcą, nie mogą lub nie mają ochoty jeść mięsnej lazanii. To bomba kaloryczna. Ale, jak na bombę kaloryczną przystało, jest mega smaczna i chce się jej więcej i więcej. Bo jeśli tworzę coś, co ma być "serowe", to z założenia ma to w sobie dużoooo sera :) Lazania powstała w piątek. W sobotę nie było po niej śladu. Wyszła typowo po włosku...czyli pysznie ;) Ponieważ wiedziałam ile ładuję w nią kalorii ,postanowiłam odciążyć ją nieco (taka forma uspokojenia sumienia i moich bioder), robiąc do niej pseudo beszamel z książki Dania Niskotłuszczowe. Sos okazał się strzałem w dziesiątkę i z pewnością wykorzystam go jeszcze nie raz. Kiedyś podam przepis na niego także w osobnym poście, byście nie musieli potem zastanawiać się , w której to lazanii się znajdował ;) 
Polecam gorąco całe danie - sos pomidorowy z suszonych pomidorów to również mój autorski wynalazek - jak dla mnie idealny. Zapraszam! 

4 września 2012

Brownie z nutellą i orzechami - ciasto w 40 minut na Dzień Czekolady :)

BROWNIE

Z NUTELLĄ I ORZECHAMI





Uczczenie Dnia Czekolady  wyszło mi dzisiaj trochę przypadkiem... . Bo to brownie miało powstać wczoraj, ale...Może od początku... .
Wczoraj miałam paskudny humor. Ani mi się pisać posta nie chciało, ani za bardzo gotować... . Inspiracje na dania też w zasadzie znaleźć w swojej głowie nie mogłam. Obiad jakoś o dziwo smaczny wyszedł, ale już popołudnie to generalnie składało się, jak w jakiejś zaklętej bajce. Wszystko mi leciało z rąk. Nic się nie udawało. Ot, po prostu wisielczy dzień. Synuś też markotny łaził cały dzionek. Ani na spacer iść nie chciał, a i w domu się niczym zabawić nie mógł... . Co oczywiście wcale w poprawie mojego humoru nie pomagało... . 
W końcu stwierdziłam, że mi to potrzeba chyba czegoś czekoladowego...Lekarstwo na chandrę w mglisty deszczowy dzień ostateczne... . No tak, ale trzeba zrobić coś - nie coś - CIASTO..do którego pomocy nie potrzeba miksera ani wałka. Nie i już. Nie chce mi się. I zaczęło się szperanie. W zasadzie to moje kroki od razu powędrowały na blog Chocoholiczki . Jeśli szukać czegoś czekoladowego - to tylko tam. Zwłaszcza, jeśli szuka się czegoś tak konkretnie, jak ja.  "C i a s t o  na s z y b k o ..." wystukiwałam w okienku wyszukiwarki blogowej... . Enter. Spojrzenie na monitor. "Ciasto bardzo szybkie w wykonaniu - nie wymaga miksera, piecze się też stosunkowo szybko - ok. 35-40 min."  BINGO. KLIK. Ocena składników - są. Orzechy ziemne mam?..lekko solone...A tam, to będzie oryginalniej.  Dzielnie pokroiłam masło do rondelka i...wszedł Mąż. Rondelek ustąpił miejsca garnkom z obiadem. Potem zawędrował do lodówki, na czas pobytu Rodzinki w sklepie... I tam pozostał, bo usypiając Synka ululałam się sama i o północy zmarznięta marzyłam jedynie o ciepłym boku mojego Ukochanego... . 
Dzisiaj rano wstałam zdecydowanie w lepszym humorze ;) Rodzinne śniadanko, wizyta na giełdzie - udane zakupy "przetwórcze" ;) Gdy Mężuś wyszedł do pracy, Synuś zarządał ciasta. Tak, tak...zarządał ;) Wyjął mikser z szafki kuchennej, zaczął próbować go podnosić na blat kuchenny pokazując, żeby Mama zaczęło robić ciasto, wydając przy tym swoje głośnie "Brzbzrzrzzzzzzzzzz". Roześmiałam się. "Dzisiaj będziemy robić ciasto, ale inne Myszko. Nie mikserem. Będziemy mieszać." Smyk spojrzał na mnie rezolutnie i z błyskiem w oku dawaj otwierać szufladę pod piekarnikiem i wyciągać formy do ...muffinek ;) "Nie, nie Kochanie...choć, połamiesz czekoladę do rondelka.." I tak wspólnymi siłami stworzyliśmy ciacho. Jak widać, jest więc banalnie proste do wykonania. A zapach czekolady roznosi się po całym domu podczas pieczenia... :) Zresztą, po jego upieczeniu też. Dlatego, ja zmykam dokroić sobie jeszcze jeden kawałek (a niech mi pójdzie w biodra  ! ), a Was zostawiam z przepisem na to czekoladowe cudeńko. Może Ktoś jeszcze pragnie uczcić dzisiejszy Dzień Czekolady. Przecież jeszcze będzie trwać  ponad godzinkę...a to masa czasu, prawda ? :)



Składniki na ciasto:
  • 200 g masła
  • 1 tabliczka mlecznej czekolady (100 g)
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady (100 g)
  • 250 g cukru pudru
  • 4 jajka
  • kilka kropel aromatu waniliowego
  • 150 g mąki - u mnie tortowa
  • szczypta proszku do pieczenia
  • 40 g kakao w proszku
  • 100 g nutelli (lub innego dobrego kremu czekoladowo-orzechowego) 
  • garść posiekanych orzechów (i ja dałam orzeszki ziemne - lekko solone ;) no może to nie był najlepszy wybór, ale da się :P)


Dodatkowo:

  • polewa czekoladowa (opcjonalnie - więc ja nie dodałam ;) )



W rondelku, przy niewysokiej temperaturze, rozpuszczamy masło, tabliczkę mlecznej czekolady i pół tabliczki gorzkiej, cały czas mieszając, aby nie dopuścić do wrzenia.
Po rozpuszczeniu, odstawiamy na moment do lekkiego przestudzenia - w tym czasie możemy posiekać pozostałą gorzką czekoladę i orzechy. Mnie mieszanka przestygła mocno, bo akurat była pora obiadkowa ;) Dlatego dalsze czynności wykonywałam na wszelki wypadek w misce zwanej makutrą ;)

Masę czekoladową przelewamy do większej miski, dodajemy cukier, kilka kropel aromatu waniliowego i mieszamy dokładnie, powoli wbijając jajka. Każde dopiero po tym, jak poprzednie wejdzie w masę. Gdy uzyskamy ją gładką, dodajemy przesianą z proszkiem i kakao mąkę oraz wrzucamy posiekaną czekoladę.

Wszystko ładnie mieszamy i przelewamy do wysmarowanej masłem i obsypanej mąką blaszki - ja wyłożyłam swoją papierem do pieczenia - o wymiarach 26 x 26 cm (może być także inna blaszka, ciasto będzie odpowiednio wyższe lub niższe. Ja swoją zatem wstawiłam do takiej 18 na 25. Chocoholiczka  nie poleca dużo większej blaszki niż 26x26, gdyż z natury jest to raczej niewysokie ciasto).



Na górę ciasta wykładamy małą łyżeczką krem czekoladowy, mieszamy delikatnie szpikulcem lub tąże łyżeczką i obsypujemy ciacho  posiekanymi orzechami. Tak przygotowane ciasto wkładamy do nagrzanego do 160 st. piekarnika i pieczemy około 35 min.

Brownie powinno być wilgotne, dlatego trzeba uważać - im dłużej będzie siedziało w piekarniku, tym bardziej będzie konsystencją przypominało tradycyjnego Murzynka. Jak pisze autorka : "Myślę, że już po pierwszej próbie wyczujecie swój piekarnik i będziecie potrafiły stworzyć swoją idealna wersję tego  ciasta." Ja na przykład już wiem, że w moim wystarczą mu spokojnie półgodzinki ;) I będzie się jeszcze mocniej rozpływać w ustach ... mmmmmmm... Smaczności !! ;) 





17 sierpnia 2012

Klasyka sałatek - Camprese w wersji mini

SAŁATKA CAMPRESE 

W WERSJI MINI



Klasyka gatunku. Robię ją tak często, że aż nie wiem dlaczego do tej pory nie dodałam jej na blogu. Jakoś wydawała mi się tak naturalna, prosta i za razem znana, że nigdy nie zrobiłam jej zdjęcia. A ją uwielbiam. Robię czasami taką jej popularną wersję z plastrami mozzarelli i pomidorów, jednak ta wersja MINI, najczęściej króluje na moim stole. Odkąd odkryłam mozzarelle w małych kuleczkach... . Serwowana Gościom na takich sałatowych talerzach zawsze robi wrażenie. W zimie, gdy brak świeżej bazylii, zastępuję ją suszoną. Do tego lampka białego wina i prawie jesteśmy we Włoszech...


Składniki na około 4-5 porcji:
  • opakowanie małych kuleczek mozzarelli
  • kilkanaście pomidorków koktajlowych
  • kilkanaście listków świeżej bazylii ewentualnie 2-3 łyżki suszonej
  • oliwa z oliwek
  • pieprz
  • sól
  • liście sałaty

Kuleczki odsączyć z zalewy; pomidorki, listki bazylii i sałatę umyć.  Pomidorki i mozzarellki przekroić na pół i wrzucić do miseczki. Jeśli mamy pomidorki daktylowe, można podzielić je na 3 części. Wymieszać ze sobą - ja robię to "po francusku - łapą" ;) Na talerzykach rozłożyć liście sałaty. Na każdy nałożyć pomidorki z mozzarellkami. Bazylię porwać w palcach i poukładać na mieszance. Każdą delikatnie posolić i popieprzyć oraz obficie skropić - polać oliwą. Smaczności :))


11 sierpnia 2012

Bajka o cannelloni, szpinaku i włoskim smaku

CANNELLONI 

ZE SZPINAKIEM I SERKIEM WŁOSKIM 

POD BESZAMELEM




Opowiem Wam bajkę...
W pewnym mieście znanym wszystkim małym i dużym Milusińskim, gdzie Smok zionie ogniem, a gołębie zawładnęły Rynkiem i Miastem, w ogromnej hali pełnej śpieszących się ludzi i tych leniwie przechadzających się alejkami, na półeczce stało sobie Cannelloni... . Razem z innymi makaroniastymi koleżkami toczyło właśnie zażartą dyskusję nad wyższością włoskiej kuchni nad innymi, gdy zostało porwane przez Jedną Zabieganą Panią Domu, w biegu do kasy... . Cannelloni spojrzało z radością w oczy nowej Właścicielki i aż podskoczyło w koszyku, gdy usłyszało, że zostanie nafaszerowane po włosku. Pełne najpiękniejszych wizji kulinarnych dało się zamknąć w szafce pełnej innych makaronów i dodatków i czekało... . Czekało i czekało... Nowa Właścicielka raz po raz wyjmowała coś z szafki... Cannelloni serce rosło za każdym razem, gdy wpadało w ręce swej Pani, ale z ogromnym zawodem lądowało tylko w innym jej miejscu... . "O ja biedne! " myślało "I cóż mi przyszło z tej radości i obietnic...". Koledzy Świderki i Kolanka, kolorowe Penne i długie Spaghetti, nawet wschodni kolega Makaron Chiński na próżno pocieszali zrozpaczone Cannelloni i dzielnie kibicowali, a nawet ukrywali się za Nim, by pomóc mu nieco, ale tylko odchodzili jeden po drugim, by zostać przetworzone na pyszności. Kiedy prawie wszyscy odeszli, a Cannelloni zupełnie straciło nadzieję...otwarła się szafka... . Ale cóż to? Nowa stara Właścicielka zaczęła raz po raz odsuwać inne makarony, aż wreszcie rzekła z radością :"Tu jesteś! " Cannelloni spojrzało na nią zdziwione i jednocześnie oślepione światłem. Stanęło obok patelni. Pojedyncze rureczki przeciskały się, by znaleźć się bliżej : "Czym nas nafaszeruje? No czym ???? Powiedz! Ty lepiej widzisz! "..."Nie no żartujesz...czym??? SZPINAKIEM??? A gdzie włoskie sosy?A gdzie sos pomidorowy? " Uduszony szpinak zerknął z ukosa na Cannelloni i mruknął : " A co Ty myślisz Kolego, że tylko Ty się wyczekałeś na swoją kolej? Mnie też już łodygi się ususzyły, zanim Pani mnie w lodówce znalazła. Nie wymądrzaj się. Włoski smak to nie tylko pomidory..." 
Za moment Nadeszła Właścicielka z Serkiem Typu Włoskiego w ręce... Ser dzielnie wyprężył pierś, mrugnął do Rurek i dzielnie zaczął się siłować i ćwiczyć zapasy ze Szpinakiem. Gdy stali się jednością, Właścicielka złapała rureczki i każdą nafaszerowała farszem... .Ułożone obok siebie, w  żaroodpornym naczyniu, uśmiechały się radośnie... .Nagle przykryła je biała puszysta kołderka..."A to co??" "Ciiiii..." zasyczał Beszamel..."Śpijcie już..." Jeszcze tylko ser i nasze małe Zapomniane Cannelloni zobaczyło upragnione drzwiczki piekarnika... "I jak tam? " zapytał Szpinak z ich wnętrza "Tęsknicie za sosem pomidorowym? " Cannelloni mruknęło coś niezrozumiale... " A co mi tam, że pod beszamelem...francuska nuta w włoskim stylu..." pomyślało rozkosznie rozpływając się w przyjemnym gorącu... . 
W każdej bajce jest iskra prawdy... Zbieżność osób i sytuacji jest zupełnie przypadkowa...;) Smacznego ! 

8 sierpnia 2012

Lasagne 3 barw w wersji pseudo light

LASAGNE 3 BARW

ZE SZPINAKIEM I INDYKIEM 




Kto powiedział, że lasagne musi być wysoka? Tak, tak - wiem - klasyka kuchni włoskiej zakłada jej odpowiednią wysokość i ścisłość. Ale jeśli przyświeca nam cel, w postaci wykorzystania "resztek" z lodówki to myślę, że możemy się pokusić o taką niziutką jej wersję. I do tego trójkolorową :) W końcu bycie "eko" jest w modzie;) 
Dzięki tej lasagne na dobre odczarowałam sos beszamelowy. Sięgnęłam do klasyki polskiej ;) Wzięłam z półki Kuchnię Polską Marzeny Wasilewskiej i odnalazłam przepis. Okazał się prosty, jasny i do tego bez utrudniających mi zawsze życie miar wagowych. Jeśli pamiętacie moje przeboje z sosem beszamelowym przy ostatniej lasagne z mięsa mielonego czy zapiekanki makaronowej z szynką i sosem beszamelowym właśnie, możecie wyobrazić sobie moją radość, gdy sos wyszedł mi za pierwszym podejściem :D Wprawdzie wyszedł nieco za gęsty, ale do gotowego, dodałam odrobinę mąki ziemniaczanej rozrobionej w 1/3 szklanki zimnego mleka - i mieszając zagotowałam. Wyszło mu to tylko na dobre, bo nadało lekkości :) Tym bardziej, więc szalałam z radości :) Lasagne, mimo, że niziutka, bo miałam tylko resztę paczki płatów makaronowych, wyszła pyszna i zniknęła w całości jednego dnia, co dla mnie jest najlepszą zawsze recenzją :) Dodatkowo indycze mięso mielone, lekkość sosu beszamel i szpinak sprawiły, że okazała się lasagne w wersji light - no...pseudo light, ale jak tu odmówić sobie parmezanu ? ;)


Składniki:
  • 9 płatów do lasagne - mnie wchodziło po 3 na warstwę - ale trzeba dostosować ilość do swojego naczynia żaroodpornego
  • opakowanie - około 100g - startego parmezanu lub sera corregio

sos beszamelowy z moją modyfikacją :
  • 200 ml mleka  lub chudej słodkiej śmietanki + 1/3 szklanki mleka
  • 2 łyżki masła
  • 1,5 łyżki mąki - ja okazało się wsypałam nieco więcej
  • sól
  • cukier
  • biały pieprz - ja dałam czarny
  • gałka muszkatołowa 
  • łyżeczka mąki ziemniaczanej
sos pomidorowy:

  • 200g indyczego mięsa mielonego 
  • 200 ml pomidorów z bazylią firmy Amway - świetna baza do sosów - dostałam od mojej Mamusi i szczerze polecam - ale zamiennie mogą być krojone pomidory z puszki i kilka gałązek bazylii :)
  • łyżeczka cukru
  • odrobina octu winnego
  • sól
  • pieprz
  • ewentualnie oregano w proszku
  • oliwa z oliwek
  • cebulka mała
szpinak:
  • pęczek świeżego szpinaku 
  • 3-4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy
  • pieprz
  • sól

Najpierw przygotowujemy farsz szpinakowy. Świeży szpinak dokładnie płuczemy pod bieżącą wodą i odrywamy same listki. Czosnek przeciskamy przez praskę i wrzucamy na rozgrzaną oliwę. Po minucie dorzucamy opłukane listki i mieszając czekamy, aż stracą swoją objętość. Dodajemy gałkę muszkatołową, sól i pieprz, mieszamy, podgrzewamy jeszcze chwilkę, po czym wyłączamy i przykrywamy. 
Zabieramy się za sos pomidorowy. Cebulę kroimy w małą kosteczkę. Rozgrzewamy oliwę i szklimy ją na średnim ogniu. Dorzucamy mięso mielone i smażymy razem, do momentu złapania się mięsa - zniknięcie surowizny. Wtedy dorzucamy pomidory, przyprawy, ocet winny i cukier. Mieszamy razem. Podgrzewamy około 5-7 minut i wyłączamy. 
Zabieramy się za sos beszamelowy. W rondelku roztapiamy masło, wsypujemy mąkę i podsmażamy 2-3 minuty (nie wolno dopuścić, by mąka się przyrumieniła). Wlewamy wolno mleko, doprowadzamy do wrzenia i ubijając trzepaczką, gotujemy na niewielkim ogniu 5 minut. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem, gałką muszkatołową oraz szczyptą cukru. Zdejmujemy garnek z ognia. W 1/3 szklanki ZIMNEGO mleka dokładnie rozpuszczamy łyżeczkę mąki ziemniaczanej. Wstawiamy sos na gaz, wlewamy wolno mieszankę, nadal ubijając trzepaczką, doprowadzamy do wrzenia. Próbujemy i ewentualnie doprawiamy przyprawami do smaku. Ściągamy z gazu. 


Szerokie i płaskie naczynie żaroodporne polewamy i smarujemy odrobiną sosu beszamelowego. Na nim układamy 3 płaty makaronowe. Na nie wylewamy około 3/4 sosu pomidorowego. Posypujemy go łyżeczką parmezanu i nakładamy kolejne 3 płaty lasagne. Lekko dociskamy. Te polewamy odrobiną beszamela i równomiernie nakładamy szpinak.  Skrapiamy go dosłownie beszamelem i na niego wykładamy kolejne płaty lasagne - dociskamy. Następnie nakładamy resztę sosu pomidorowego, resztę sosu beszamelowego i posypujemy całość pozostałym parmezanem. Wstawiamy do piekarnika nastawionego na 200'c i zapiekamy około 25 minut. Smaczności !! 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...