Szukaj w blogu

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oliwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oliwa. Pokaż wszystkie posty

6 maja 2014

niskotłuszczowa lasagne - kurczak,szpinak, pseudobeszamel

NISKOTŁUSZCZOWA
LASAGNE
Z KURCZAKIEM, SZPINAKIEM I PSEUDOBESZAMELEM




Stworzona wczoraj, a już dziś na blogu. Lasagne dla tych, którzy a) maja mało czasu, b) dbają o to co wkładają w swój żołądek :)
Dokładnie tak wyglądało tworzenie mojego wczorajszego obiadu. Mało czasu, ale i oczekiwania spore. Bo niełatwo pogodzić gusty Trzylatka, który jednego dnia na przykład kocha szpinak, innego uważa , że go nie lubi; Męża, który kontroluje swoją wagę i mnie - czyli Kobiety Dwupaka, która zwraca uwagę na to co je i wbrew pozorom nie je wszystkiego za dwoje, tylko jada dla Dwojga. Wszak Kobieta Ciężarna po 30stce ma już pewną świadomość, co służy, a co nie. Ale i taka Kobieta ma zachcianki ;) Więc jak widzicie nie łatwo pogodzić wszystkie smaki domowników mego Domu i muszę się dobrze czasem nakombinować. A jak do tego przychodzi presja czasu i ograniczona ilość produktów w lodówce... To zaczyna się to, co lubię najbardziej w kuchni... MAGIA ;)
Wyszła mi z tego czarowania pyszna, lekka i niskotłuszczowa, aczkolwiek nie pozbawiona odrobiny tłuszczy, lasagne. Kurczak, pomidory, wino, szpinak, kilka płatów makaronu i sprawdzony niskotłuszczowy beszamel. Poezja. Czegoś chcieć więcej ? Zapraszam. 

5 lipca 2013

sałatka ze szpinaku, truskawek i bratków - hit dla dwulatka ;)

SAŁATKA

 Z LIŚCI SZPINAKU Z TRUSKAWKAMI I BRATKAMI 




Sałatka na dowód tego, że nie byłam gołosłowna w Telewizji ;) Powstała jako kolacja dla mnie i Smyka. Smakowała mu tak - że dla Taty nic nie zostało ;) Sam osobiście dobierał składniki ! Na pomysł Mamy, że zjemy kwiatki, wpadł w euforię i pałaszował z je potem z dziką radością ;) No i sam zrywał z parapetu !! (Potem chciał do wszystkiego dodawać bratki, nawet do zupy pomidorowej...).
Sałatka ? Połączenie truskawek i szpinaku - klasyczna bomba smakowa, a do tego te delikatne bratki...mmmm. Polecamy gorąco :) 

5 czerwca 2013

sałatka z liści botwinki z pomarańczami

SAŁATKA 

Z LIŚCI BOTWINKI Z POMARAŃCZAMI




Botwinkę można nie tylko jadać w barszczu lub kremie z buraczków ;) Doskonale sprawdza się też w sałatce. Jeśli Ktoś nie lubi pływających chwastów w zupie lub nasza rodzina dzielnie protestuje przed tradycyjną Botwinką, zaproponujcie im nowoczesną jej wersję - na surowo. Ja podałam ją do kotlecików z kaszy jęczmiennej i kurczaka - idealnie się zharmonizowała :)  Zjadły ja oba moje Kochane Chłopaki, a to dla mnie zawsze największy komplement ;) Polecam gorąco !

21 maja 2013

grillowa sałatka z cukrem miętowym - coś znanego w nowym wydaniu

SAŁATKA GRILLOWA 

Z CUKREM MIETOWYM


Doskonale wiem, że nie powinno się łączyć ogórka i pomidora w sałatce. Podobno i ze względów zdrowotnych i ze względów smakowych. Jednak tradycja łączenia tych dwóch warzyw, a w zasadzie owoców, w naszym kraju jest tak duża, ze i ja jej ulegam. Po prostu naprawdę lubię połączenie pomidora i ogórka. Myślę, że nie ma nic złego w takim zestawieniu, zwłaszcza, jeśli sałatka od razu ląduje na stole i oba warzywka nie puszczą jeszcze za bardzo swoich soków. Wtedy możemy delektować się soczystością obu i smakiem dressingu, bez obawy o zbyt dużą ilość pływającej nam części na talerzu.
Dzisiaj proponuję Wam sałatkę, która ma w sobie klasyczne polskie zestawienie, jakimi raczymy się od lat w letnie dni. Do klasyki dodałam nowatorstwo w postaci dressingu : sok z granatu, oliwa, olej lniany, cukier miętowy i...efekt piorunujący - niby ta sama sałatka, a Synuś zjadł trzy dokładki ;) Polecam gorąco, szczególnie Mamą niejadków warzywnych, choć ja na szczęście do nich nie należę :) Sałatka doskonale komponuje się z rybami, mięsem i kiełbaskami z grilla właśnie za sprawą mięty :) 

17 listopada 2012

polędwiczki wieprzowe z cukinia pod pierzynka serową - obiad w 15 minut

POLĘDWICZKI WIEPRZOWE 

Z CUKINIĄ POD ŻÓŁTYM SEREM





Dziś przepis na szybkie, smaczne i popisowe danie. Delikatność polędwicy wieprzowej połączona ze smakiem cukinii w tymianku i ostrością żółtego sera. Niby prosto, ale w prostocie tkwi cała poezja tego dania. Przygotowanie całego zajmie nam tyle, co gotowanie ziemniaków - około 15 góra 20 minut. Polędwiczka była tak smaczna, a ja tak głodna, że z szybkich zdjęć, które jej zrobiłam, tylko to jedno nadaje się do pokazania. Ale chyba nie wyszło najgorzej, skoro i ja teraz dostaje ślinotoku ;) 
Danie smakowało i Smykowi i Mężowi i Ani z bloga Pani Paszczakowa gotuje, która odwiedziła Nas następnego dnia. Więc wszelkie gusta smakowe zostały zaspokojone :) Polecam gorąco :) 

14 listopada 2012

Zielona zupa ze szpinaku na rozpoczęcie Akcji Tęcza Smaków 2

ZUPA ZE SZPINAKU





Dzisiaj jest 14 listopada, a więc nadeszła godzina zero ! ;) O północy rozpoczęła się moja Akcja Kulinarna Tęcza Smaków 2. Mam nadzieję, że od dzisiaj do 14 grudnia będę otrzymywać od Was smaczne dania w nasyconych barwach tęczy :) I żeby Was zainspirować już dzisiaj i ja podejmuję rękawicę - tym razem ZIELONĄ :) 
Zupa, którą Wam prezentuję, powstała pod sam koniec lata, ale już wtedy z myślą o Tęczy Smaków :) Od bardzo dawna chodziło za mną, aby zrobić zupkę szpinakową, jednak jakoś nie do końca przemawiały do mnie przepisy, które udało mi się wygrzebać. Dlatego stworzyłam swoją własną jej wersję. Wyszła naprawdę dobra - co mnie przyznaję zaskoczyło. Zrobiłam ją nieco podobnie do zupy szczawiowej, jednak wykorzystałam zielone składniki, które były w lodówce - natkę pietruszki i paprykę. W smaku jest nieco kwaskowata, ale dzięki gałce muszkatołowej i papryce nie jest mdła. Nie należy ona do kategorii zup szybkich - bo stworzenie jej wymaga nieco zachodu. Jednak prostota składników i uśmiech domowników rekompensuje czas spędzony na przecieraniu:) Smakowała mojemu Smykowi, więc myślę, że jest też fajnym pomysłem na zdrowy obiad dla Maluszka :) No i oczywiście musiała być podana z grzankami ! ;) Inaczej kremowych zup Szkrab nie zjada ;) Polecam gorąco. 


Składniki :


  • 3/4 pęczka świeżego szpinaku (w chwili obecnej pęczki są mniejsze, więc cały ;) 
  • 1 ziemniak
  • pół pęczka natki pietruszki
  • mała papryka zielona lub pół dużej
  • bulion warzywny (około 1,5 litra)
  • pierz
  • sól
  • mielona gałka muszkatołowa
  • śmietanka do zup i sosów 18% ewentualnie odrobina mleka
  • łyżeczka cukru
  • masło (2-3 łyżeczki)
  • łyżeczka oliwy z oliwek
  • ząbek czosnku
  • ewentualnie odrobina soku z cytryny

Szpinak dokładnie płuczemy i odcinamy korzonki. Następnie siekamy go dość drobno. Podobnie czynimy z natką pietruszki. Czosnek obieramy i drobno kroimy.
W garnku roztapiamy masło z oliwą. Wrzucamy czosnek i smażymy 2 minutki, następnie dorzucamy szpinak i  mieszając podsmażamy go, aż straci swoją objętość. Dorzucamy ziemniaka i paprykę pokrojone w małą kostkę i smażymy razem jeszcze minutę. Następnie zalewamy całość bulionem, dodajemy natkę pietruszki, pieprzymy i solimy, dorzucamy 2 łyżeczki gałki muszkatowej i dusimy pod przykryciem, jakieś 10 - 15 minut, do momentu, aż ziemniak zmięknie. Następnie całość blenderujemy. Doprowadzamy do wrzenia i ściągamy z ognia.  Zupę przecieramy przez sito do innego garnka - jest to konieczne, gdyż pozbędziemy się w ten sposób ewentualnych łyk z liści szpinaku, które się nie zblenderują. Następnie zupę podgrzewamy, dodajemy cukier i ewentualnie gałkę, sól i pieprz do smaku. Zaciągamy delikatnie śmietanką cały czas mieszając. Gdyby czegoś nam brakowało w zupie, możemy dodać odrobinę soku z cytryny. Podajemy z grzankami lub groszkiem ptysiowym :) Smaczności :) 






26 października 2012

Pesto z roszponki z prażonym słonecznikiem czyli wega dieta od piątku

PESTO Z ROSZPONKI 

Z PRAŻONYM SŁONECZNIKIEM



Wszystkich zaniepokojonych od razu uspokajam - nie przechodzę na dietę wege. Nie, nie, nie. Ja mięso kocham, uwielbiam i nie kryje się z tym, ze drapieżnikiem jestem. I jako drapieżnik pożądam krwistych befsztyków, soczystego kurczaka i domowej wiejskiej kiełbasy. Jednak, jako zdeklarowana katoliczka, w piątki trzymam post. I wtedy bardzo lubię sięgać do diety wegańskiej i wegetariańskiej - lekkiej, dobrze strawnej, zbilansowanej i bezmięsnej. Co oczywiście nie oznacza, że dania bezmięsne królują na mym stole jedynie w piątki bądź od święta. Generalnie wyznaję zasadę, że trzeba jeść wszystko, ale małymi porcjami. Minimum pięć posiłków dziennie i dużo pić. I tak też uczę Synka. On jada często i wszystko. Od początku, gdy już zaczął jadać wszystko ;) Jeśli czegoś w danej chwili nie polubi, próbuję znów za jakiś czas - zwykle z sukcesem. I póki co taka dieta się świetnie sprawdza. Do tego dużo ruchu i pół sukcesu za nami :) Ostatecznie przyzwyczajenia żywieniowe kształtuje się od dziecka, więc taka pseudo eko Mama jestem ;) Wprawdzie ostatnio jakoś zdecydowanie poczułam się Panią Przed Trzydziestką i stwierdziłam, że czas dokładniej się przyglądać co w moim <wszystko> dominuje, ale... o tym w innym poście. Bo miało być o pesto.... 
Do tej pory roszponkę używałam jedynie do sałatek. Ale chcąc wykorzystać zapas, który zazimował w mojej lodówce, sięgnęłam po inspiracje. I tak po przeglądnięciu kilku blogów, dowiedziałam się, że z tej zielonej i wesołej roślinki można wyczarować i pesto i zapiekankę i sos do makaronu...ba! można nawet wyczarować zupkę. Ponadto jest ona źródłem (cytując za Beą z bloga Bea w kuchni witaminy A i C (witamina C ułatwia np. przyswajanie żelaza), witaminy B9 / kwasu foliowego (100g roszponki to aż 46% naszego dziennego zapotrzebowania w kwas foliowy !), jest też cennym źródłem kwasów tłuszczowych omega-3 oraz błonnika.  
Poczytałam, podumałam i stworzyłam pesto, które Wam dzisiaj prezentuje :) Oh, pardom ! Stworzyliśmy, bo Mój Malec dzielnie blenderował całość ;) Wyszło dużo delikatniejsze, niż pesto z bazylii, o lekko orzechowym smaku. Zamknięte w słoiczku, możecie z powodzeniem przechowywać w lodówce około tygodnia :) Doskonale sprawdza się do tostów, jak i do makaronu :) Do czego jeszcze opowiem, gdy wypróbuję ;) 



Składniki na mały słoiczek:
  • około 100 - 120 g roszponki
  • 1 ząbek czosnku
  • garść ziaren słonecznika
  • ok. 1/3 szklanki oliwy z oliwek
  • sól
  • pieprz


Roszponkę opłukać, oderwać korzonki i wrzucić do blendera. Lekko zmiksować. Dodać obrany i pokrojony w plasterki ząbek czosnku. Słonecznika uprażyć na suchej, najlepiej teflonowej, patelni co jakiś czas potrząsając nią, aby się nam nie przypalił. Dodać do roszponki. Zalać całość oliwą, posolić i popieprzyć. Zblenderować wszystko do uzyskania w miarę jednolitej, gładkiej, aksamitnej masy (gładkość zależy od Waszych upodobań). Przełożyć do słoiczka. Przechowywać w lodówce. Smaczności !! 



25 października 2012

Penne all'arrabbiata wg Makłowicza czyli Światowy Dzień Makaronu u panti

PENNE ALL'ARRABBIATA 

(przepis Roberta Makłowicza)




Jakiś czas temu zaczęłam zbierać przepisy Roberta Makłowicza, dostępne w sklepach Tesco. Generalnie lubię akcje typu <znany Mistrz dzieli się swoimi przepisami>. Zwłaszcza, że przepisy Pana Roberta zawsze mnie inspirują, a jego programy kulinarne bardzo do mnie przemawiają. Poza tym, ja uwielbiam patrzeć, jak Makłowicz sprzedaje swoje przepisy - to w jaki sposób ten Facet je, sprawia, że od samego patrzenia robię się głodna ;) No i to, że przy okazji dowiedzieć się można kupę o świecie, jest drugą - moim zdaniem - świetną stroną medalu tychże programów. Zaś fakt, że Pan Robert od razu daje wskazówki, co można użyć  w normalnej polskiej kuchni, aby danie nie straciło smaku, jest strzałem w dziesiątkę. No, ale nie o Makłowiczu dzisiaj, a o makaronie miało być...
Penne, które Wam dzisiaj prezentuję, okazało się jednym z najlepszych, jakie do tej pory jadłam. Proste, a zarazem mające pełne smaku danie. Smakowało i mnie, i mojemu Mężowi, a główny Smakosz makaronu w naszym domu, zjadł pełny talerzyk, domagając się dokładki ;) 
Penne all' arrabbiata jest klasycznym przepisem pochodzącym (cytując za Panem Robertem) z Lacjum, popularnym w całych Włoszech. Ma wiele wersji różniących się od siebie detalami, choć zawsze chodzi o rurki w pomidorowym, pikantnym sosie z dodatkiem pancetty, czyli włoskiego suszonego boczku. W sezonie oczywiście najlepiej użyć świeżych pomidorów wcześniej obranych ze skórki i pozbawionych pestek. Stopień ostrości dania zależy od naszego gustu, lecz zawsze powinno być choć trochę pikantne. 
Czyż zatem można sobie wyobrazić lepszy i prostszy sposób na uczczenie Światowego Dnia Makaronu w roku 2012? Jeśli jeszcze nie macie pomysłu na dzisiejszy obiad - polecam zatem gorąco - toć to dopiero południe, a coś ciepłego i sycącego należy się naszym brzuszkom w ten pochmurny, zimny i mglisty dzionek, jak dziś :)


Składniki na ok. 4-6 porcji:
  • 500 g makaronu penne (rurki)
  • 100 g bekonu lub surowego wędzonego boczku (ew. pancetty)
  • 6 łyżek oliwy z pierwszego tłoczenia
  • 2 suszone papryczki peperoncini lub 1 świeża papryczka chili lub ew. szczypta chili w proszku - u mnie ostatnia wersja ;)
  • 3-4 ząbki czosnku
  • 1 puszka (425 g) włoskich pomidorów pelati, najlepiej krojonych - u mnie, za radą Mistrza, były to sezonowe pyszne polskie świeże pomidorki, obrane ze skórki i pozbawione pestek;)
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • świeżo starty ser pecorino ew. parmezan do posypania
  • sól







Bekon kroimy w kostkę, dodajemy do rozgrzanej na patelni oliwy, rumienimy na średnim ogniu. 
Zrumieniony bekon wyjmujemy łyżką cedzakową na talerzyk i odstawiamy. 





Do oliwy na patelni dodajemy drobno posiekany czosnek i pokruszone peperoncini lub drobno pokrojona chili - ja posypałam czosnek szczyptą chili - smażymy chwilę, aż czosnek się lekko zrumieni. 
Dodajemy pomidory i posiekaną natkę pietruszki, dusimy na średnim ogniu ok. 10 minut, soląc do smaku (jeśli sos za bardzo odparuje, podlewamy go nieco wodą spod gotowania makaronu). 

Dodajemy usmażony bekon, gotujemy sos kolejne 2-3 min.

Ugotowany al dente makaron odcedzamy, mieszamy na patelni z sosem. Podajemy, posypawszy każdą porcję serem. Smaczności !!! :D 







Jeśli jednak ten przepisik do Was nie przemówił, zapraszam po inne inspiracje makaronowe do FOTO KSIĄŻKI KUCHARSKIEJ po prawej stronie lub zakładki makarony :) 

12 października 2012

Zapiekanka na lekko z wieprzowiny i szpinaku - wspólne pichcenie z Królem

ZAPIEKANKA 

Z ŁOPATKI I SZPINAKU 

W WERSJI BARDZO LEKKIEJ




Patrząc w zawartość lodówki,  rzuciłam hasło: zapiekanka w wersji lekkiej. Może nie koniecznie light, ale zdrowo i lekko miało być.  Jak dotąd nigdy nie łączyłam szpinaku z wieprzowiną - w zasadzie w ogóle nie łączyłam go z czerwonym mięsem. Teraz będę robić to zdecydowanie częściej. Zapiekanka banalna w przygotowaniu, smakowała po prostu bombowo. Lekka i smaczna. W lekkości przypominała Dukanowską Zapiekankę Kalafiorową Króla, którą robiłam rok temu i zdarza mi się do niej wracać. A a propos Króla... Moje hasło nie zostało rzucone jedynie w przestrzeń lodówki... poszło w świat wirtualny. Królewska Mość Ania podjęła wyzwanie i właśnie w tej chwili i Ona raczy Was przepisem na Lekką Zapiekankę w Jej wersji. A więc biegnę stukać do bram bloga Królewskie Rozkosze Podniebienia, by spojrzeć co tak cudnego wyczarowała ze mną wspólnie w swojej kuchni :) Zachęcam i Was do zerknięcia, ale najpierw - mój przepis ;) 



Składniki na 2-3 osoby:
  • około 300-400 dkg chudej łopatki
  • garść świeżego szpinaku - około 3-4 wiązki pojedyncze
  • mała czerwona cebulka
  • 1 jajo
  • pół kubeczka śmietanki 36%
  • 2 łyżeczki kopiate gałki muszkatołowej
  • kawałek żółtego sera - u mnie edam
  • oliwa
  • pieprz
  • sól


Łopatkę zmielić. Szpinak i cebulkę pokroić drobno. Mięso mielone wrzucić do miski, dodać szpinak, jajo, śmietankę, gałkę, cebulkę, pieprz i sól. Wszystko razem wymieszać dokładnie na masę. 
Naczynie żaroodporne wysmarować odrobiną oliwy.  Rozłożyć w nim równomiernie masę i lekko ubić. Na nią zetrzeć ser żółty na grubych oczkach. Wstawić do piekarnika nagrzanego na 200'c i piec około 30 minut. Smaczności !! 





A już jutro rano zapraszam Was na pyszny Przysmak Czeski  -
idealny na sobotnie śniadanko ! :) 


10 października 2012

Zielone Placuszki Szpinakowo-Kurczakowe w papirusie :)

Zielone placuszki 

szpinakowo-kurczakowe 

zapiekane w papirusie Winiar



Miałam ochotę na coś innego, placuszkowatego, by zjadł Synuś i  zdrowego - czytaj z małą ilością tłuszczu. Papirus leżał sobie na półeczce i czekał na wykorzystanie. W lodówce zaś zimował szpinak. I tak, z czystej inspiracji zdrową zieloną kuchnią, stworzyłam placuszki, które tu widzicie :) Chudziutki kurczak plus zdrowy, bo w zasadzie jedynie lekko podgrzany, szpinak i zaledwie 1 łyżeczka do herbaty oliwy z oliwek do smaku... Czyli zdrowo i niebanalne na talerzu. Jak Wam się podoba taka rewolucja? Mnie ogromnie :) Po papirus sięgnę pewnie jeszcze nie raz :) Polecam Wam gorąco, gdyż placuszki są rewelacyjne zarówno na ciepło, jak i na zimno na kromeczce ciemnego chlebka...Jak dla mnie danie idealne :) 

25 września 2012

Pomidorowa z pieczonych pomidorów z winem i czerwona cebulka...pyszności na powitanie jesieni

POMIDOROWA 

Z PIECZONYCH POMIDORÓW 

Z WINEM I CZERWONĄ CEBULKĄ




Pisałam już nie raz i nie dwa, że uwielbiam pomidorową. Zresztą do tej pory, chyba żadna inna zupa nie podbiła tak serca Mojego Maluszka, jak pomidorowa właśnie. Są to już dwa powody, dla których ona właśnie, we wszelkich wariacjach, ląduje na mym stole. Trzeci, to powodów równie cudny co pozostałe - jest to wszechstronność postaci tej zupy o każdej porze roku.
Inaczej smakuje zimą, gdy zaprawiona śmietaną rozgrzewa i dodaje energii. Zupełnie inaczej wiosną, kiedy spragnieni lekkości, zaczynamy rezygnować ze śmietanki i nieśmiało zaprawiamy nowalijkowe rosołki, wyciąganymi ze spiżarni, domowymi przecierami. Radośnie i lekko robimy tę zupkę na początku czerwca, kiedy zaczynają dojrzewać w słońcu pierwsze wczesne odmiany, ze świeżych i pachnących krzaczkiem owoców . Jednak wyrazistość swego smaku zyskują one późnym latem i  wczesną jesienią. Wtedy czerwone, od wciąż ciepłego i coraz niżej wędrującego słońca, pomidory pachną nieziemsko... . W tym czasie pomidorowa staje się rarytasem niejednej kuchni. Jak z tradycyjnej zupy staje się królową? Za sprawą dodatków....No właśnie dodatki....
Pomysł na zupkę, którą Wam dzisiaj prezentuję, pielęgnowałam w swej głowie bardzo długo... . By go sfinalizować potrzebowałam złego humoru (jakoś wtedy, na poprawę, zawsze tworzę coś pysznego), dużej ilości ofiarowanych pomidorów i śpiącego  3 godziny Maluszka ;) Widziałam wiele różnych wersji pomidorowej z pieczonych pomidorów, jednak żaden nie przypadł mi do gustu. I tak powstała moja - wyrafinowana za sprawą czerwonego wina - wersja. Zupka wyszła naprawdę przepyszna. Mąż kazał zapisać koniecznie przepis. No więc zapisuję :) I dzielę się Nią z Wami , życząc smacznego :)



Składniki na 3 osoby:
  • 6 pomidorów
  • kilka gałązek świeżego oregano i bazylii
  • oliwa z oliwek
  • 30 ml czerwonego półsłodkiego wina
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 średnia czerwona cebula
  • łyżka masła
  • sól
  • pieprz
  • około pół litra bulionu warzywnego 





Piekarnik nastawiamy na 200'c. 






Naczynie żaroodporne polać odrobiną oliwy z oliwek.






Pomidory wymyć, pokroić w ćwiartki i poukładać ciasno w naczyniu. 


Na pomidorach poukładać gałązki ziół i pokrojony w plastry czosnek. Popieprzyć i posolić.
Całość polać oliwą i wstawić do piekarnika na około 45 min. Na ostanie 3-4 minuty (trzeba bardzo uważać, by nie przypalić zbytnio ziół i czosnku) nastawić funkcję grilla. 










Upieczone pomidory wyjąć z pieca, zostawić na kilka minut do ostygnięcia. 

Następnie pozbawić je skórek - idealnie odchodzą od miąższu - i całość "zapiekanki"  przerzucić do garnka. 


Czerwoną cebulę poszatkować w niewielką kostkę. Masło rozpuścić na patelni, wrzucić cebulkę, a po minucie zalać ją winem i lekko poddusić przez 2-3 minuty. 

















Uduszoną cebulkę wrzucić do garnka z pomidorami. 







Całość zmiksować.













Następnie wlać bulion i  podgrzać.  Smaczności ! :)






Zupka najlepiej smakuje z ziołowymi grzankami :) 










ziołowe grzanki - idealny dodatek z wieloma możliwościami

ZIOŁOWE GRZANKI 




Grzanki powstały podczas tworzenia pomidorowej z pieczonych pomidorów. Przepis jest banalnie prosty, ale grzanki świetnie uzupełniły jej smak. Wyszły naprawdę bardzo podobne do tych, które zdarzało mi się jadać w restauracjach, dodawane do różnych sałatek. Dlatego postanowiłam podzielić się z Wami tym przepisem. I zachować go i dla Siebie :) Z pewnością wykorzystam te grzaneczki nie tylko jako dodatek do zup... A Wy ? :) Czekam na wieści :) 

11 września 2012

Sałatka 3 sery z łososiem i żurawiną

SAŁATKA 3 SERY 

Z ŻURAWINĄ I WĘDZONYM ŁOSOSIEM




Sałatka z serii coś wykwintnego na śniadanie lub kolację. Powstała w ramach ochoty na sałatkę...tyle, że ciągle nam czegoś brakowało do już znanych i lubianych. Inwencja poszła w ruch i oto powstało to dzieło. Sałatka powinna się pewnie nazywać międzynarodowa, gdyż łosoś przyleciał z Norwegii wraz z moimi Teściami, a kozi ser z Chorwacji przy boku Szwagra i Szwagierki. Oliwa zaś była nasza...Kanaryjska... . Myślę, że nie dlatego, ale dzieło wyszło tak pyszne, że z pewnością zagości na mym stole i w ramach codziennych ochotek i w ramach odświętnych uroczystości. Polecam gorąco ! :) 



Składniki :
  • pół camemberta
  • niewielki kawałek koziego twardego sera
  • 3 plastry sera Tylżyckiego
  • 3 liście sałaty strzępiastej
  • 3 liście sałaty zielonej 
  • 2 plastry norweskiego łososia wędzonego
  • zielona cebulka
  • garść suszonych żurawin
  • 3 łyżki sezamu
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • 1 marchewka
  • oliwa z oliwek
  • pieprz 
  • sól



Wszystkie warzywa dokładnie myjemy, marchew obieramy. Sałaty rwiemy w palcach i zmiksowane układamy na dużym płaskim półmisku. Na nich rozkładamy porwane w palcach na mniejsze plastry tylżyckiego, kilka cienkich plasterków sera koziego (ja je kroiłam nożem do sera) oraz pokrojony w cienkie prostokąciki camembert. Sery powinny się ze sobą mieszać. Na nie rozkładamy cienkie nieduże plasterki łososia - ja również rwałam je w palcach.  Koktajlowe pomidorki kroimy w pół i wciskamy gdzie nie gdzie pomiędzy sera i łososia. Cebulkę siekamy i obficie posypujemy sałatkę. Następnie prażymy na suchej patelni sezam, potrząsając nią co jakiś czas by się nam nie przypalił. Na sałatkę wysypujemy garść żurawin, a następnie posypujemy ją uprażonym sezamem. Obraną marchew kroimy w cienkie plastry wzdłuż - ja to robiłam obieraczką do warzyw - i każdy zwijamy w różyczkę. Następnie układamy różyczki wokół półmiska i kilka na środku sałatki. Całość solimy, pieprzymy i polewamy dobrą oliwą z oliwek. Smaczności :) 





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...