Szukaj w blogu

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty

28 listopada 2014

Brokułowa lasagne na lekko

BROKUŁOWA LASAGNE
NA LEKKO




Zachciało mi się po włosku. Dzień wcześniej zrobiłam przepyszną minestrone ale zdjęć brak, bo nie zdążyłam. Lasagne zrobiłam wcześniej, wiec na szybko, pomiędzy jednym kwileniem a drugim Mojej Uroczej Bąbeliny, cyknęłam fotki, wiec jest i przepis. Miało być lekko. I wyszło, jak dla mnie zaskakująco dobrze. Pseudo-beszamel lekko przeze mnie zmodyfikowany, brokuły, kurczak i włoski smak zagościł na mym stole. Smakował każdemu. Polecam. 

7 sierpnia 2014

pomidory w przecierze pomidorowym

POMIDORY W PRZECIERZE POMIDOROWYM


W zeszłym roku zrobiłam zaledwie kilka słoiczków. W tym na pewno zrobię ich więcej. Idealne w zimie zarówno do sosów, jak i do zup. Odkąd odkryłam, jak robić szybko przecier pomidorowy, bez strat, w szybkowarze, zrobienie kilku takich słoiczków przy okazji, jest żadnym problemem.  Polecam serdecznie, bo warto zamknąć ten smak w domowym słoiku, niż kupować w zimie puszki. Poniżej wersja zarówno dla posiadających szybkowar, jak i nie mających tego urządzenia. 
A poniżej przepisu reszta inspiracji pomidorowych do słoiczka. 

1 sierpnia 2014

Błyskawiczny Sos Pomidorowy Mojego Męża

BŁYSKAWICZNY SOS POMIDOROWY
MOJEGO MĘŻA




Są takie dni, kiedy potrzebujemy sosu pomidorowego, "już zaraz natychmiast", a nie chcemy sięgać po gotowce. Taki to jest sos :) Jest to jeden z pyszniejszych sosów pomidorowych, jakie jadam. Dzięki niemu polubiłam gołąbki oblane tymże sosem. Wcześniej w ogóle nie uznawałam takich połączeń. I zwykle właśnie robi go Mój Mąż, kiedy mamy gołąbki. Sos gotowy jest w 15 minut. I jest przepyszny, mimo, iż technika jego zrobienia daleko odbiega od standardowej. Ostatnio Mężusia zabrakło - zrobiłam sos sama. Wyszedł mi nieco gęstszy niż jemu, ale nadal smakował pysznie, jak Autor przepisu ocenił ;) Oczywiście po Kobiecemu dodałam od siebie magiczny składnik - ale zaznaczę, to na dole ;) Tymczasem naprawdę polecam, bo to sos z serii - zawsze wyjdzie i do podstawowych technik gotowania zaliczany. Pasuje do wspomnianych gołąbków, klusek śląskich, sznycli  czy po prostu makaronu :) 

6 maja 2014

niskotłuszczowa lasagne - kurczak,szpinak, pseudobeszamel

NISKOTŁUSZCZOWA
LASAGNE
Z KURCZAKIEM, SZPINAKIEM I PSEUDOBESZAMELEM




Stworzona wczoraj, a już dziś na blogu. Lasagne dla tych, którzy a) maja mało czasu, b) dbają o to co wkładają w swój żołądek :)
Dokładnie tak wyglądało tworzenie mojego wczorajszego obiadu. Mało czasu, ale i oczekiwania spore. Bo niełatwo pogodzić gusty Trzylatka, który jednego dnia na przykład kocha szpinak, innego uważa , że go nie lubi; Męża, który kontroluje swoją wagę i mnie - czyli Kobiety Dwupaka, która zwraca uwagę na to co je i wbrew pozorom nie je wszystkiego za dwoje, tylko jada dla Dwojga. Wszak Kobieta Ciężarna po 30stce ma już pewną świadomość, co służy, a co nie. Ale i taka Kobieta ma zachcianki ;) Więc jak widzicie nie łatwo pogodzić wszystkie smaki domowników mego Domu i muszę się dobrze czasem nakombinować. A jak do tego przychodzi presja czasu i ograniczona ilość produktów w lodówce... To zaczyna się to, co lubię najbardziej w kuchni... MAGIA ;)
Wyszła mi z tego czarowania pyszna, lekka i niskotłuszczowa, aczkolwiek nie pozbawiona odrobiny tłuszczy, lasagne. Kurczak, pomidory, wino, szpinak, kilka płatów makaronu i sprawdzony niskotłuszczowy beszamel. Poezja. Czegoś chcieć więcej ? Zapraszam. 

5 marca 2013

Zapiekanka makaronowa z pieczarkami i porem - lekko i smacznie

ZAPIEKANKA 

Z ORZO, MASCARPONE, PIECZARKAMI I POREM



Kolejne szybkie danie. Odkrywam ostatnio różne połączenia mascarpone na ciepło. Ja wiem, że to pewnie żaden wynalazek, ale serek mascarpone na ciepło jest boski i polecam każdemu. Danie bezmięsne, syte i stosunkowo tanie. Zajadał je ze smakiem i Mały i Duży Mężczyzna Mojego Życia. I ja też. a pomysł powstał z serii co się nawinie, a w zasadzie co zostało w lodówce i w szafkach. Uwielbiam takie wynalazki.  Polecam gorąco ! :)

10 stycznia 2013

Lasagne serowa z sosem pomidorowym z suszonych pomidorow i lekkim beszamelem

LASAGNE TRZY SERY 

Z SOSEM POMIDOROWYM Z SUSZONYCH POMIDORÓW 

I NISKOTŁUSZCZOWYM BESZAMELEM



Dzisiaj pochwała kuchni włoskiej. To nie jest danie dla tych, którzy są na diecie. To danie dla tych, którzy kochają ser, makaron i pomidory. I którzy akurat nie chcą, nie mogą lub nie mają ochoty jeść mięsnej lazanii. To bomba kaloryczna. Ale, jak na bombę kaloryczną przystało, jest mega smaczna i chce się jej więcej i więcej. Bo jeśli tworzę coś, co ma być "serowe", to z założenia ma to w sobie dużoooo sera :) Lazania powstała w piątek. W sobotę nie było po niej śladu. Wyszła typowo po włosku...czyli pysznie ;) Ponieważ wiedziałam ile ładuję w nią kalorii ,postanowiłam odciążyć ją nieco (taka forma uspokojenia sumienia i moich bioder), robiąc do niej pseudo beszamel z książki Dania Niskotłuszczowe. Sos okazał się strzałem w dziesiątkę i z pewnością wykorzystam go jeszcze nie raz. Kiedyś podam przepis na niego także w osobnym poście, byście nie musieli potem zastanawiać się , w której to lazanii się znajdował ;) 
Polecam gorąco całe danie - sos pomidorowy z suszonych pomidorów to również mój autorski wynalazek - jak dla mnie idealny. Zapraszam! 

12 grudnia 2012

żółe risotto z kurczakiem i serami - tęcza smaków dobiega końca

ŻÓŁTE 

RISOTTO CURRY  

Z KURCZAKIEM, KUKURYDZA I ŻÓŁTYM SEREM




Do jutra do północy zbieram ostatnie zgłoszenia do Akcji Tęcza Smaków. Przyznaję, że powoli zaczęłam segregować Wasze przepisy kolorystycznie i już mam tęczowy zawrót głowy :) I bardzo ciesze się, że decyzję będzie podejmować komisja jury, a nie tylko ja sama ;) 
Tymczasem wieczorową pora zapraszam Was na odrobinę słońca. Przedstawiam Wam proste, żeby nie powiedzieć banalne danie w żółtym kolorze. Słowo banalne odzwierciedla jedynie jego prostotę wykonania, bo smak zdecydowanie należy do innej kategorii. Prostota tkwi w kilku, sprawdzonych i ukochanych przez mojego Synka, składnikach. Na początku mojej przygody blogowej, przy okazji innego risotto, zarzucano mi, że nie wiem co to jest risotto. Otóż wiem. Tamto kontrowersyjne ze swej nazwy risotto, zostało tak nazwane. To zostało wykonane natomiast, jak na risotto przystało. Dlatego wymaga nieco więcej uwagi, niż inne dania. Jak ostatnio przeczytałam w książce Giulii Meluci Miłość, zdrada i spaghetti"Podobnie jak miłość risotto wymaga wiele pracy i cierpliwości."  Ponieważ gotowałam z miłości do Mojego Małego Mężczyzny jednym odstępstwem od klasycznego wykonania risotto jest pozbawienie go alkoholu w swym składzie (oraz cebulki, gdyż zabrakło jej w spiżarni) i nieco z polszczenie jego składników, tak by smakowały Brzdącowi. Danie było "mmmmmmmmmm" ;) i smakowało nie tylko Jemu, ale i Mojemu Dużemu Mężczyźnie również, więc podobnie jak Giulia, czuję się kulinarnie usatysfakcjonowana ;) 
Mnie również danie zasmakowało, więc pewnie nie raz pojawi się jeszcze na naszym kuchennym stole :) Polecam z czystym sercem :) 



Składniki na dużą patelnię :
  • 1 pierś z kurczaka 
  • sporo oleju słonecznikowego - wiem, że to hańba, ale innego tłuszczu pod ręką w domu nie było, a Synek spał
  • szklanka ryżu
  • jedna drobiowa kostka bulionowa 
  • puszka kukurydzy
  • ser żółty - najlepiej dwa rodzaje - u mnie biała twarda mozzarella i edam
  • woda
  • kurkuma - spora ilość - około 2-3 łyżki
  • curry - u mnie niecała łyżeczka, ale zdecydowanie można dodać więcej
  • sól
  • pieprz

Pierś z kurczaka opłukać i pokroić w paski. Na patelni teflonowej rozgrzać sporą ilość oleju, wrzucić kurkumę z curry i podgrzewać, aż uniesie się zapach ziół. Następnie wrzucić kurczaka, podsmażać pół minuty, dodać szklankę suchego ryżu i mieszając podsmażać na dużym ogniu 2-3 minuty - ryż powinien się zacząć szklić i nabrać żółtego odcieniu. Dodać kukurydzę odsączoną z puszki, zamieszać, podsmażać jeszcze 3 minuty. Następnie zmniejszyć ogień. Zalać risotto wodą - tak by przykryła nam danie - zamieszać, zmniejszyć gaz do minimum. Rozkruszyć kostkę bulionową na danie, popierzyć i sporo posolić. Zamieszać jeszcze raz i przykryć. Gotować do momentu, aż ryż wchłonie cały bulion i zmięknie. Co jakiś czas mieszać i sprawdzać miękkość ryżu. Gdyby wchłoną cały płyn, a nadal był twardy, należy podlewać risotto, co jakiś czas, odrobiną wody, stale sprawdzając miękkość ryżu. Zwykle trwa to około 20 minut. Następnie na ugotowane risotto należy zetrzeć lub poukładać bardzo cieniutkie plasterki żółtego sera - najlepiej dwa jego rodzaje. A gdy ser zacznie się topić, wymieszać całość dokładnie. Wyrównać powierzchnię dania i pozwolić mu odpocząć przez kilka minut pod przykryciem przed podaniem - risotto powinno ładnie się skleić i łatwo nakładać :) Smaczności !!! 

Jak widać danie na żółtym talerzy robi ogromne wrażenie i jest takie mmmmmmm, że nie można się nie ruszać z radości smakowania ;) 











kategoria żółta 

26 października 2012

Pesto z roszponki z prażonym słonecznikiem czyli wega dieta od piątku

PESTO Z ROSZPONKI 

Z PRAŻONYM SŁONECZNIKIEM



Wszystkich zaniepokojonych od razu uspokajam - nie przechodzę na dietę wege. Nie, nie, nie. Ja mięso kocham, uwielbiam i nie kryje się z tym, ze drapieżnikiem jestem. I jako drapieżnik pożądam krwistych befsztyków, soczystego kurczaka i domowej wiejskiej kiełbasy. Jednak, jako zdeklarowana katoliczka, w piątki trzymam post. I wtedy bardzo lubię sięgać do diety wegańskiej i wegetariańskiej - lekkiej, dobrze strawnej, zbilansowanej i bezmięsnej. Co oczywiście nie oznacza, że dania bezmięsne królują na mym stole jedynie w piątki bądź od święta. Generalnie wyznaję zasadę, że trzeba jeść wszystko, ale małymi porcjami. Minimum pięć posiłków dziennie i dużo pić. I tak też uczę Synka. On jada często i wszystko. Od początku, gdy już zaczął jadać wszystko ;) Jeśli czegoś w danej chwili nie polubi, próbuję znów za jakiś czas - zwykle z sukcesem. I póki co taka dieta się świetnie sprawdza. Do tego dużo ruchu i pół sukcesu za nami :) Ostatecznie przyzwyczajenia żywieniowe kształtuje się od dziecka, więc taka pseudo eko Mama jestem ;) Wprawdzie ostatnio jakoś zdecydowanie poczułam się Panią Przed Trzydziestką i stwierdziłam, że czas dokładniej się przyglądać co w moim <wszystko> dominuje, ale... o tym w innym poście. Bo miało być o pesto.... 
Do tej pory roszponkę używałam jedynie do sałatek. Ale chcąc wykorzystać zapas, który zazimował w mojej lodówce, sięgnęłam po inspiracje. I tak po przeglądnięciu kilku blogów, dowiedziałam się, że z tej zielonej i wesołej roślinki można wyczarować i pesto i zapiekankę i sos do makaronu...ba! można nawet wyczarować zupkę. Ponadto jest ona źródłem (cytując za Beą z bloga Bea w kuchni witaminy A i C (witamina C ułatwia np. przyswajanie żelaza), witaminy B9 / kwasu foliowego (100g roszponki to aż 46% naszego dziennego zapotrzebowania w kwas foliowy !), jest też cennym źródłem kwasów tłuszczowych omega-3 oraz błonnika.  
Poczytałam, podumałam i stworzyłam pesto, które Wam dzisiaj prezentuje :) Oh, pardom ! Stworzyliśmy, bo Mój Malec dzielnie blenderował całość ;) Wyszło dużo delikatniejsze, niż pesto z bazylii, o lekko orzechowym smaku. Zamknięte w słoiczku, możecie z powodzeniem przechowywać w lodówce około tygodnia :) Doskonale sprawdza się do tostów, jak i do makaronu :) Do czego jeszcze opowiem, gdy wypróbuję ;) 



Składniki na mały słoiczek:
  • około 100 - 120 g roszponki
  • 1 ząbek czosnku
  • garść ziaren słonecznika
  • ok. 1/3 szklanki oliwy z oliwek
  • sól
  • pieprz


Roszponkę opłukać, oderwać korzonki i wrzucić do blendera. Lekko zmiksować. Dodać obrany i pokrojony w plasterki ząbek czosnku. Słonecznika uprażyć na suchej, najlepiej teflonowej, patelni co jakiś czas potrząsając nią, aby się nam nie przypalił. Dodać do roszponki. Zalać całość oliwą, posolić i popieprzyć. Zblenderować wszystko do uzyskania w miarę jednolitej, gładkiej, aksamitnej masy (gładkość zależy od Waszych upodobań). Przełożyć do słoiczka. Przechowywać w lodówce. Smaczności !! 



25 października 2012

Penne all'arrabbiata wg Makłowicza czyli Światowy Dzień Makaronu u panti

PENNE ALL'ARRABBIATA 

(przepis Roberta Makłowicza)




Jakiś czas temu zaczęłam zbierać przepisy Roberta Makłowicza, dostępne w sklepach Tesco. Generalnie lubię akcje typu <znany Mistrz dzieli się swoimi przepisami>. Zwłaszcza, że przepisy Pana Roberta zawsze mnie inspirują, a jego programy kulinarne bardzo do mnie przemawiają. Poza tym, ja uwielbiam patrzeć, jak Makłowicz sprzedaje swoje przepisy - to w jaki sposób ten Facet je, sprawia, że od samego patrzenia robię się głodna ;) No i to, że przy okazji dowiedzieć się można kupę o świecie, jest drugą - moim zdaniem - świetną stroną medalu tychże programów. Zaś fakt, że Pan Robert od razu daje wskazówki, co można użyć  w normalnej polskiej kuchni, aby danie nie straciło smaku, jest strzałem w dziesiątkę. No, ale nie o Makłowiczu dzisiaj, a o makaronie miało być...
Penne, które Wam dzisiaj prezentuję, okazało się jednym z najlepszych, jakie do tej pory jadłam. Proste, a zarazem mające pełne smaku danie. Smakowało i mnie, i mojemu Mężowi, a główny Smakosz makaronu w naszym domu, zjadł pełny talerzyk, domagając się dokładki ;) 
Penne all' arrabbiata jest klasycznym przepisem pochodzącym (cytując za Panem Robertem) z Lacjum, popularnym w całych Włoszech. Ma wiele wersji różniących się od siebie detalami, choć zawsze chodzi o rurki w pomidorowym, pikantnym sosie z dodatkiem pancetty, czyli włoskiego suszonego boczku. W sezonie oczywiście najlepiej użyć świeżych pomidorów wcześniej obranych ze skórki i pozbawionych pestek. Stopień ostrości dania zależy od naszego gustu, lecz zawsze powinno być choć trochę pikantne. 
Czyż zatem można sobie wyobrazić lepszy i prostszy sposób na uczczenie Światowego Dnia Makaronu w roku 2012? Jeśli jeszcze nie macie pomysłu na dzisiejszy obiad - polecam zatem gorąco - toć to dopiero południe, a coś ciepłego i sycącego należy się naszym brzuszkom w ten pochmurny, zimny i mglisty dzionek, jak dziś :)


Składniki na ok. 4-6 porcji:
  • 500 g makaronu penne (rurki)
  • 100 g bekonu lub surowego wędzonego boczku (ew. pancetty)
  • 6 łyżek oliwy z pierwszego tłoczenia
  • 2 suszone papryczki peperoncini lub 1 świeża papryczka chili lub ew. szczypta chili w proszku - u mnie ostatnia wersja ;)
  • 3-4 ząbki czosnku
  • 1 puszka (425 g) włoskich pomidorów pelati, najlepiej krojonych - u mnie, za radą Mistrza, były to sezonowe pyszne polskie świeże pomidorki, obrane ze skórki i pozbawione pestek;)
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • świeżo starty ser pecorino ew. parmezan do posypania
  • sól







Bekon kroimy w kostkę, dodajemy do rozgrzanej na patelni oliwy, rumienimy na średnim ogniu. 
Zrumieniony bekon wyjmujemy łyżką cedzakową na talerzyk i odstawiamy. 





Do oliwy na patelni dodajemy drobno posiekany czosnek i pokruszone peperoncini lub drobno pokrojona chili - ja posypałam czosnek szczyptą chili - smażymy chwilę, aż czosnek się lekko zrumieni. 
Dodajemy pomidory i posiekaną natkę pietruszki, dusimy na średnim ogniu ok. 10 minut, soląc do smaku (jeśli sos za bardzo odparuje, podlewamy go nieco wodą spod gotowania makaronu). 

Dodajemy usmażony bekon, gotujemy sos kolejne 2-3 min.

Ugotowany al dente makaron odcedzamy, mieszamy na patelni z sosem. Podajemy, posypawszy każdą porcję serem. Smaczności !!! :D 







Jeśli jednak ten przepisik do Was nie przemówił, zapraszam po inne inspiracje makaronowe do FOTO KSIĄŻKI KUCHARSKIEJ po prawej stronie lub zakładki makarony :) 

18 września 2012

Smażone pierożki z włoską nutą - wspomnienie lata


SMAŻONE MIĘSNE PIEROŻKI 

Z WŁOSKĄ NUTĄ



Pierożki te, do doskonała forma "zutylizowania" mięsa z rosołu. Powstały tuż przed Naszym wyjazdem na Kanary. Jak wiadomo, przed wakacjami, chce się opróżnić lodówkę. Miałam okropną ochotę na pierożki z mięsem, jednak nie miałam kapustki - a ją zawsze dokładam odrobinkę do pierogów z mięsem - inaczej wydają mi się zbyt suche. W końcu stwierdziłam, że czas na kolejną rewolucję - zmieliłam mięsko, dodałam standardowo cebulkę i zaczęłam kombinowanie - dodałam przecier pomidorowy, a potem jakoś same włoskie zioła podeszły mi pod rękę :) Na koniec dodałam tarty ser - i tak wyszedł farsz z nutą włoską. Zadowolona z efektu sięgam do kuchennej szafki i tu ... ZONG! Jedynie mąka chlebowa i to nie wiele ... Jej...no cóż, na pierożki chęć jest, farsz też już jest - nie ma rzeczy nie możliwych. I zarobiłam ciasto z takiej mąki...Przyznaję, że nie bardzo się chciało lepić, więc bojąc się, że mi się pierożki w gotowaniu rozlecą, stwierdziłam, że je usmażę... Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Wyszły tak pyszne, że spałaszowaliśmy z Mężusiem połowę porcji, a resztę Smyk i ja zjedliśmy na zimno. W obu wersjach były cudowne...Jak to dobrze, że  jeszcze połowa farszu leży sobie zamrożona w lodówce... :) 

17 sierpnia 2012

Klasyka sałatek - Camprese w wersji mini

SAŁATKA CAMPRESE 

W WERSJI MINI



Klasyka gatunku. Robię ją tak często, że aż nie wiem dlaczego do tej pory nie dodałam jej na blogu. Jakoś wydawała mi się tak naturalna, prosta i za razem znana, że nigdy nie zrobiłam jej zdjęcia. A ją uwielbiam. Robię czasami taką jej popularną wersję z plastrami mozzarelli i pomidorów, jednak ta wersja MINI, najczęściej króluje na moim stole. Odkąd odkryłam mozzarelle w małych kuleczkach... . Serwowana Gościom na takich sałatowych talerzach zawsze robi wrażenie. W zimie, gdy brak świeżej bazylii, zastępuję ją suszoną. Do tego lampka białego wina i prawie jesteśmy we Włoszech...


Składniki na około 4-5 porcji:
  • opakowanie małych kuleczek mozzarelli
  • kilkanaście pomidorków koktajlowych
  • kilkanaście listków świeżej bazylii ewentualnie 2-3 łyżki suszonej
  • oliwa z oliwek
  • pieprz
  • sól
  • liście sałaty

Kuleczki odsączyć z zalewy; pomidorki, listki bazylii i sałatę umyć.  Pomidorki i mozzarellki przekroić na pół i wrzucić do miseczki. Jeśli mamy pomidorki daktylowe, można podzielić je na 3 części. Wymieszać ze sobą - ja robię to "po francusku - łapą" ;) Na talerzykach rozłożyć liście sałaty. Na każdy nałożyć pomidorki z mozzarellkami. Bazylię porwać w palcach i poukładać na mieszance. Każdą delikatnie posolić i popieprzyć oraz obficie skropić - polać oliwą. Smaczności :))


11 sierpnia 2012

Bajka o cannelloni, szpinaku i włoskim smaku

CANNELLONI 

ZE SZPINAKIEM I SERKIEM WŁOSKIM 

POD BESZAMELEM




Opowiem Wam bajkę...
W pewnym mieście znanym wszystkim małym i dużym Milusińskim, gdzie Smok zionie ogniem, a gołębie zawładnęły Rynkiem i Miastem, w ogromnej hali pełnej śpieszących się ludzi i tych leniwie przechadzających się alejkami, na półeczce stało sobie Cannelloni... . Razem z innymi makaroniastymi koleżkami toczyło właśnie zażartą dyskusję nad wyższością włoskiej kuchni nad innymi, gdy zostało porwane przez Jedną Zabieganą Panią Domu, w biegu do kasy... . Cannelloni spojrzało z radością w oczy nowej Właścicielki i aż podskoczyło w koszyku, gdy usłyszało, że zostanie nafaszerowane po włosku. Pełne najpiękniejszych wizji kulinarnych dało się zamknąć w szafce pełnej innych makaronów i dodatków i czekało... . Czekało i czekało... Nowa Właścicielka raz po raz wyjmowała coś z szafki... Cannelloni serce rosło za każdym razem, gdy wpadało w ręce swej Pani, ale z ogromnym zawodem lądowało tylko w innym jej miejscu... . "O ja biedne! " myślało "I cóż mi przyszło z tej radości i obietnic...". Koledzy Świderki i Kolanka, kolorowe Penne i długie Spaghetti, nawet wschodni kolega Makaron Chiński na próżno pocieszali zrozpaczone Cannelloni i dzielnie kibicowali, a nawet ukrywali się za Nim, by pomóc mu nieco, ale tylko odchodzili jeden po drugim, by zostać przetworzone na pyszności. Kiedy prawie wszyscy odeszli, a Cannelloni zupełnie straciło nadzieję...otwarła się szafka... . Ale cóż to? Nowa stara Właścicielka zaczęła raz po raz odsuwać inne makarony, aż wreszcie rzekła z radością :"Tu jesteś! " Cannelloni spojrzało na nią zdziwione i jednocześnie oślepione światłem. Stanęło obok patelni. Pojedyncze rureczki przeciskały się, by znaleźć się bliżej : "Czym nas nafaszeruje? No czym ???? Powiedz! Ty lepiej widzisz! "..."Nie no żartujesz...czym??? SZPINAKIEM??? A gdzie włoskie sosy?A gdzie sos pomidorowy? " Uduszony szpinak zerknął z ukosa na Cannelloni i mruknął : " A co Ty myślisz Kolego, że tylko Ty się wyczekałeś na swoją kolej? Mnie też już łodygi się ususzyły, zanim Pani mnie w lodówce znalazła. Nie wymądrzaj się. Włoski smak to nie tylko pomidory..." 
Za moment Nadeszła Właścicielka z Serkiem Typu Włoskiego w ręce... Ser dzielnie wyprężył pierś, mrugnął do Rurek i dzielnie zaczął się siłować i ćwiczyć zapasy ze Szpinakiem. Gdy stali się jednością, Właścicielka złapała rureczki i każdą nafaszerowała farszem... .Ułożone obok siebie, w  żaroodpornym naczyniu, uśmiechały się radośnie... .Nagle przykryła je biała puszysta kołderka..."A to co??" "Ciiiii..." zasyczał Beszamel..."Śpijcie już..." Jeszcze tylko ser i nasze małe Zapomniane Cannelloni zobaczyło upragnione drzwiczki piekarnika... "I jak tam? " zapytał Szpinak z ich wnętrza "Tęsknicie za sosem pomidorowym? " Cannelloni mruknęło coś niezrozumiale... " A co mi tam, że pod beszamelem...francuska nuta w włoskim stylu..." pomyślało rozkosznie rozpływając się w przyjemnym gorącu... . 
W każdej bajce jest iskra prawdy... Zbieżność osób i sytuacji jest zupełnie przypadkowa...;) Smacznego ! 

8 sierpnia 2012

Lasagne 3 barw w wersji pseudo light

LASAGNE 3 BARW

ZE SZPINAKIEM I INDYKIEM 




Kto powiedział, że lasagne musi być wysoka? Tak, tak - wiem - klasyka kuchni włoskiej zakłada jej odpowiednią wysokość i ścisłość. Ale jeśli przyświeca nam cel, w postaci wykorzystania "resztek" z lodówki to myślę, że możemy się pokusić o taką niziutką jej wersję. I do tego trójkolorową :) W końcu bycie "eko" jest w modzie;) 
Dzięki tej lasagne na dobre odczarowałam sos beszamelowy. Sięgnęłam do klasyki polskiej ;) Wzięłam z półki Kuchnię Polską Marzeny Wasilewskiej i odnalazłam przepis. Okazał się prosty, jasny i do tego bez utrudniających mi zawsze życie miar wagowych. Jeśli pamiętacie moje przeboje z sosem beszamelowym przy ostatniej lasagne z mięsa mielonego czy zapiekanki makaronowej z szynką i sosem beszamelowym właśnie, możecie wyobrazić sobie moją radość, gdy sos wyszedł mi za pierwszym podejściem :D Wprawdzie wyszedł nieco za gęsty, ale do gotowego, dodałam odrobinę mąki ziemniaczanej rozrobionej w 1/3 szklanki zimnego mleka - i mieszając zagotowałam. Wyszło mu to tylko na dobre, bo nadało lekkości :) Tym bardziej, więc szalałam z radości :) Lasagne, mimo, że niziutka, bo miałam tylko resztę paczki płatów makaronowych, wyszła pyszna i zniknęła w całości jednego dnia, co dla mnie jest najlepszą zawsze recenzją :) Dodatkowo indycze mięso mielone, lekkość sosu beszamel i szpinak sprawiły, że okazała się lasagne w wersji light - no...pseudo light, ale jak tu odmówić sobie parmezanu ? ;)


Składniki:
  • 9 płatów do lasagne - mnie wchodziło po 3 na warstwę - ale trzeba dostosować ilość do swojego naczynia żaroodpornego
  • opakowanie - około 100g - startego parmezanu lub sera corregio

sos beszamelowy z moją modyfikacją :
  • 200 ml mleka  lub chudej słodkiej śmietanki + 1/3 szklanki mleka
  • 2 łyżki masła
  • 1,5 łyżki mąki - ja okazało się wsypałam nieco więcej
  • sól
  • cukier
  • biały pieprz - ja dałam czarny
  • gałka muszkatołowa 
  • łyżeczka mąki ziemniaczanej
sos pomidorowy:

  • 200g indyczego mięsa mielonego 
  • 200 ml pomidorów z bazylią firmy Amway - świetna baza do sosów - dostałam od mojej Mamusi i szczerze polecam - ale zamiennie mogą być krojone pomidory z puszki i kilka gałązek bazylii :)
  • łyżeczka cukru
  • odrobina octu winnego
  • sól
  • pieprz
  • ewentualnie oregano w proszku
  • oliwa z oliwek
  • cebulka mała
szpinak:
  • pęczek świeżego szpinaku 
  • 3-4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy
  • pieprz
  • sól

Najpierw przygotowujemy farsz szpinakowy. Świeży szpinak dokładnie płuczemy pod bieżącą wodą i odrywamy same listki. Czosnek przeciskamy przez praskę i wrzucamy na rozgrzaną oliwę. Po minucie dorzucamy opłukane listki i mieszając czekamy, aż stracą swoją objętość. Dodajemy gałkę muszkatołową, sól i pieprz, mieszamy, podgrzewamy jeszcze chwilkę, po czym wyłączamy i przykrywamy. 
Zabieramy się za sos pomidorowy. Cebulę kroimy w małą kosteczkę. Rozgrzewamy oliwę i szklimy ją na średnim ogniu. Dorzucamy mięso mielone i smażymy razem, do momentu złapania się mięsa - zniknięcie surowizny. Wtedy dorzucamy pomidory, przyprawy, ocet winny i cukier. Mieszamy razem. Podgrzewamy około 5-7 minut i wyłączamy. 
Zabieramy się za sos beszamelowy. W rondelku roztapiamy masło, wsypujemy mąkę i podsmażamy 2-3 minuty (nie wolno dopuścić, by mąka się przyrumieniła). Wlewamy wolno mleko, doprowadzamy do wrzenia i ubijając trzepaczką, gotujemy na niewielkim ogniu 5 minut. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem, gałką muszkatołową oraz szczyptą cukru. Zdejmujemy garnek z ognia. W 1/3 szklanki ZIMNEGO mleka dokładnie rozpuszczamy łyżeczkę mąki ziemniaczanej. Wstawiamy sos na gaz, wlewamy wolno mieszankę, nadal ubijając trzepaczką, doprowadzamy do wrzenia. Próbujemy i ewentualnie doprawiamy przyprawami do smaku. Ściągamy z gazu. 


Szerokie i płaskie naczynie żaroodporne polewamy i smarujemy odrobiną sosu beszamelowego. Na nim układamy 3 płaty makaronowe. Na nie wylewamy około 3/4 sosu pomidorowego. Posypujemy go łyżeczką parmezanu i nakładamy kolejne 3 płaty lasagne. Lekko dociskamy. Te polewamy odrobiną beszamela i równomiernie nakładamy szpinak.  Skrapiamy go dosłownie beszamelem i na niego wykładamy kolejne płaty lasagne - dociskamy. Następnie nakładamy resztę sosu pomidorowego, resztę sosu beszamelowego i posypujemy całość pozostałym parmezanem. Wstawiamy do piekarnika nastawionego na 200'c i zapiekamy około 25 minut. Smaczności !! 




20 listopada 2011

Lazaniowa niedziela czyli wspólne wariacje z Domi

LASAGNE 
Z MIĘSA MIELONEGO



Dzisiejszy obiadek był  zamówiony przez mojego Mężusia. Wczoraj przywędrował z wszystkimi produktami do lazanii... . "Macie ochotę na lazanię?? " - zapytał od progu. Obiecałam, że lazania będzie na dziś. Zaczęłam przeglądać necik w poszukiwaniu inspiracji... W końcu doszłam do wniosku, że trochę poeksperymentuję... Zasadę znam, a nieco własnej inwencji twórczej nie zawadzi.  Otwierając skrzynkę znalazłam miłego i niespodziewanego maila od Domi z Kuchni, czy moje plany lazaniowe są aktualne, bo ona też planowała dzisiaj obiad po Włosku. Wspólne pichcenie ? Ekstra :) Umówiłyśmy się, że jedyne co nas łączy to temat przewodni : LAZANIA :D Już nie mogę się doczekać co jeszcze...;)
Moja Lazania była bardzo TWÓRCZA.... Sos pomidorowy jest jak najbardziej autorski... Odrobina wina dodaje mu smaczku, zaś zioła prowansalskie nadały niepowtarzalnego charakteru. Przepis na sos beszamel zaczerpnęłam z książki "Jedno smaczne danie. 100 przepisów z całego świata." Przeglądu Reader's Digest. Pochodzi z przepisu na lazanie z indyka (moją pierwszą, jaką zrobiłam kiedyś dawno temu - wyszła totalnie przesolona ;) ).  Oczywiście tradycji musiało stać się za dość ... Pierwszy beszamel - dokładniej mąka i masło - wylądowały w koszu... . Tak to jest, jak człowiek nie doczyta przepisu, a dokładnie mówiąc przeliczników mas w Kuchni Polskiej... . Zamiast płaskich łyżek mąki dodałam kopiate... . No cóż, widocznie beszamel to moja osobista kuchenna pięta achillesowa... .  Drugie podejście wyszło za to idealne :)
Lazania ogólnie wyszła pyszna. Siostrzyczka i Jej Osobisty Mężczyzna nie mogli się jej nachwalić. Wychodząc od Nas, jeszcze za nią dziękowali, domagając się koniecznie przepisu na blogu, więc moja duma została mile połechtana :) I nie przeszkadzało im, że nie do końca wyszła z formy w jednym kawałku ... :) Przepis zatem zamieszczam poniżej i czekam z niecierpliwością na Lazanie Domi :) 



Składniki :
  • płaty lasagne nr 52 (LUBELLA) - około 12 płatów 
  • 150 g corregio lub parmezanu

Sos pomidorowy :
  • 3 pomidory 
  • słoiczek przecieru pomidorowego, najlepiej własnej produkcji
  • 4 łyżki koncentratu pomidorowego
  • cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • około 600g wieprzowego mięsa mielonego
  • odrobina wody
  • 3 łyżeczki cukru
  • 20-30 ml czerwonego wytrawnego wina
  • oliwa z oliwek
  • łyżeczka masła - u mnie ghee
  • odrobina ketchupu
  • zioła prowansalskie
  • pieprz
  • sól
sos beszamel:
  • 570 ml mleka
  • liść laurowy
  • 6 ziarenek pieprzu
  • mała cebula
  • 60 g mąki - czyli 7 PŁASKICH łyżek *
  • 45g masła/ margaryny - czyli 3 łyżki ** 
  • pieprz
  • sól
  • 1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
* 1 łyżka mąki = 9 g za "Kuchnia Polska"
** 1 łyżka masła = 15g za "Kuchnia Polska" 


Mleko przelewamy go garnka, wrzucamy pieprz, liść laurowy, cebulkę - doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z ognia, przykrywamy i odstawiamy. 
Cebulę kroimy w piórka, czosnek w kosteczkę. Podsmażamy ( na dużym ogniu) na oliwie z łyżeczką masła. Gdy się zeszkli wrzucamy pokrojone w kosteczkę pomidory. Kiedy puszczą sok, wrzucamy mięso mielone, mieszamy. Smażymy chwilę po czym dodajemy, mieszając po każdym składniku,  przecier pomidorowy, koncentrat pomidorowy, ciut wody, wino i ketchup, by danie zagęścić. Smażymy razem na dużym ogniu, by odparować nadmiar wody. Po chwili (5-6 minut) zmniejszamy ogień, solimy i pieprzymy, dodajemy cukier - mieszamy- i przykrywamy. Dusimy jeszcze 3-4 minuty. Posypujemy ziołami i zestawiamy z ognia. Sos mieszamy dopiero przed samym wlewaniem na lasagne.
W rondelku rozpuszczamy masło lub margarynę, dosypujemy mąkę, mieszamy i gotujemy na mocnym ogniu przez 1 minutę. Dodajemy stopniowo mleko, cały czas mieszając ( dobrze jest to robić trzepaczką, wtedy beszamel jest puszysty ), i gotujemy na małym ogniu, aż sos zgęstnieje kolejne 2-3 minuty. Dosypujemy pieprz, sól i gałkę, mieszamy i zdejmujemy z ognia. 
Do żaroodpornego  naczynia wlewamy odrobinę beszamelu, układamy płaty lasagne ( nie trzeba ich wcześniej gotować), wlewamy odrobinę sosu pomidorowego, na to odrobinę sosu beszamel i znów płaty. Czynność powtarzamy około 2 razy. Na przedostatnią warstwę wlewamy sos pomidorowy i posypujemy go coreggio  lub parmezanem, układamy płaty lasagne, wylewamy resztę beszamelu i obficie posypujemy go resztą żółtego sera. 
Wstawiamy do piekarnika nagrzanego na  190'C-200'C na pół godziny. Na ostatnie 10 minut, temperaturę zmniejszamy do 180'C.  
Smaczności !!! :) 




A jeśli chcesz zobaczyć co jeszcze oprócz słowa LASAGNE nas łączy z Domi, jej dzieło poniżej :) Wystarczy kliknąć :) 



13 listopada 2011

Muffinki sycylijskie czyli Sycyliana dla Szwagra


"Muffinki Sycylijskie"

Oj dawno nie było u mnie muffinek... Jakoś tak się nie składało, żeby je zrobić... . Wczoraj nadarzyła się okazja, gdyż weekend spędzamy u Teściów. Mój Młodszy Szwagier robił imprezę dla kolegów. Zaproponowałam, że upiekę mu muffinki... "A mogą być z fetą? Dobre były.." Ano były - pamiętne muffinki z fetą i oliwkami. Tyle, że nie mieliśmy ani oliwek, ani masła. Ani foremek do muffinek. Ale - dla chcącego, nic trudnego ;) W lodówce znalazł się kawałek fety, twarogu Babci Basi i pomidorki. I wyszły muffinki : "Scycyliana" jak określił Szwagier;) Foremki zrobiliśmy z foli spożywczej - obtoczyliśmy dół szklanki - i już. Muffinki wyszły smaczne, pożywne - kilka dotrwało do śniadania, więc udało mi się zrobić im zdjęcia:) Szczerze polecam. 

Składniki:
suche:
  • 2,5 szklanki mąki zamojskiej przesianej
  • łyżeczka cukru
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 2 łyżeczki natki pietruszki suszonej
  • po pół łyżeczki soli i pieprzu
  • łyżeczka oregano
  • łyżeczka bazylii
  • łyżeczka przyprawy do pizzy
mokre:
  • 2 jaja
  • 2 jaja
  • szklanka mleka
  • pół kostki zwyklej margaryny
dodatki:
  • ser feta - polowa kostki
  • ser feta - polowa kostki
  • kawałek twarożku około 100g
  • 2 pomidory
  • cebula 1/3 główki
Pomidory, twarożek, fetę i cebulę pokroić w bardzo malutką kostkę. Margarynę stopić - ostudzić. 
Suche składniki połączyć w jednej misce.Do ostudzonej margaryny wbić 2 jajka, dodać mleko - szybko zamieszać. Mokre wlać do suchych - kilka razy zamieszać. Dodać dodatki i wymieszać całość tylko do połączenia się składników - aby muffinki nie były twarde.
Nałożyć do form - mogą być jumble - po 2 łyżki - uwaga rosną sporo. Piec w temperaturze 180'c - 200'c około 20 minut (zrobić test patyczkowy) Smaczności !!! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...