Szukaj w blogu

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytryna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytryna. Pokaż wszystkie posty

11 lutego 2015

zmysłowy deser bananowo cytrynowy na Walentynki

DESER BANANOWO-CYTRYNOWY
 Z NUTĄ WANILII


Czy Ktoś z Was pamięta, jak ponad trzy lata temu brałam udział w Zimowym Smakowisku i tworzyłam menu afrodyzjakowe? :) A no stworzyłam idealne menu. Skomponowane dokładnie i podkreślało swoje smaki. I ten deser miał być jego zwieńczeniem. I dokonało się. W końcu odkryłam karty i dziś dopełniam przepisów na blogu. Delikatny, zmysłowy, pięknie podany. Idealny, bo tworzy się go niecałe 15 minut. Dziś prezentuję go w całej okazałości jednocześnie poniżej podając Wam linki do dwóch pozostałych części menu. W nowej odsłonie zdjęciowej :) Zapraszam.

17 listopada 2014

Tort naleśnikowy ze szpinakiem i łososiem

TORT NALESNIKOWY 
ZE SZPINAKIEM I ŁOSOSIEM



Zachciało mi się naleśników. Ale inaczej ;) No to uczyniłam takie o to cudo :) Tzn to cudo było akurat wypadkowe podczas tworzenia tortu naleśnikowego na ciepło...Bo ten zdecydowanie najlepiej smakuje na zimno. Lekki, apetyczny. Wymaga zachodu, ale można zrobić go niższego używając dużej patelni...ja użyłam małej i wyszedł taki na 20 warstw mniej więcej - naleśnikowych warstw :) Pięknie się prezentuje - myślę, że jakąś jego wariację podam podczas zbliżających się u mnie wielkimi krokami rodzinnych imprez...Zwłaszcza, że Mój Przedszkolak zażyczył sobie, by częściej tort był taki na stole. Zapraszam :) 

19 grudnia 2013

pstrąg w gałce pieczony na ziemniaczkach - nie tylko karp na święta

PSTRĄG 

W GAŁCE MUSZKATOŁOWEJ PIECZONY NA ZIEMNIACZKACH


Uwielbiam ryby. Wigilii bez karpia sobie nie wyobrażam. Ale wiem też, że wiele osób karpia nie lubi. Dlatego dzisiaj właśnie dla nich propozycja innej królewskiej ryby. Pstrąg. Również polska i pyszna ryba. Gości na niejednym stole wigilijnym. U mnie w zaskakującej dla niektórych, ale przepysznej odsłonie. A skąd pomysł ? 
 Niedawno oglądałam kulinarny program Wyprawy po przyprawy. Dowiedziałam się z niego, że gałka muszkatołowa jest idealna do ryb, choć mało kto ją do nich stosuje. Oprócz tego dowiedziałam się, że ma piękne, jadalne kwiaty o czym kompletnie nie wiedziałam ;)Ale wracając do przepisu. Gałka i ryba równa się miłość dozgonna w moim podniebieniu. Zresztą nie tylko moim, bo zakochała się w tym połączeniu cała moja rodzina, z Rodzicami odwiedzającymi nas na czele. Pomysł na pieczenie jej na ziemniaczkach zaczerpnęłam z Kuchnii Lidla. I tak wyszło iście królewskie, świąteczne i wymagające małego nakładu czasu danie. Zapraszam. 

23 sierpnia 2013

Ślubny Tort Muffinkowy z lawendą czyli jakie prezenty Przyjaciele ode mnie dostają :)

ŚLUBNY 

TORT MUFFINKOWY 

LAWENDOWO-CYTRYNOWO-JAGODOWY



Na wstępie przepraszam Was za jakość zdjęć. Niestety okropnie żałuję, że nie zrobiłam tortowi zdjęć w domu rankiem, takich  na bloga. Wtedy, kiedy był w idealnym stanie i kiedy mogłabym go zaprezentować tak, jak być zaprezentowany powinien. Liczyłam, że obsługa restauracji stanie na poziomie i troszeczkę się przeliczyłam. Patera na ciasto nagle się rozpłynęła.I zamiast tortu mufinkowego z pięknym szczytem, został podany tort, w otoczeniu muffinek... . Już pomijam, że tort dostarczyłam w stanie idealnym, a podano go, jak widać zahaczonego przy wyciąganiu i nie mocno zmrożonego, o co prosiłam kilka razy, a z lekko chłodnej lodówki.... . Ale oprócz tych drobnych wpadek, które mi mam nadzieję wybaczycie, tort wyszedł idealny :) Państwo Młodzi byli zachwyceni, goście byli przekonani, że został zamówiony w cukierni, więc próbę ogniową w postaci mojego pierwszego Tortu Ślubnego uważam za zaliczoną :) 

29 lipca 2013

bezowa rolada z jagodami na weekendową cukiernię

BEZOWA 
ROLADA Z JAGODAMI




Zawsze chciałam zdążyć na Weekendową Cukiernię. I nigdy mi się nie udawało. Ale po dwóch latach blogowania dorosłam do niej ;) Jagody dzielnie czekały w lodówce. A ja w sobotnie popołudnie, nie zrażona upałami, włączyłam piekarnik i wyczarowałam to dzieło. Jestem z siebie podwójnie dumna. Po pierwsze to moja pierwsza rolada w życiu i się:  a) zawinęła b) nie złamała c) była bezą - a tą tez robiłam samą, jako cisto po raz pierwszy ! A po drugie wyrobiłam się na weekendowa cukiernie i zafundowałam Rodzince cudowny deser na te upalne dni. Zrobiłam go dokładnie z przepisu Małgosi (która sięgnęła do książki "Ciasta"  Carla Bardi) i wyszła prawie idealnie. Jedynie nieco ją zepsułam, dotykając łapkami niepotrzebnie, przekładając bezę na ściereczkę i dlatego jest łaciata. Ostatecznie też na ściereczce została, bo nie robiłam jej na żadnej deseczce i się mi, aż tak idealnie, jak Gosi nie zawinęła - chyba miałam nieco za grubą bezę...zdaje się, że moje jaja były XL ;), bo wiejskie. Smakuje jednak idealnie, więc gorąco polecam i z radością dodaję do akcji :) 

2 lipca 2013

orzechowa sałatka z kozim serkiem na rukoli

ORZECHOWA 

SAŁATKA  Z KOZIM SERKIEM NA RUKOLI


Obiecałam wczoraj sałatkę - jest sałatka. Kolejna, która powstała na Dietetycznych Rewolucjach. Ta jest zdecydowanie mniej wyszukana, ale równie pyszna. Prostota składników, podkreślona olejem z orzechów laskowych - szczerze polecam! I nie dlatego, że coś z tego mam, tylko on jest po prostu naprawdę pyszny! :) Myślę, że taka sałatka, ucieszy każde podniebienie :) 

6 czerwca 2013

Muffinki cytrynowe z makiem - słońce w czasie chmur

MUFFINKI 

CYTRYNOWE Z MAKIEM



Z oknem deszcz, jak z cebra. A u mnie na stole kawa i słońce na talerzu. Muffinkowe słońce. Kiedy zaczynałam tworzyć te muffinki z moim Smykiem, nie wiedziałam, jakie będą. Spełniałam prośbę Kazika, który prosił, by upiec "muefki" :) Mój wzrok w trakcie mieszania padł na połówkę cytryny. Przypomniał mi się przepis Domi, który u niej widziałam. Pamiętałam tylko zdjęcie. I to była moja inspiracja. Zrobiliśmy muffinki w kropeczki :) Mój Syn nie mógł się doczekać, aż ostygną. Wilgotne, delikatne, mięciutkie. Mak jest ledwo wyczuwalny. Jak dla mnie jedne z najlepszych muffinek, jakie udało mi się wyczarować. Zaczarują niejeden stół...Zapraszam !

25 maja 2013

lemoniada ala mohito czyli orzeźwienie

LEMONIADA 

Z MIĘTOWYM CUKREM




Kiedy robiłam tą lemoniadę, nie sadziłam, że będzie tak pięknie wyglądać i tak wyśmienicie smakować. Zniknęła błyskawicznie. Miętowy cukier sprawił, że pływające w niej drobinki mięty podkreślały smak cytryny w naprawdę wyraźny sposób - zdecydowanie bardziej, niż jej same listki. Zaś wyglądem zaczęła przypominać mohito ;) Myślę, że świetnie może byc świetna baza do tego drinku. wiem, ze robi się go oryginalnie z limonki, ale myślę, że na Rodzinne przyjęcie świetnie się nadaje. Dla Dzieci i Zmotoryzowanych bez rumu, zaś dla  smakoszy z wkładka z rumu :) Polecam gorąco szczególnie w nadchodzący letni czas. 

24 maja 2013

krem z młodych buraczków - inna wersja botwinki dla smakoszy

KREM 

Z MŁODYCH BURACZKÓW




Wymyśliłam dzisiaj ten krem, jako alternatywę dla botwinki, którą ja uwielbiam, ale wiem, że mój Smyk zbyt dużej ilości pływających listków nie jada. Za to uwielbia kremy. Wiec dlaczego nie zrobić owego z młodych buraczków? Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Krem wyszedł przepyszny. Smakował całej naszej Trójeczce, a Mój Berbeć zjadł całą miseczkę :) Polecam gorąco, również jako danie pokazowe i dla gości - niby znana klasyka , a w innym zupełnie wydaniu :)  

18 kwietnia 2013

tort migdałowo- czekoladowy z bananowo cytrynowa polewą - czyli tort machnij raz łyżką

TORT 

MIGDAŁOWO-CZEKOLADOWY Z BANANOWO-CYTRYNOWA POLEWĄ 


Tort na jeden mach łyżka. No, może dwa. Powstał w kilka godzin (licząc studzenie ciasta) po sobotnich zajęciach tanecznych dla Agnieszki, która miała urodzinki. Po dwóch godzinach wylądował już w lodówce, by rano, no popołudniem, zebrać pozytywne recenzje. Prosty, szybki, smaczny. I nieskomplikowany. Ciasto al'a muffinkowe. Polewa, a w zasadzie leciutki krem na bazie deseru, który często robię, ale jakoś (nie wiem dlaczego), zabrakło go na blogu. Na pewno niedługo się pojawi. Dekoracja - zainspirowana Tortem Kapelusznika. Polecam, gdyż efekt i smakowy i wizualny przeszedł nawet moje najśmielsze oczekiwania :) 

29 stycznia 2013

Sałatka Colesław w nowej odsłonie

SAŁATKA COLESŁAW 

Z CZERWONEJ KAPUSTY



Niedawno poprosiłam Anię z bloga Pani Paszczakowa gotuje, abyśmy razem przyrządziły jakąś klasyczną sałatkę. Tak mi brakowało wśród moich sałatkowych przepisów odrobiny klasyki. Obie postawiłyśmy na Colesława. Przyznaję, że dawniej nie bardzo smakowała mi ta sałatka. Dlatego szukałam jakiejś alternatywnej jej wersji. Znalazłam ją na portalu parenting.pl. Być może dlatego, że jest to portal dla przyszłych Mam i już Rodziców, tak bardzo do mnie połączenie tych składników przemówiło (przy okazji serdecznie stronę polecam i jako pedagog, i jako mama - ja jestem zachwycona). W wersji czerwonej sałatka okazała się strzałem w dziesiątkę! :) Wprawdzie z racji nieco zubożałych zasobów mojej lodówki, sałatka w mojej osobistej wersji jest nieco odchudzona, ale wyszło jej to na plus. Mąż uznał, że jest smaczna, tylko słodka. To prawda - jednak mnie to zupełnie nie przeszkadza. Wyraźna słodycz ustępuje już następnego dnia, kiedy smaki się przegryzą, a sałatka naprawdę dobrze schłodzi. Do tego jest mega sycąca - mnie z powodzeniem wystarczyła na kolację. Niestety Coleslaw Ani postanowił popsuć Jej szyki i za pierwszym razem był zbyt dobry i nie zdążyła zrobić zdjęć, a za drugim razem nie chciał być fotogeniczny. Dlatego tylko ja Was zostawiam ze swoim, troszeczkę niecodziennym, przepisem życząc smacznego :) 

Składniki:
  • pół główki średniej czerwonej kapusty
  • 1 pokaźnych rozmiarów marchewka
  • 1 cebula
na sos:
  • 3 łyżki majonezu
  • 1/4 szklanki mleka
  • 1/4 szklanki cukru
  • sok z 3/4 cytryny
  • ok. 1 łyżeczka octu winnego - ja ją spryskałam kilka razy 
  • sól
  • pieprz

W osobnym kubeczku przygotowujemy sos: dokładnie łączymy wszystkie składniki. Kapustę szatkujemy, cebule kroimy w piórka, a marchew ścieramy na tarce na małych oczkach. Warzywa mieszamy ze sobą w salaterce - zalewamy sosem - i dokładnie łączymy całość. Wstawiamy do lodówki na co najmniej kilka godzin. Smaczności !

28 stycznia 2013

pasta jajeczno-szynkowa Maćka Kuronia - prostota smaku

PASTA

JAJECZNO-SZYNKOWA 

Macieja Kuronia




Dania pana Macieja Kuronia zajmują w mojej kuchni i sercu szczególną rolę. Pewnie z dużej sympatii do samego Autora. I ogromnego szacunku. Uwielbiałam chwile, w których można było oglądać Pana Maćka w akcji. I to, że nie krył się z tym, że kocha jeść :) Jego humor, spontaniczność, a jednocześnie ogromny profesjonalizm i umiejętność łączenia polskich, dostępnych produktów, przyciągały mnie do telewizora czy radia, jak magnez. Z ogromnym żalem przyjęłam wiadomość o Jego śmierci. Cieszę się, że została taka kopalnia Jego przepisów. Sama, jak już wspominałam przy okazji jego spaghetti carbonar'a, sięgam po nie częściej niż po inne. 
I tak pastę, która Wam dzisiaj prezentuję, również robiłam już wielokrotnie. To taka troszeczkę mniej spotykana wersja popularnej pasty jajecznej. I bynajmniej nie za sprawą dodanej do niej szynki, ale za sprawą masła i cytryny. Od razu zaznaczam, że genialnie smakuje schłodzona, więc warto zrobić ja odrobinę wcześniej. Ta, którą dzisiaj widzicie na zdjęciach, królowała na urodzinowym stole mojego Maluszka. Obok przysmaku czeskiego i tuńczykowej pasty kiri , podana z mini tościkami,   okazała się przysmakiem szwedzkiego stołu. Gościom bardzo smakowała. Polecam gorąco! 
Przepis pochodzi z archiwalnych już Kuchennych Inspiracji z Biedronką.  

Składniki:
  • 4 jajka ugotowane na twardo
  • 100 g chudej szybki (dowolnej - może być zarówno drobiowa, jak i wieprzowa)
  • pół łyżeczki soku z cytryny
  • 4 łyżki śmietany
  • 100 g masła
  • sól
  • pieprz
Ucieramy masło z sokiem z cytryny. Szynkę siekamy dość drobno. Jaja siekamy i mieszamy ze śmietana, dodajemy je do szynki i masła. Mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Odstawiamy do lodówki. Smaczności !! 

8 stycznia 2013

Tort Żabka - brownie z orzechami z bitą śmietaną - huczne urodziny dwulatka :)

TORT ŻABKA 

CZYLI 

TORT BROWNIE Z ORZECHAMI I BITĄ ŚMIETANĄ




Nowy Rok w Moim Domu zaczyna się hucznie. Od dwóch lat :) Nie czeka się na Sylwestra. Czeka się na 3 stycznia. To wokół tego dnia kręcą się wszystkie Nasze myśli i plany. To Dzień Urodzin Mojego Smyka. Od dwóch lat mój świat stanął na głowie. I dobrze mi z tym :) Los obdarzył mnie największym Szczęściem na Ziemi. Co czuję, wiedzą wszystkie Mamy na świecie, które mają Synków. Zwłaszcza te, które mają Małe Brzdące, a nie Krzykadła większe, co to się nie zawsze chcą przytulać i wszystko kwitują "sie nie znasz Mama! " ;) Choć te pewnie wiedzą jeszcze więcej niż, ja ;) Bo ja to wiem tylko tyle, co Pani Pedagog wie, a nie Mama Nastolatka :)  Póki co jestem Mamą Dwulatka, więc wszystko przede mną ;) W dość nie wysokich lotów pewnym filmie usłyszałam kiedyś święte zdanie : "Bycie Mamą Dwulatka, to coś cudownego - to jak bycie Gwiazdą Filmową bez żadnej krytyki! " ;) I będę się tego trzymać!

18 grudnia 2012

wykwintna zupa rybna z pangi z dodatkiem białego wina

WYKWINTNA 

ZUPA RYBNA 

Z PANGI Z BIAŁYM WINEM 




W moim rodzinnym domu nie ma tradycji jedzenia zup rybnych. A szkoda. Staramy się z moim Mężem wprowadzać tę tradycję do naszej Rodziny. Zupę, którą Wam dzisiaj prezentuję stworzyłam kilka tygodni temu. Pomyślałam sobie wtedy, że gdyby nie to, że nie wyobrażam sobie Wigilii bez czerwonego barszczu, z powodzeniem podałabym ją moim Gościom w tym wyjątkowym dniu. Robi się ją niezwykle szybko, a smak dzięki dodatku białego wina, jest niezwykle wyszukany. Sycąca, rozgrzewająca i zdecydowanie zaostrzająca apetyt na inne dania. Jeśli kiedyś to ja będę organizować swoją Wigilię, również i ją wprowadzę do swojego menu - a jeśli nie w Wigilię, to zaserwuję ją w Boże Narodzenie.  Wiem, że w niektórych regionach Polski nie wyobrażamy sobie tego Święta bez zupy rybnej - może ta nieco inna przypadnie Wam do gustu :) A jeśli nie w tym wyjątkowym czasie, może spróbujecie ją kiedy indziej :)

14 września 2012

Zupa krem z cukinii, papryki, pomidorów i soku z cytryny -zupa jak malowana

ZUPA KREM 

Z CUKINII, PAPRYKI I POMIDORÓW 

Z SOKIEM Z CYTRYNY




Mam takie dni, kiedy nie wiele mi wychodzi w kuchni. Czasem nastawię bulion i gotuje się on i gotuje, a ja myślę i myślę, co by tu na obiad... . Macie tak czasem? Powiedzcie, że tak, bo trochę mi może będzie mi lepiej w takie dni. Zwłaszcza, że ostatnio coś ich przybywa. Chyba jakieś przesilenie jesienne mnie dopada. Ale miałam o zupie...nie o sobie. Właśnie w taki  opisany wyżej dzień, kiedy bulion od pół godziny bulgotał na gazie...a ja snułam się z kąta w kąt mojej kuchni,  daremnie szukając inspiracji, powstała ta zupka. O dziwo, wyszła, jak malowana. Dosłownie. Zadziwiła mnie i smakiem i kolorem i skojarzeniem z pożegnaniem lata...i te słoneczniki Van Gogh'a jakoś same się podstawiły pod obiektyw... . Przyznaję, że to co wrzucałam do gara, jakoś nie nastrajało optymistycznie... . Ale czasem warto postawić na resztki z lodówki. Reszta cukinii, zaplątany stary zawekowany przecier pomidorowy domowej roboty...zeschnięta pseudo papryczka chili... i tyle. Ach i jeszcze sok z cytryny...No właśnie. Ten sok z cytryny dzieło przeciętne, zmienił w wyjątkowe... nieco orientalne...i romantyczne zarazem... Mężuś z błyskiem w oku stwierdził, że pyszna. Skoro tak, to pyszna zupka, jak malowana...Dzisiaj ode mnie dla Was...Bo dzisiaj też mam taki dzień, gdy bulion bulgocze i bulgocze, a ja siedzę i siedzę...myślę i myślę...

17 stycznia 2012

Ciasteczka ryżowe jak pierniczki czyli bezglutenowe smakowitości dla Małych i Dużych

BEZGLUTENOWE PIERNICZKI 
LUB INACZEJ
CHRUPIĄCE CIASTECZKA RYŻOWE 


Moja Mamusia średnio toleruje gluten. Dlatego w czasie poszukiwań ciasteczek dla każdego, w moim domku na okres Świąt, znalazłam też te "bezglutenowe pierniczki wigilijne";) Jak dla mnie bardziej przypominają po prostu ciasteczka ryżowe. Robi się je z kleiku ryżowego dla Maluszków. Mój Synuś kleiku nie lubi, za to ciasteczka wcinał z wielkim apetytem. Dlatego na pewno zagoszczą w moim domu nie jeden raz jako przekąska dla Maluszka. Myślę, że niejedna Mama ucieszy się z takiego drugiego śniadanka do łapki na spacerze :) Przepis pochodzi z broszurki wydanej przez Biedronkę "Inspiracje na Święta" z zeszłego Roku :) Cudna zima przyszła, iście Świąteczna, więc czemu nie dodać nieco magii :> 

21 listopada 2011

Dyniowa z curry - orientalna kuchnia Pani

KREM Z DYNI Z CURRY



Na wczorajszym obiedzie, oprócz lasagne, była też zupa...Miała być inna, ale moja dynia zamieszkała w mej lodówce dawno temu, i zdecydowanie wymagała utylizacji ;) Mój krem wyszedł wprawdzie zupką, gdyż robiłam wersję z półtora porcji i troszeczkę za dużo wlałam jednak bulionu warzywnego, ale i tak wyszła przepyszna. Goście zjedli po dwa talerze, więc to chyba nie tylko moje zdanie. Podałam ją z grzankami czosnkowymi, zamiast chuntey śliwkowego . Piękny kolor pomarańczy i zapach, który pieścił moje zmysły. Mąż stwierdził, że zupka jest bardzo orientalna. Przepis zaczerpnęłam z tegorocznej listopadowej  Pani. Jego autorem  jest  Tadeusz Pióro - autor książki kulinarnej "Czterdzieści cztery przyjemności"' poeta, historyk literatury




Składniki:
  • 600g dyni
  • czerwona cebula
  • ząbek czosnku
  • litr wywaru warzywnego - w wersji zawiesistej zupki trochę ponad 1,5 l
  • łyżeczka proszku curry
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • oliwa 
  • sól morska
do przybrania: chuntey z mango albo śliwek, surowe orzeszki ziemne

czosnkowe grzanki:
  • kilka kromek białego pieczywa
  • łyżka oliwy
  • 1/4 kostki masła
  • sól czosnkowa
  • kilka kropel soku z cytryny

Dynię obieramy, kroimy na kawałki. Szklimy cebulę w oliwie, dodajemy posiekany czosnek, mieszamy, potem kolejno curry i paprykę, mieszamy, następnie dynię, mieszamy. Wlewamy wywar i gotujemy ok. 30 minut, aż dynia będzie miękka. Miksujemy na puree, solimy. 
Orzeszki prażymy na suchej patelni, a gdy ostygną, wyłuskujemy z łupinek, grubo siekamy. Przybieramy zupę orzeszkami i sosem chuntey. 




Grzanki: 
W miseczce masło rozcieramy z solą czosnkową i sokiem z cytryny. Smarujemy kromki masełkiem z obu stron, kroimy w kosteczkę. Podpiekamy chwilkę na suchej patelni - pod koniec dodajemy łyżkę oliwy. 

Smaczności !! :)












29 października 2011

Amore barszcz czerwony :)

KLASYCZNY 
BARSZCZ CZERWONY ZABIELANY 
NA WARZYWACH





Kocham Barszcz Czerwony miłością najczystszą. KAŻDY. Po prostu każdy. To moja ukochana zupa. Mogłabym go jeść codziennie i by mi się nie znudził. Zwłaszcza, że ma tyle wersji, że nie można się z nim nudzić. Najbardziej kocham ten Wigilijny. Ale taki jadam raz w roku. Czasem, gdy któryś przypomina jego smak psuję go, bo Wigilijny może być tylko w Wigilie. 
Zabielany barszczyk czerwony na warzywkach najbardziej lubię z gotowanymi całymi ziemniakami w środku zupki. Piszę to szczególnie podkreślając, gdyż w domu u mojego Męża jada się go z tłuczonymi ziemniakami podawanymi osobno. Ale równie dobrze smakuje on z gotowanym jajkiem. Cóż ja się będę rozwodzić - po prostu POEZJA :D


Składniki:
  • około kilogram buraków
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • natka pietruszki - kilka gałązek
  • koncentrat barszczu czerwonego - ja dodaje zawsze KRAKUS :) ale może być kiszony
  • sok z cytryny
  • ocet
  • łyżeczka cukru
  • ząbek czosnku
  • pieprz ziarnisty -6-7 ziarenek
  • liść laurowy
  • ziele angielskie
  • 2 łyżki vegety
  • pieprz 
  • ząbek czosnku
  • mąka około 2 łyżki
  • mleko odrobina
  • śmietana  około 2 łyżki
  • opcjonalnie można dodać kawałek selera

Buraczki obieramy ze skóry, kroimy w ćwiartki, wrzucamy do garnka. Marchew i pietruszkę (ewentualnie seler) również, przekrawamy na pół i dodajemy do buraków. Całość zalewamy zimną wodą do przykrycia się warzyw - ewentualnie nieco ponad nimi gdy chcemy więcej zupki - i włączamy palnik na mały ogień. Dodajemy ząbek czosnku, pieprz ziarnisty, ziele angielskie, liść laurowy, vegetę i natkę pietruszki przewiązaną nitką. Gotujemy na wolnym ogniu do miękkości warzyw. Kiedy warzywa zmiękną dolewamy koncentrat barszczu czerwonego. Ciężko mi określić ile - ja robię to na oko, aby barszcz miał piękny kolor i smakował bardzo buraczanie. Schodzi mi zwykle 3/4 butelki. Należy uważać, jeśli używamy barszczu kwaszonego - dodajmy tyle, ile zniesie nasze podniebienie;) Jeśli pozostajemy przy Krakusie, zakwaszamy barszcz sokiem z cytryny lub octem. Ja wolę sok, gdyż zachowuje  dodatkowo kolor barszczu. I tu też kierujemy się swoim podniebieniem :) Dosypujemy łyżeczkę cukru i doprawiamy do smaku pieprzem i ewentualnie solą. W kubeczku wrzucamy mąkę, zalewamy ją odrobiną mleka i dobrze rozwiercamy. Gdy znikną grudki, dodajemy kwaśną śmietanę i znów rozwiercamy. Wlewamy do kubeczka odrobinę barszczu - rozwiercamy szybko. Zawiesinę wlewamy do garnka cały czas mieszając, by barszcz nam się nie zważył. Mocno podgrzewamy - gdyby po zawrzeniu barszczyk stracił kolor  - ratujemy go koncentratem ;) Podajemy z ziemniakami, jajkiem lub chlebem :) Smaczności ! :)


26 października 2011

Zupa Zachodzącego Słońca...czyli smak wegetariańskiego obiadu Cimerek cd

ZUPA ZACHODZĄCEGO SŁOŃCA
CZYLI KREM Z MARCHWI I SŁODKIEGO ZIEMNIAKA



Obiecałam przepisik na tę zupkę i słowa dotrzymuję :) Nazwa pochodzi od jej koloru :) Choć równie dobrze mogła by się nazywać Zupa Barw Jesieni, gdyż naprawdę jej kolorek jest pięknie pomarańczowo czerwony. Na pamiętnym wczorajszym obiedzie zawojowała serce moje, mego Męża i Cimerek. Obiecały nawet polecać ją, jak tylko dodam ją na blogu :) Ciekawe czy dotrzymają słowa... . No w każdym razie, zupka nie tylko swoją barwą kusi, ale i zapachem, który dorównuje smakowi. Jest bardzo prosta w przygotowaniu  i szybka, do tego w mojej wersji naprawdę na każdą kieszeń ;) Nie mogłam dostać niestety na mym osiedlu nigdzie słodkich ziemniaków, więc powstała w wersji zwykłych z łyżeczką cukru :) Ciężko porównać jej smak do czegokolwiek. Jest jedyna w swoim rodzaju. Do tego dietetyczna, wegetariańska (znaleziona na blogu Vega Kika ) i .... a co ja się będę tu wymądrzać - do garnków Drodzy Panowie i Panie ! :)


Składniki na 4 osoby:
  • 3 marchewki
  • 1 duży słodki ziemniak lub 3 mniejsze zwyczajne
  • 1 pokaźnych rozmiarów ząbek czosnku
  • zioła - pasuje rozmaryn, majeranek, mieszanka ziół prowansalskich - w mojej wersji ta ostatnia z dodatkiem dodatkowo łyżeczki tymianku
  • oliwa z oliwek
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziela angielskie
  • sól
  • pieprz
  • sok z 1/2 cytryny
  • gałka muszkatołowa
  • ewentualnie - w przypadku użycia zwykłych ziemniaków- łyżeczka cukru
  • opcjonalnie kwaśna śmietana 18%

Marchew i ziemniaki obieramy i kroimy na nieduże kawałki. Zalewamy zimną wodą, wrzucamy liście laurowe i ziele angielskie. Gotujemy, aż warzywa zmiękną, czyli jakieś 15-20 minut. Pod koniec gotowania dodajemy wyciśnięty lub posiekany czosnek. (Ja zapomniałam i dodałam go tuż przed zblenderowaniem zupki :) ) . Odstawiamy zupę do wystygnięcia. Letnią miksujemy na gładki krem blenderem (dobrze jest wyjąć zbyt duże liście laurowe, malutkie ładnie się blenderują). Jeśli jest zbyt gęsta dodajemy do niej odrobinę wody. Doprawiamy krem ziołami ( u mnie prowansalskie i tymianek) - najlepiej świeżymi- solą, pieprzem, szczyptą gałki muszkatołowej plus ewentualnie łyżeczką cukru. Dodajemy odrobinę oliwy z oliwek i sok z cytryny. Całość mieszamy i przed podaniem lekko podgrzewamy. Smaczności :)



Podobno słodki smak zupki dobrze jest przełamać podając ją z łyżką kwaśnej śmietany. Mnie smakowała bez, więc była absolutnie dietetyczna:)






15 lipca 2011

Gulasz z bananami ala panti

GULASZ WOŁOWY Z BANANAMI 
ALA PANTI 
CZYLI WERSJA II 


Dziś (tzn wczoraj, bo już po północy) nastąpiła modyfikacja :D I dzisiaj naprawdę ten gulasz mi smakował. Zgłodniały Mąż też miał zdecydowanie bardziej zadowoloną minkę, gdy go spożywał. Ba! Nawet wziął dokładkę. A, więc to chyba chodziło o oczekiwany efekt nie o to, że danie jest złe;) (poprzednia wersja dla odważnych, jak pisałam tutaj)  No i zaserwowałam je na makaronie - jakoś dużo bardziej mi jednak do wołowiny pasuje :)
A więc jeszcze raz : 

Składniki:

  • 300-400 g mięsa wołowego 
  • 2-3 cebule średniej wielkości                                  
  • 3 ząbki czosnku
  • garść rodzynek                                                                 
  • 2 banany
  • Puszka krojonych pomidorów
  • dwa ogórki mało solne (mogą być kiszone)
  • papryka czerwona
  • szczypior
  • ocet winny
  • sok z cytryny ( z grubego plasterka)
  • makaron penne
  • Przyprawy: pieprz, sól, czerwona papryka, liść laurowy, majeranek, tymianek, kminek (u mnie mielony), ziele angielskie, szałwia i kolendra (niestety nie posiadam ) , chili



Mięso pokroić w paseczki. Im mniejsze cząstki, tym krócej będziemy gulasz gotować.  Podsmażyć je na odrobinie oleju pod koniec soląc i pieprząc.  Mięso podlać odrobiną wody, dodać pół łyżeczki papryki, od serca majeranku i tymianku, dwa liście laurowe i kminek. Dusić na malutkim ogniu ok. 20 minut, dolewając wody jeśli trzeba. Po tym czasie sprawdzić czy miękkie jest mięso. Jeśli nie, to należy poddusić je aż do miękkości. Następnie dorzucić pokrojoną w piórka cebulę i posiekany czosnek. Dusić około 5 minut, aż cebula zmięknie. Zalać wszystko pomidorami, wymieszać. Dodajemy rodzynki ( ja swoje namoczyłam, bo im się trochu wyschło;) ) i banany pokrojone w około 1-2 cm talarki. Dusimy całość około 15 minut, aż banany lekko się rozpłyną.. . 
Kroimy ogórki małosolne w kosteczkę i dodajemy do gulaszu. To samo czynimy z czerwoną papryką. Mieszamy. Dosypujemy chili - ja dałam od serca;) Wciskamy sok z cytryny i jeszcze raz pieprzymy i solimy do smaku. Dorzucamy posiekany szczypior. Całość mieszamy i dusimy jeszcze chwilę do miękkości papryki. (Banany się całkowicie mi rozpłynęły, ale myślę, że można np. Rodzynki i banany dać pod koniec- po ogórkach i papryce, a przed doprawieniem). Serwujemy na makaronie.  
Według oryginalnego przepisu przepisu można dorzucić jeszcze pokrojona w plasterki i lekko obgotowaną 
marchewkę. Ja  pominęłam ten składnik jakoś tak podążając za Rynn.


VIVA la pasta! 2 Amore Del Tropico
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...