Szukaj w blogu

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chili. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chili. Pokaż wszystkie posty

30 sierpnia 2013

zupa serowa w dwóch wersjach : wiosenno-letniej i jesienno-zimowej :)

ZUPA SEROWA




Wypatrzyłam ją u Pani Paszczakowej.  I początkowo robiłam według jej przepisu. Ale z biegiem czasu i braku czasu zerkania na komputer, stworzyłam własną jej wersję. A w zasadzie dwie. Bo ta zupa jest tak cudowna, że w zimny dzień, pluchę i zamieć rozgrzeje nas do czerwoności. Jeśli zaś w gorący i upalny dzień nie będziemy mieli ochotę na nic skomplikowanego, ochłodzi nas podana, jako letni chłodnik. Zupa serowa. Kremowa i pyszna. I banalna. Ta nie ma wiele wspólnego z tradycyjna holenderską - to wersja bardziej polska. Nawet laik da sobie rade. Zapraszam :) 

13 kwietnia 2013

fasolka po bretońsku mojej Mamy - klasyka kuchni polskiej

FASOLKA PO BRETOŃSKU 

MAMCI



Podobno to danie barowe. Dla mnie klasyka polskiej kuchni. Uwielbiam. Idealną robi Moja Mamusia. Dzisiaj dzielę się z Wami Jej przepisem i zapisuję dla Potomków, by przepis nigdy nie zniknął. Bo warto pielęgnować to co rodzinne, niepowtarzalne i smaczne. Zwłaszcza nasze polskie. Dobre polskie jedzenie jest dobre, bo polskie i dobre jest. I nasze. Taki mój patriotyzm kuchenny. Dziękuję Mojej Mamci, że nauczyła mnie miłości do polskiej kuchni. Amen ;) 

Składniki na 5 litrowy gar :
  • opakowanie białej fasoli małej lub grochu jaśku :) ok. 0,5 kg
  • 2- 3 łyżki jarzynki
  • zielona pietruszka - pół pęczka
  • liść laurowy
  • pieprz ziarnisty ok. 6 ziarenek
  • kawałek wędzonego boczku
  • 2 rodzaje kiełbasy - u mnie laska zwyczajnej i podwawelskiej lub toruńskiej
  • 1 duża cebula
  • odrobina mąki
  • łyżka masła
  • sok lub przecier pomidorowy - u mnie domowy
  • ząbek czosnku 
  • majeranek
  • ewentualnie zioła do grochówki
  • kilka ziarenek jałowca
  • odrobina papryki chili
  • sól
  • pieprz


Groch jaś czy fasolę namaczamy na noc w garnku, w takiej ilości wody, by zostało jej 1 cm ponad ziarna. Następnie następnego dnia zagotowujemy go w tej wodzie i odcedzamy. 
Dolewamy nowej wody - taka sama ilość, co poprzednio. Dodajemy jarzynkę, liścia laurowego, pieprzu, zawiniętą nitką w pęczek zieloną pietruszkę i zagotowujemy. 
W czasie, kiedy fasolka nam się gotuje, osobno podsmażamy pokrojony w kostkę boczek wędzony, dwa rodzaje kiełbas (również pokrojonych w kostkę i obranych ze skóry) wraz z  cebulką, drobno pokrojoną. Smażymy na wytopionym tłuszczu z boczku, ewentualnie na łyżeczce smalcu czy masła. Podsmażoną wędlinę wrzucamy do gotującej się fasolki.  Dodajemy ząbek czosnku, majeranek, kilka ziaren jałowca lub 2-3 łyżeczki przyprawy do grochówki. Gotujemy na bardzo małym ogniu, mieszając od czasu do czasu, do momentu, aż fasolka będzie miękka. Wtedy wyciągamy chochlę fasolek i rozwiercamy wraz z odrobina zupy w osobnym kubeczku. Dodajemy do całości. Jeśli potrawa nadal nie jest zawiesista, możemy dodać zasmażkę ( na łyżce masła podsmażamy chwilkę mąkę , po czym cały czas mieszając dodajemy podlewamy fasolki, mieszamy i dodajemy do całości ). Na koniec dodajemy cały mały słoiczek przecieru pomidorowego (lub koncentratu). Mieszamy, zagotowujemy. Doprawiamy do smaku pieprzem, sola i papryczką chili. Fasolka najlepsza jest po kilku godzinach, kiedy smaki się przegryzą. Serwujemy z chlebem. Smaczności ! :) 


 


19 lutego 2013

Czekoladowe muffinki z chili - coś na rozpalenie zmysłów

CZEKOLADOWE 

MUFFINKI Z CHILI


Czternastego lutego rozpoczęła się zimowa odsłona mojej ukochanej Akcji - Muffinkowo. Akcje organizuje Dominika z Domi w Kuchni. A skoro to moja ukochana Akcja, a do tego w wersji zimowej, już w najbliższym czasie zakładka z przepisami na te maleńkie babeczki na moim blogu wzbogaci się o kolejne wersje mojego ulubionego szybkiego wypieku. 
A co do samych muffinek - powstały w Walentynki specjalnie dla moich Kochanych Mężczyzn. Smakowały im bardzooo ;) Do tego stopnia, że Najmłodszy Mężczyzna mego życia zajadał się nim w ramach kolacji i śniadania dnia następnego :) Delikatnie kuszące mocno czekoladowym wnętrzem...Dopiero po zjedzeniu całej muffinki poczujecie delikatne ogniste mrowienie na języku..w sam raz, by ugasić je szampanem lub pocałunkami Ukochanej Osoby :) Słowem muffinki z afrodyzjakami w pełnym tego słowa znaczeniu :) Przepis jest wymyślony przeze mnie w trakcie robienia muffinek, więc zbieżność z innymi przepisami w sieci jest przypadkowa :)  Polecam gorąco!
Ach!  I jeszcze dwie techniczne uwagi : Ciasto, ze względu na dużą ilość mokrych składników, jest bardzo lejące. W niczym to nie przeszkadza muffinkom w rośnięciu, a dzięki temu są dużo lżejsze i delikatniejsze w smaku. I wychodzi ich z powodzeniem około 20 !;) Słowem same zalety ;) A druga : na 20 babeczek 14 udało się idealnie i idealnie odeszło od form silikonowych, zaś 6 przywarło. Nie mam pojęcia dlaczego - choć mam podejrzenie, że jedną z form Mały Smyk niechcąco obsypał mąką i stąd mogło nie być problemu z wyjęciem muffinek z form z Tesco ( takich pakowanych po 6). Dlatego dla pewności, jeśli używacie silikonowych form na muffinki obsypcie je delikatnie mąką. Ja zweryfikuję ten problem przy kolejnym podejściu do nich. 




Składniki na ok. 20 babeczek :
  • ok. 120 g rozpuszczonej margaryny -
  • 1 szklanka mleka
  • pół szklanki maślanki
  • 2 jaja 
  • 1 opakowanie czekolady do picia - 80 g
  • 2 szklanki mąki tortowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 3/4 szklanki cukru
  • około łyżeczka chili w proszku - ja machnęłam solniczką z chili tak ze 3 - 4 razy
  • pół gorzkiej czekolady - ok. 50 g

Margarynę rozpuścić w garnku i zostawić na chwilkę. Mleko podgrzać lekko, aby było letnie, dodać czekoladę do picia i rozpuścić. Następnie płynną czekoladę wlać do margaryny, dodać maślankę, wbić dwa jaja - całość wymieszać trzepaczką do jaj do uzyskania jednolitej konsystencji. Do osobnej miski przesiać mąkę, wsypać cukier, proszek, sodę i chili i wymieszać całość. Mokre składniki wlać do suchych, dodać pokruszona drobno czekoladę i wymieszać całość tylko do połączenia się składników. Nakładać do form na muffinki po 2 łyżki ciasta i wstawić do piekarnika nagrzanego na 180'C. Piec 20 - 25 minut do tzw. suchego patyczka. Smaczności !! 







28 listopada 2012

zupa dyniowa z pieczonych warzyw czas na POMARAŃCZ Tęczy Smaków

ZUPA DYNIOWA 

Z PIECZONYCH WARZYW



Zupka ta powstała wczesną jesienią, kiedy dynie królowały na naszych stołach. Przepis jest autorski, ale natchnęła mnie Blogowiczka (niestety nie pamiętam która, jeśli się przyzna - z chęcią jej Imię tutaj umieszczę ! ) opisująca jesienne smaki w programie Polskiego Radia z Agnieszką Kunikowska rozmawiająca. Działo się to podczas, któregoś niedzielnego popołudnia (a może sobotniego ? ), kiedy jechałam do swoich Teściów. Audycja była mega ciekawa, ale że jestem młodym kierowcą, to bardziej z rozsądku, niż z chęci - wszak wiozłam Dwa moje Skarby Najdroższe - starałam się skupić bardziej na jeździe niż składnikach owej pysznej zupy z dyni pieczonej ;) Ale inspiracja w główce została i już niedługo potem, popołudniu zrobiłam swoją wersję zupy z pieczonych warzyw, mniej więcej starając się odtworzyć składniki. Nie wiem czy się udało, ale zupa z pewnością. Wszyscy w Trójkę zjedliśmy po dwie miseczki i jeszcze nam było mało ;) 
Zupa dyniowa z pieczonej dyni ma zupełnie inny smak niż z surowej - szczerze polecam. Obecnie robię i taka z samej dyni, ale zawsze zbyt szybko znika z talerzy, by zrobić jej zdjęcie. Gdy się mi uda ten wyczyn obiecuje i takiej przepis zamieścić. A na razie zapraszam Was na POMARAŃCZOWY akcent Tęczy Smaków ! :) Już półmetek prawie !!! :) Jakie będą Wasze propozycje ?


Składniki:
  • 1 dynia - około 800 g z miąższem
  • 2 średnie cebule
  • 3 wąskie marchewki
  • kostka warzywna 
  • pieprz
  • sól
  • oliwa
  • curry
  • szczypta imbiru
  • szczypta chili
  • 400 - 450 ml gorącej wody
  • oliwa

Naczynie żaroodporne posmarować oliwą. Dynię wydrążyć, obrać, pokroić w dużą kostkę. Marchew obrać, pokroić w dość cienkie plastry- wtedy szybciej się upiecze. Cebulę obrać, pokroić w grube plastry. Wszystko wrzucić do naczynia - cebulę porozrywać w palcach na talarki. Popieprzyć, posolić. Wstawić do piekarnika nagrzanego na 160'c i podnieść temperaturę do 180'c. Po 15 minutach polać całość odrobiną oliwy i piec jeszcze 20 minut. 
Ugotować wodę, rozpuścić kostkę warzywną. 
Dynie i warzywa przełożyć do garnka (razem z oliwą) i dodać bulion. Zblenderować na krem (należy zrobić to dokładnie - szczególnie marchewkę - moja okazała się lekko twardawa, a ja  miałam za mało czasu na późniejsze dłuższe gotowanie całej zupki i była nieco uciążliwie wyczuwalna ). Dodać imbir, chili i curry. Zagotować i gotować jeszcze 5-7 minut do ewentualnej miękkości marchwi. Podawać z grzankami. Smaczności !! :)



kategoria pomarańczowa

9 listopada 2012

ciasteczka czekoladowe z chili - anielski przysmak rodem z piekła ;)

ANIELSKIE 

CIASTECZKA CZEKOLADOWE 

Z CHILI




ZGRZESZYŁAM. Zamiast zdrowego, pysznego jedzenia zafundowałam sobie i swojej Rodzince masę kalorii. W słodkim, rozpływającym się wydaniu. Ale żeby anielskości dodać skrzydeł, a ciasteczkom różek, dosypałam chilii... I grzech stał się jeszcze większy. Bo nie dość, że uległam pokusie na coś czekoladowego, to jeszcze sprawiłam, że ciasteczka znikają w zastraszającym tempie... . Mężuś zgrzeszył nocnym podchrupywaniem do szklanki gorącego mleka...Ja ukradkiem podgryzam bez zupełnej okazji... Nawet Synuś z głośnym mmmm zjada swoje ciacho przed bajkami, chociaż szczypie go lekko w języczek, o czym komunikuje "ooo" pokazując na niego uroczo... . Tak się kończą Mamine eksperymenty i spełnianie zachcianek wieczornych... A takie mocne postanowienie poprawy miałam jeszcze wczoraj...Że od jutra już zacznę liczyć kalorie... .No cóż... Żeby poprawić sobie nastrój zostawiam Was z masą zdjęć...przepisem na niebanalne, nie mdłe i pyszne maleństwa...A sama biegnę po jeszcze jedno...najmniejsze...ciasteczko z pudełeczka... Ktoś jeszcze chce ze mną zgrzeszyć ? :)




Składniki na około dwie blachy ciasteczek: 
  • ok. 200 g mąki tortowej - przyznaję - sypnęłam na oko...
  • ok. 230 g masła - u mnie prawdziwe, wiejskie...pyszne...kaloryczne...
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany - ta też była wiejska...babcina...mniam....
  • 2,5 kopiate łyżki ciemnego kakao
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 jajo 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta chili w proszku - tak na koniec łyżeczki






Do dużej miski przesiać mąkę. Zetrzeć do niej masło na dużych dziurkach na tarce jarzynowej. Dodać śmietanę, jajo, proszek, kakao, cukier i chili i szybko zagnieść ciasto - jak na kruche. Nie ugniatać za dużo, aby nie było twarde. Owinąć w papier śniadaniowy i wsadzić ciasto na około pół godziny do zamrażalnika. 
Nagrzać piekarnik do 190'c. 
Po tym czasie ciasto wyjąć, podzielić na pół. Jedną połowę zostawić w lodówce. Drugą na lekko oprószonej mąką stolnicy zrulować w dość gruby wałek (taki ze średnicą ok. 4 cm).  Następnie odcinać kawałki ciasta, krążki rozpłaszczać lekko w dłoni i układać na blasze, wyłożonej papierem do pieczenia, w lekkich od siebie odstępach. Ciastka lekko rosną na boki i w górę.  
Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec około 20 minut. W tym czasie wyjąć drugą część ciasta i czynność powtórzyć ;) Gdybyśmy byli szybsi niż nasz piekarnik,  przygotowane ciasteczka na blasze wstawmy do lodówki. 
Po upieczeniu ciastka są lekko miękkie, ale powinny dać się odczepić od papieru. Po ostygnięciu twardnieją i stają się pysznie chrupiące. Smaczności !!! :) 




25 października 2012

Penne all'arrabbiata wg Makłowicza czyli Światowy Dzień Makaronu u panti

PENNE ALL'ARRABBIATA 

(przepis Roberta Makłowicza)




Jakiś czas temu zaczęłam zbierać przepisy Roberta Makłowicza, dostępne w sklepach Tesco. Generalnie lubię akcje typu <znany Mistrz dzieli się swoimi przepisami>. Zwłaszcza, że przepisy Pana Roberta zawsze mnie inspirują, a jego programy kulinarne bardzo do mnie przemawiają. Poza tym, ja uwielbiam patrzeć, jak Makłowicz sprzedaje swoje przepisy - to w jaki sposób ten Facet je, sprawia, że od samego patrzenia robię się głodna ;) No i to, że przy okazji dowiedzieć się można kupę o świecie, jest drugą - moim zdaniem - świetną stroną medalu tychże programów. Zaś fakt, że Pan Robert od razu daje wskazówki, co można użyć  w normalnej polskiej kuchni, aby danie nie straciło smaku, jest strzałem w dziesiątkę. No, ale nie o Makłowiczu dzisiaj, a o makaronie miało być...
Penne, które Wam dzisiaj prezentuję, okazało się jednym z najlepszych, jakie do tej pory jadłam. Proste, a zarazem mające pełne smaku danie. Smakowało i mnie, i mojemu Mężowi, a główny Smakosz makaronu w naszym domu, zjadł pełny talerzyk, domagając się dokładki ;) 
Penne all' arrabbiata jest klasycznym przepisem pochodzącym (cytując za Panem Robertem) z Lacjum, popularnym w całych Włoszech. Ma wiele wersji różniących się od siebie detalami, choć zawsze chodzi o rurki w pomidorowym, pikantnym sosie z dodatkiem pancetty, czyli włoskiego suszonego boczku. W sezonie oczywiście najlepiej użyć świeżych pomidorów wcześniej obranych ze skórki i pozbawionych pestek. Stopień ostrości dania zależy od naszego gustu, lecz zawsze powinno być choć trochę pikantne. 
Czyż zatem można sobie wyobrazić lepszy i prostszy sposób na uczczenie Światowego Dnia Makaronu w roku 2012? Jeśli jeszcze nie macie pomysłu na dzisiejszy obiad - polecam zatem gorąco - toć to dopiero południe, a coś ciepłego i sycącego należy się naszym brzuszkom w ten pochmurny, zimny i mglisty dzionek, jak dziś :)


Składniki na ok. 4-6 porcji:
  • 500 g makaronu penne (rurki)
  • 100 g bekonu lub surowego wędzonego boczku (ew. pancetty)
  • 6 łyżek oliwy z pierwszego tłoczenia
  • 2 suszone papryczki peperoncini lub 1 świeża papryczka chili lub ew. szczypta chili w proszku - u mnie ostatnia wersja ;)
  • 3-4 ząbki czosnku
  • 1 puszka (425 g) włoskich pomidorów pelati, najlepiej krojonych - u mnie, za radą Mistrza, były to sezonowe pyszne polskie świeże pomidorki, obrane ze skórki i pozbawione pestek;)
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • świeżo starty ser pecorino ew. parmezan do posypania
  • sól







Bekon kroimy w kostkę, dodajemy do rozgrzanej na patelni oliwy, rumienimy na średnim ogniu. 
Zrumieniony bekon wyjmujemy łyżką cedzakową na talerzyk i odstawiamy. 





Do oliwy na patelni dodajemy drobno posiekany czosnek i pokruszone peperoncini lub drobno pokrojona chili - ja posypałam czosnek szczyptą chili - smażymy chwilę, aż czosnek się lekko zrumieni. 
Dodajemy pomidory i posiekaną natkę pietruszki, dusimy na średnim ogniu ok. 10 minut, soląc do smaku (jeśli sos za bardzo odparuje, podlewamy go nieco wodą spod gotowania makaronu). 

Dodajemy usmażony bekon, gotujemy sos kolejne 2-3 min.

Ugotowany al dente makaron odcedzamy, mieszamy na patelni z sosem. Podajemy, posypawszy każdą porcję serem. Smaczności !!! :D 







Jeśli jednak ten przepisik do Was nie przemówił, zapraszam po inne inspiracje makaronowe do FOTO KSIĄŻKI KUCHARSKIEJ po prawej stronie lub zakładki makarony :) 

20 października 2012

wegetariański gulasz z kurkami z nutą chilii i curry...jesień....

WEGETARIAŃSKI 

GULASZ Z KURKAMI 

Z NUTĄ CHILII I SZCZYPTĄ CURRY




Zobaczyłam kurki i nie mogłam się oprzeć. Nie mamy obecnie czasu iść do lasu i pozbierać samodzielnie grzybków, choć tak bardzo oboje to z Mężem lubimy. Musimy się w końcu wybrać i zaszczepić w Synku tę miłość. Póki jednak co, ja zaszczepiłam w nim miłość do ich jedzenia. Jak pisałam - ujrzałam - i z miejsca uległam pokusie. I tak, wczorajszym popołudniem, po moim domu rozszedł się zapach jesieni.... A że był piątek, to zapraszam Was na nieco inny, wegetariański, gulasz z tymi pięknymi pomarańczowymi grzybkami... . Chili, soja i curry dodają mu nieco orientu. 


Składniki na 3 osoby:
  • 400 g kurek 
  • 15 kotletów sojowych ala schabowy typu minutka
  • pół litra wody + pół kostki bulionowej warzywnej lub pół litra bulionu warzywnego
  • 1 nieduża cebula
  • 2 cebulki dymki - szczypior
  • 3 łyżki sklarowanego masła
  • śmietanka do zup i sosów 18%
  • łyżeczka mąki ziemniaczanej 
  • curry
  • chili
  • pieprz
  • sól 
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • 3 ziarna pieprzu 

Bulion zagotować. Wyłączyć. Wrzucić kotlety sojowe i po pod przykryciem moczyć 5 minut. Po tym czasie wyłowić je z bulionu - bulionu nie wylewamy - położyć na sitku i odsączyć. 
Grzyby opłukać dokładnie - zmieniając im nawet 1-2 razy wodę - obrać- spłukać i zostawić na moment na sitku, by odciekły. 
W garnku z grubym dnem, ewentualnie patelni, rozpuścić sklarowane masło, wrzucić pokrojona w grubą kostkę cebulę i chwilkę smażyć. Wrzucić grzyby (mniejsze w całości, większe pokrojone na połówki lub cząstki) i smażyć często mieszając około 10 minut. W tym czasie wkroić do grzybów szczypior, popieprzyć i posolić. Gdyby grzyby szybko odparowały, zmniejszyć nieco ogień. Po 10 minutach wlać jedną chochlę buliony warzywnego, wrzucić ziarenka pieprzu i ziela angielskiego, przykryć i dusić około 10 minut. 
W tym czasie odsączone kotlety pokroić na 4.  Następnie wlać resztę bulionu do uduszonych grzybów, wrzucić pokrojone kotlety sojowe i doprowadzić wolno gulasz do wrzenia. Dodać szczyptę chili i około pół łyżeczki płaskiej curry, zamieszać wlać śmietankę trochę na oko - im bardziej lubicie smak śmietanowy, tym więcej - pomieszać i znów poczekać, aż gulasz "pyrknie". W tym czasie rozpuścić łyżeczkę mąki ziemniaczanej w niewielkiej ilości ZIMNEJ wody i powoli wlać do gotującego się gulaszu, mieszając. Gdy zgęstnieje - wyłączyć. Można serwować z kluskami śląskimi, kopytkami, ciemnym chlebkiem, kaszą czy ziemniaczkami. Smaczności !!! 



3 lipca 2012

Muszle rozkoszy czyli conchigilioni figati faszerowane piersią z kurczaka w aromatycznym sosie czekoladowym z nutką chili czyli smaki zimy w środku lata

MUSZLE ROZKOSZY

czyli 

conchigilioni figati faszerowane piersią z kurczaka 

w aromatycznym sosie czekoladowym z nutką chili 




Zapomniałam o tym przepisie. Wstyd. Popisowe moje danie z tegorocznego Zimowego Smakowiska. Opisywane na Smaker.pl. A ja nie dodałam przepisu na blogu. A obiecywałam. Biję się w pierś stokroć. Dzisiaj olśniło mnie, gdy Domi stwierdziła, że nie słyszała o kurczaku w czekoladzie. Ja nie tylko słyszałam. Ba! Jadłam nie raz i nie dwa. Ale na Zimowisko stworzyłam własną jego wersję zgodną z wymogami konkursowymi. Był makaron i afrodyzjak.... Wiele prób miałam za sobą, zanim przepis dopieściłam na maksa. Ale warto było tych kilka tygodni jeść kurczaka ;) Na Zimowisku wyszedł najsmaczniejszy... . Pychota. Choć wiem, że w tym smaku można się albo zakochać, albo go znienawidzić. Z pewnością daniem tym można zaskoczyć gości :) Zapraszam wobec tego na tę małą Rozkosz tegorocznych Moich Walentynek:)

Składniki na 3 osoby :


  • 15 muszli conghigilioni figati
  • pierś z kurczaka
  • oliwa z oliwek
  • 1 łyżeczka chili w proszku
  • słodka papryka w proszku spora ilość
  • pieprz
  • sól
  • 2/3 * czyli prawie cała bez jednego listka * tabliczki gorzkiej czekolady z min. 60% zawartością kakao, ale maks 70% - inaczej sos jest zbyt gorzki – ok. 80-90g
  • 50 ml. Mleka 3.8% ewentualnie 3,5%
  • duży ząbek czosnku
  • 50 ml. Bulionu drobiowego nie solonego *
  • 50 ml przegotowanej wody
  • pół laski 3 cm cynamonu
  • około łyżeczka kolendry ziarnistej
  • 1 gwiazdka anyżu gwiazdkowatego


* ja robię go w szybkowarze z 2 ćwiartek tylnych kurczaka, 4 marchewek, 2 pietruszek, 6 ziarenek pieprzu, 2 liści laurowych, 2 ziaren ziela angielskiego i  1,5 litra wody - 15 minut na I stopniu ciepła (Sicomatic econtrol)


SOS :

Na suchej patelni przez 30 s podgrzewamy anyż i kolendrę. Następnie rozdrabniamy je wraz z cynamonem w moździeżu. Zagotowujemy mleko, garnek ściągamy z palnika (najlepiej gotować w garnku z grubym dnem). Wrzucamy pokruszoną czekoladę i mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Następnie cały czas mieszając, dolewamy bulion i wodę. Dodajemy przyprawy rozdrobnione w moździeżu wraz z odrobina soli, pieprzu i szczyptą chili. Mieszamy, zostawiamy na dobra chwilę, by przyprawy nadały mu aromat (min. 1H – najlepiej całą noc)

FARSZ:

Pierś z kurczaka kroimy w bardzo mała kosteczkę. Solimy, pieprzymy, obficie posypujemy papryką słodką i pół łyżeczki chili. Mieszamy wstawiamy do lodówki na minimum pół godziny.

Niewielką ilość oliwy rozgrzewamy na patelni, wrzucamy przeciśnięty przez praskę czosnek i zanim się zrumieni dodajemy mięso. Zmniejszamy ogień i smażymy go ze wszystkich stron stale mieszając. Ewentualnie solimy, pieprzymy i dodajemy jeszcze pół łyżeczki chili – danie ma być niezbyt ostre ale z wyraźnym posmakiem chili. Smażymy około 7-10 minut, aby kurczak nie wysechł i był soczysty.

Muszle:

Makaron gotujemy z łyżeczką soli i łyżeczką oliwy na al dente. Hartujemy je zimną wodą. Muszle napełniamy przygotowanym kurczakiem.

Podgrzewamy sos czekoladowy cały czas mieszając. Do żaroodpornego naczynia wlewamy chochlę – półtorej sosu, układamy nafaszerowane muszle i polewamy je delikatnie resztą sosu.

Smaczności !! :) 







Awangarda Smaku
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...