Szukaj w blogu

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brązowy cukier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brązowy cukier. Pokaż wszystkie posty

6 września 2014

Brownie dyniowe

BROWNIE DYNIOWE

Kilka dni temu świętowaliśmy Dzień Czekolady. A ja musiałam zjeść coś mega czekoladowego. W lodówce zaś leżakowała sobie resztka dyni. I tak, po oglądnięciu dużej ilości inspiracji sama stworzyłam ciężkie, mocno czekoladowe i wilgotne brownie dyniowe. W moim domu to jest tak, że ja robię brownie, a mój Mąż pyta czy mi zakalec wyszedł ;) Na szczęście na apetyt i uznanie drugiego Mężczyzny Mojego Życia zawsze mogę liczyć w tych kwestiach - miłość 3,5 latków jest wielka do brownie i do mamy. Pół blachy chyba sam spałaszował ;) A skoro dziecię uznało, że "pycha", to Wam polecam  z czystym sumieniem :) 

23 grudnia 2013

wilgotny szybki piernik z miodem

WILGOTNY 

PIERNIK Z MIODEM


Pozostajemy w temacie pierniczenia. Zakochałam się w tym pierniku w zeszłym roku. Podobnie, jak w przypadku mazurka frangipane według przepisu Zosi Różyckiej i Oli Szwarc, wystarczyło spojrzenie na zdjęcie, by chcieć go zrobić. A kiedy zobaczyłam, że roboty z nim tyle, co nic, wiedziałam, że zagości na mym stole. Jak widzicie wrócił. A to dla niego najlepsza rekomendacja. Jeśli nie macie jeszcze piernika - zróbcie ten. Nie będziecie żałować. Przepis pochodzi z grudniowego Zwierciadła z 2012 roku. 

11 grudnia 2013

pełnoziarniste ciasteczka pomarańczowe

PEŁNOZIARNISTE 

CIASTECZKA POMARAŃCZOWE



Nie wiem jak Wam, ale mnie Święta Bożego Narodzenia kojarzą się nieodzownie z pomarańczami. Moje dzieciństwo przypadało jeszcze na czas PRL i pamiętam, jak najbardziej cieszyłam się z tego, że pod choinką znalazły się pomarańcze i guma jakiejś amerykańskiej firmy ;) Nawet mam takie zdjęcie: ja pod choinką w wieku 5 lat, gdzie stoję z uradowaną miną ściskając uciekających 5 dużych pomarańczy. A więc w tym roku przygotowania do Świąt zaczynam od tego prostego, szybkiego, autorskiego przepisu na ciasteczka pomarańczowe. Wystarczy zrobić w nich dziurkę i mogą zawisnąć na choince. Lub zapakować i obdarować nimi Kogoś bliskiego. A idealne będą do zagryzania przed telewizorem do popołudniowej herbaty w tym magicznym czasie. Zamknięte w szczelnym pojemniczku długo pozostaną kruche i pachnące. A ponieważ są pomarańczowe (choć możne zdjęcie tego nie oddaje;) ) idealnie wpasują się do tegorocznej Tęczy Smaków 3. To moja pierwsza propozycja. Zapraszam. 

28 sierpnia 2013

czekoladowe muffinki z kardamonem zielonym - coś pysznego

MUFFINKI CZEKOLADOWE 

Z ZIELONYM KARDAMONEM


Jedne z najlepszych muffinek, jakie udało mi się wyczarować. Wszystko przez kulinarną pomyłkę. Zielony kardamon ostatnio użyłam do przepysznego ciasta czekoladowego, stworzonego dla Mojego Męża na imieninki. Przepis wkrótce. Jednak torcik niespodzianka się skończył, a do nas mieli dotrzeć kolejni goście. Postanowiłam wiec, że na bazie tamtego ciasta wyczaruję muffinki. Z rozpędu i pośpiechu dodałam do nich podwójną porcję tłuszczu...Cóż, olej wlany, wylewać nie ma co. Pomieszałam. Będzie, jakie będzie. Wyszło oszałamiająco pyszne. Wilgotne i delikatne ciasto czekoladowe z oryginalną pieprzowo-cytrynową nutą zielonego kardamonu. Muffinki zniknęły tak szybko, że na rano został mi kęs niedojedzony przez Synka wieczorem, do kawy... . Polecam Wam gorąco! 

3 lipca 2013

muffinki zebra na akcję Mufinkowo III

MUFFINKI ZEBRA





Jest nie wiele Akcji Kulinarnych, w których regularnie uczestniczę. Ale zawsze czekam na tą. I w tym roku trwa ona aż dwa miesiące! Jaka? Oczywiście Muffinkowo organizowane przez Domi z bloga Domi w Kuchni po raz trzeci :) A skoro czas na muffinki nadszedł to w dniu rozpoczęcia Akcji i ja Was raczę Muffinami ! :)  Zainspirowane popularnym ciastem Zebra (którego brak na blogu u mnie dziwnym trafem, choć robię wiele lat ;) trza znów coś nadrobić ). Specjalnie upieczone na wycieczkę rowerową i życzenie Synka. Miały być biało ciarne...Wyszły żółto-brązowe, ale i tak się bardzo podobały :) I smakowały! Mięciutkie i delikatne, a do tego bardzo wilgotne, co samą mnie zaskoczyło ;) Jak widać poniżej na zdjęciu,  znikały zanim Mama zdołała skończyć fotografowanie ;) Polecamy ! 

29 czerwca 2013

orzeźwiający koktajl z arbuza i truskawek

KOKTAJL 

TRUSKAWKOWO -ARBUZOWY



Lato. Truskawki. Arbuz - młody, soczysty, bez czarnych pestek. Upał. Chęć orzeźwienia. Wystarczające powody do tego, by zaserwować sobie taki koktajl na śniadanie, obiad, kolację.  Lub wtedy, gdy dzieci proszą o coś słodkiego, my mamy ochotkę, albo przed nami spotkanie w gronie przyjaciół. Efekt uśmiechu na twarzy gwarantowany. Polecam. 

18 kwietnia 2013

tort migdałowo- czekoladowy z bananowo cytrynowa polewą - czyli tort machnij raz łyżką

TORT 

MIGDAŁOWO-CZEKOLADOWY Z BANANOWO-CYTRYNOWA POLEWĄ 


Tort na jeden mach łyżka. No, może dwa. Powstał w kilka godzin (licząc studzenie ciasta) po sobotnich zajęciach tanecznych dla Agnieszki, która miała urodzinki. Po dwóch godzinach wylądował już w lodówce, by rano, no popołudniem, zebrać pozytywne recenzje. Prosty, szybki, smaczny. I nieskomplikowany. Ciasto al'a muffinkowe. Polewa, a w zasadzie leciutki krem na bazie deseru, który często robię, ale jakoś (nie wiem dlaczego), zabrakło go na blogu. Na pewno niedługo się pojawi. Dekoracja - zainspirowana Tortem Kapelusznika. Polecam, gdyż efekt i smakowy i wizualny przeszedł nawet moje najśmielsze oczekiwania :) 

8 stycznia 2013

Tort Żabka - brownie z orzechami z bitą śmietaną - huczne urodziny dwulatka :)

TORT ŻABKA 

CZYLI 

TORT BROWNIE Z ORZECHAMI I BITĄ ŚMIETANĄ




Nowy Rok w Moim Domu zaczyna się hucznie. Od dwóch lat :) Nie czeka się na Sylwestra. Czeka się na 3 stycznia. To wokół tego dnia kręcą się wszystkie Nasze myśli i plany. To Dzień Urodzin Mojego Smyka. Od dwóch lat mój świat stanął na głowie. I dobrze mi z tym :) Los obdarzył mnie największym Szczęściem na Ziemi. Co czuję, wiedzą wszystkie Mamy na świecie, które mają Synków. Zwłaszcza te, które mają Małe Brzdące, a nie Krzykadła większe, co to się nie zawsze chcą przytulać i wszystko kwitują "sie nie znasz Mama! " ;) Choć te pewnie wiedzą jeszcze więcej niż, ja ;) Bo ja to wiem tylko tyle, co Pani Pedagog wie, a nie Mama Nastolatka :)  Póki co jestem Mamą Dwulatka, więc wszystko przede mną ;) W dość nie wysokich lotów pewnym filmie usłyszałam kiedyś święte zdanie : "Bycie Mamą Dwulatka, to coś cudownego - to jak bycie Gwiazdą Filmową bez żadnej krytyki! " ;) I będę się tego trzymać!

15 października 2012

Ciasteczka jeczmienno twarożkowe - zdrowe małe co nieco

CIASTECZKA 

JĘCZMIENNO TWAROŻKOWE




Ciasteczka, które Wam dzisiaj prezentuję, powstały w zasadzie specjalnie dla Hostelu Warszawa, z którym jakiś czas temu podjęłam współpracę. To jest taki mój pomysł na przekąski dla Gości, dostępne w hostelowej kuchni :) 
Hostel Warszawa to klimatyczne miejsce w samym centrum naszej Kochanej Stolicy. Przystępne ceny, przemiła obsługa i możliwość wypożyczenia na miejscu roweru, co jak dla mnie jest super :) Szczerze hostel Wam polecam, zwłaszcza, że jeśli dogram szczegóły, będziecie mogli popróbować przekąski z mojego bloga zupełnie za darmo w kuchence hostelu :)  A jeśli Ktoś chciałby poczuć magię tego miejsca, zapraszam serdecznie do oglądnięcia filmiku na końcu postu.  
A co do samych ciasteczek.  Są przepyszne i Mój Smyk, oprócz dzielnego pomagania, z chęcią zajadał je na obiad, śniadanie i kolacje ;) Zagościły więc na stałe i w mojej kuchni. Czegoż chcieć więcej - zdrowa przekąska do Kawki i widok uśmiechniętego Malca od rana? :) Polecam gorąco :) 




Składniki:
  • 250 g sera białego półtłustego
  • 2,5 łyżeczki cukru pudru
  • pół łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 100 ml śmietanki 30%
  • 15 dkg mąki
  • 100 g margaryny
  • 1 jajko
  • 100 g płatków pszennych jęczmiennych
  • ok. 3 łyżki brązowego cukru

Ser, cukier puder, ekstrakt waniliowy i śmietankę zmiksować w blenderze na jednolitą gładką masę. 
Mąkę, margarynę i jajko zagnieść, jak na kruche ciasto. Gdy tylko wchłonie się mąka, dodać masę serową i zagnieść na w miarę jednolitą masę. Następnie dosypać płatki jęczmienne i brązowy cukier - połączyć wszystko ze sobą znów zagniatając. 

Kłaść po łyżce ciasta na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i każdą lekko rozpłaszczyć . Piec w temperaturze 180'c około 25-35 minut(w zależności od grubości ciasta). Na ostatnie 5-7 minut pieczenia zmniejszyć temperaturę do 150'c. Ciasteczka są gotowe, gdy dość mocno się zrumienią. 
Ciastka po wyjęciu z piekarnika są miękkie - dopiero po ostygnięciu stają się chrupkie i pyszne :) Smaczności !!! 



A teraz zapraszam Was na obiecany filmik :) 


2 października 2012

Tort Muffinkowy z zapachem kawy, kokosu, orzechów i amaretto:)

MUFFINKOWY TORT 

KOKOSOWO-KAWOWY 

Z KREMEM PISTACJOWO-AMARETTOWYM


28 września był Światowy Dzień Kawy. Cudowny Dzień. Ktoś Kto wymyślił, akurat w ten Dzień obchodzić ten Cudowny Dzień, wpadł na znakomity pomysł. Znakomity, gdyż Dzień ten przypada dokładnie w Dniu Urodzin Mej Najlepszej Pasiapsióły. Cudownym zbiegiem okoliczności obie namiętnością szczególną i miłością porównywalną chyba do tej, którą darzymy siebie na wzajem i Naszych Chłopaków, kochamy KAWĘ ! Nie, nie, nie - nie mamy wspólnych Chłopaków ;) Ale sporo ich ze sobą łączy. Szczególnie tych Młodszych... . Na przykład to, że w tym samym czasie  dzięki Nim, obie Naszą Miłość Kawową porzuciłyśmy w imię oczekiwania na Ich narodziny. I obie w tym czasie hodowałyśmy kawę w kubkach do kawy. Moja pięknie rośnie nadal, bo z miłości od Psiapsióły mi ofiarowana. Jej akurat koty zjadły, ale cóż... Ona szybciej do nałogu kawowego powróciła... . Ale wracając do meritum mojego postu - Dzień Kawy + Urodziny + Konkurs u jednej takiej Małej Paskudy, która mnie kusi co rano jakimiś pysznościami = dobry pomysł na TORT ;) 
Inspiracja na torcik muffinkowy już od dawna utkwiła w mej głowie za sprawą pewnej książeczki. Jednak ten, który Wam dzisiaj prezentuję, jest w 100% MOJEGO AUTORSTWA. Od pomysłu, kompozycji smaków, do wykonania. No wykonania, to w 90%, bo 10% należało do Synusia :) 
Wprawdzie Torcika Jubilatka nie spróbowała i chyba już Jej się nie uda, ale za to Całej Mej Rodzince smakował okropnie:) Synuś zajadał z radością, Mężuś z uśmiechem, a ja rozpływałam się nad każdym kęsem... :) 
Polecam szczególnie zapracowanym Osóbkom lub tym, które zapomniały o czyiś urodzinkach - cały torcik kręci się 15 minut, piecze 20;) Potem tylko się musi ostudzić- około 40 minut i krem kręcimy z 6;) Teraz już tylko wystarczy wszystko poskładać razem i wstawić na godzinkę do lodówki :) Czyż nie warto poświęcić godzinkę, aby najpierw cieszyć się aromatem kawy unoszącym się po domu, a potem smakiem kokosu i pistacji w każdym kęsie ?
Popijając oczywiście pyszną i aromatyczną kawą... Ach! Zostawiam Was zatem z apetycznymi zdjęciami i przepisem...a ja znikam wyczarować jakąś kolację, bo od samego pisania zgłodniałam ;) Smaczności ! 


Składniki:

ciasto muffinkowe:
suche:
  • 2 szklanki mąki tortowej 
  • 1/2 szklanki cukru - miks cukru białego i brązowego trzcinowego 
  • 1/2 szklanki kokosu - wiórki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
mokre:
  • 1 jajo
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/2 szklanki mocnej kawy zrobionej z 2 łyżeczek kawy rozpuszczalnej
  • pół stopionej margaryny - ok. 125 g
krem :
  • 300 ml śmietanki 30% do zup i deserów
  • garść pistacji - ja miałam ich jakieś 20-25 sztuk - ale im więcej tym bardziej pistacjowy smak będzie wyczuwalny - prażonych, lekko solonych (ja swoje kupiłam w Biedronce;) )
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
  • 50 ml amaretto - jeśli będziemy konsumować go w starszym towarzystwie, można dodać nieco więcej
dekoracja:
  • ziarenka kawowe z czekolady (mocca)

Przygotowujemy sobie foremki i formę do ciasta. 
Ja swój torcik zrobiłam w 10 silikonowych mini foremkach do muffinek oraz silikonowej formie do tarty ( 22 cm).

Z doświadczenia wiem, że dobrze jest zrobić ciasta w tych samych rodzajach blach : silikonowych, blaszanych czy teflonowych. Muffinki zupełnie inaczej smakują upieczone w silikonowych formach, a inaczej w samych np. papilotkach.  Stąd moja uwaga ;)

Zabieramy się za ciasto :
W jednej misce łączymy suche składniki : przesiewamy mąkę, dodajemy cukry, kokos, proszek do pieczenia i wszystko razem mieszamy. 
Do drugiej miski wbijamy jajko i lekko ubijamy, dodajemy mleko i znów lekko razem ubijamy, następnie wlewamy OSTUDZONĄ kawę oraz margarynę i razem ubijamy do połączenia się składników. 
Do suchych wlewamy mokre. Mieszamy byle jak, tylko do połączenia się składników. 
Najpierw nakładamy po łyżeczce, półtorej ciasta do form na muffinki. Resztę zaś wylewamy na formę na spód. 
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 180'c i pieczemy muffinki 15 min, zaś spód tortu około 20. Trzeba wykonać test patyczkowy. 
Po wyjęciu zostawiamy ciasta w formie około 10 minut, aby się uleżały, po czym studzimy je na kratce. Gdyby spód się nieco jeszcze rozpadał (mój miał takie zapędy) to przełóżmy go od razu na paterę i zostawmy do całkowitego ostudzenia. 

Krem :

Pistacje obieramy i mielimy na bardzo drobno - prawie muto. Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy z 1 łyżeczką cukru z prawdziwą wanilią. Gdy śmietanka będzie już nam stała, dorzucamy orzechy i wlewamy wąską stróżką amaretto, po czym dalej kręcimy ubijaczką do momentu wymieszania się składników. Nie za długo, by nie przekręcić kremu. 



Czas na składanie tortu :

Na ostudzony spód wykładamy grubą warstwę kremu, zostawiając sobie około 3-4 łyżek na boki i środek. 

Następnie wokoło układamy muffinki, lekko je w niego wciskając. Boki tortu ozdabiamy kremem, a resztkę wciskamy przez rękaw cukierniczy na środek tortu. Ozdabiamy czekoladowymi ziarenkami kawy i wstawiamy na godzinkę do lodówki. 





Tort jest wyśmienity w dniu zrobienia. Na następny dzień jest równie pyszny, gdy smaki się przegryzą. Smak amaretto jest zdecydowanie wyczuwalny - jedynie staje się mniej chrupki. Trzeciego dnia zaś do głosu dochodzą pistacje...MMM! Słowem - należy go zrobić dużo ;) Smaczności  !!! 







30 sierpnia 2012

Chutney śliwkowy z czerwonym winem - nowość w mej kuchni - smaczności na zimę cd

CHUTNEY ŚLIWKOWY

 z czerwonym winem



Na moim osiedlu jest mnóstwo posadzonych drzewek owocowych. Pięknie kwitną wiosną, więc są jego zdecydowaną ozdobą. Jednak późnym latem i jesienią serce ściska się, jak się widzi, ile marnuje się owoców. Mirabelki i śliwki zaścielają trawniki i tylko żywią ptaszki lub sporadycznie zbierają je Dzieciaki i się nimi rzucają. W tym roku postanowiliśmy z Moją Rodzinką, choć troszkę owoców uratować. I tak spadły nam z "nieba" śliwki węgierki. Wszyscy dzielnie zrywaliśmy owoce. Wyszło jakieś 2 kg. Mój Mąż uwielbia śliwki. Hm...kompoty na zimę? Trochę mało tych śliwek...To może chutney? Gdzieś czytałam, że świetny do kanapek. W zeszłym roku zostałam obdarowana chutney'em pomidorowym przez Moją Mamusię. Pomysł i smak bardzo mi się spodobał. Jednak tamten specjał był z jabłkami, a na nie uczulony jest Mój Luby... I zaczęło się szperanie. Zadowolona wyszperałam kilka przepisów. I już miałam postawić na ten znaleziony na Wielkim Żarciu, gdy przy wkładaniu składników okazało się, że nie mam już w domu rodzynek... . No tak. Generalnie północ za hakiem, a ja sama z Dzieckiem w domku. No to z powrotem nura w necik. I tak ostatecznie natchniona jeszcze przepisem Matki Wariatki i Malwiny z Filozofii Smaku stworzyłam własną wersję Chutney'a Śliwkowego. Efekt ? Pychotka. Może nieco za rzadki, ale miałam już wrzucone do garnka 1,5 kg śliwek i zasypane cukrem, więc nie zmieniałam proporcji z pierwszego przepisu. Jedynie, jak dla mnie cebulka jest trochę za bardzo chrupka, więc ją następnym razem uduszę wcześniej w odrobinie wina :) Mężusiowi smakował bardzo sam na chleb. Mnie z wędzonym boczkiem - myślę, że do pysznego pieczonego mięska będzie, jak znalazł. Polecam :) Ja mam zamiar zrobić jeszcze kilka słoiczków... :)


8 listopada 2011

Niskokaloryczny Murzynek bez tłuszczu? możliwe!

MURZYNEK CZEKOLADOWY
BEZ TŁUSZCZU



Kiedy zobaczyłam ten przepis wiedziałam, że muszę go wypróbować. Murzynek idealny chyba dla wszystkich - niskokaloryczny dzięki użytym suszonym owocom; szybki do zrobienia, gdyż wystarczy w zasadzie miska, łyżka, garnek i waga ;) Smakuje naprawdę świetnie - nie jest zbyt słodki, a smak suszonych owoców prawie nie wyczuwalny. Do tego można podobno zamrozić część ciasta na później... :) Jedynie należy pamiętać, by zgodnie z przepisem pokroić go tuż po wyjęciu z pieca, gdyż potem bardzo źle się kroi. Słowem : czekoladowa rozkosz dla chcących zachować dobrą sylwetkę :)



Składniki:
  • 60g  suszonych śliwek, bez pestek i posiekanych
  • 60g niesłodzonych daktyli, bez pestek i posiekanych
  • 6 łyżek niesłodzonego soku jabłkowego ( u mnie BOBOVITA dla Maluszka;) resztę wypił ze smakiem)
  • 4 roztrzepane jajka
  • 300g brązowego cukru
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 4 łyżki niskotłuszczowej czekolady do picia w proszku + trochę do posypania ( u mnie niestety zwykła, bo niskotłuszczowej nie dostałam)
  • 2 łyżki kakao w proszku
  • 175 g mąki
  • 60g płatków gorzkiej czekolady ( u mnie wiórek)

POLEWA
  • 125g cukru pudru
  • 1-2 łyżeczki wody
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego


1. Piekarnik rozgrzać do 180'c. Blachę do pieczenia o wymiarach 18 cm x 28 cm wysmarować tłuszczem i wyłożyć papierem do pieczenia. Daktyle i suszone śliwki zagotować razem z sokiem jabłkowym w niedużym garnku, gotować pod przykryciem,  aż owoce będą miękkie. utrzeć je na gładką masę i odstawić do wystygnięcia - ja zblenderowałam i wystawiłam na 5 minut za okno ;)

2. Przetarte na puree owoce wymieszać w misce z jajkami, cukrem i aromatem waniliowym. Przesiać czekoladę i kakao w proszku oraz mąkę, następnie dodać płatki czekoladowe i dokładnie wymieszać wszystkie składniki. 

3. Ciasto przelać do formy i wyrównać ( wychodzi go na oko bardzo niewiele i jest bardzo płaskie). Piec 25-30 minut ( sprawdzić, czy jest upieczone patyczkiem, gdyż ciasto rośnie tylko nieznacznie!!!) . Pokroić ( KONIECZNIE ! ) na 12 kawałków i zostawić w formie na 10 minut, aby przestygły. Do całkowitego ostygnięcia przestawić na kratkę do ciast.

4. Do przygotowania polewy, przesiać cukier do miski, dodać aromat waniliowy, oraz wodę w odpowiednich proporcjach do otrzymania lejącej, niezbyt rzadkiej masy. Ja wsadziłam z przyzwyczajenia wszystko do garnka ( wody w proporcji 2łyżeczki ) na gaz i rozpuściłam mieszając. 

5. Murzynka polać lukrem i zostawić, aby polewa zastygła. Tuż przed podaniem posypać czekoladą w proszku. 

Smaczności !!!



Przepis  pochodzi z książki "Dania Niskotuszczowe. Najlepsze przepisy z całego świata."


18 lipca 2011

Czekoladowa rozkosz-czekoladowe ciacho z malinami

CIASTO MEGA CZEKOLADOWE Z MALINAMI







Chodziło za mną coś czekoladowego...chodziło i chodziło. Aż w końcu na blogu Wisienki znalazłam ten przepis. Zachwycił mnie tym, że robi się go podobnie do muffinek. I do tego ciacho było z malinkami... . Efekt...NIEBO W GĘBIE. ROZKOSZ PODNIEBIENIA. To chyba najbardziej mega czekoladowe ciasto jakie jadłam. Wilgne, rozpływające się w ustach. Najlepiej smakuje wyjęte z lodówki w ciepły lipcowy poranek...i ten smak malin...No po prostu bajka. 


Składniki na ciacho:

  •  200 g gorzkiej czekolady 
  • 200 g masła 
  • 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej 
  •  1/2 szklanki wody 
  • 1 szklanka mąki --> dałam tortowej
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 1/4 łyżeczki sody 
  •  1/2 szklanki ciemnego cukru muscovado  -- > ja dałam diamont
  • 1 szklanka jasnego cukru demera - ja dałam zwykły ;)
  • 3 pełne łyżki kakao 
  • 3 średniej wielkości jajka 
  • 1/3 szklanki kwaśnej śmietany 12% lub 75 ml maślanki 
  •  2 łyżki rumu ( ja dodałam advocatu, który okazał się wiśniówką z jakąś wódką ;) )
  •  100 g mrożonych malin + drugie tyle do dekoracji -- ja dałam świeże :

          Polewa:  
  •  1 szklanka cukru pudru 
  • 3 pełne łyżki kakao 
  • 3 łyżki mleka 
  • 3 łyżki masła


Czekoladę połamaną na kawałki rozpuszczamy z wodą, masłem i kawą. 

Mąkę przesiewamy z proszkiem, sodą, kakao, dodajemy oba cukry i dokładnie je mieszamy z mąką.

Jajka rozmącamy ze śmietaną i dodajemy do sypkich skladnikow, dodajemy również czekoladę z masłem i rum, mieszamy dokładnie. Dosypujemy mrożone maliny.

Formę natłuszczamy i wysypujemy bułką tartą bądź kaszą manną. Ja wyłożyłam spód tortownicy papierem do pieczenia - poleca, gdyż ciacho jest bardzo wilgotne i ciężko się odkleja;) Wlewamy ciasto i pieczemy 1 godzinę i 30 minut w temperaturze 140°C.

Polewa: mleko rozpuszczamy z masłem i gorące wlewamy do cukru przesianego z kakao. Mieszamy na gładką masę.   UWAGA !! : polewy wychodzi bardzo bardzo dużo - myślę, że nieco za dużo, więc dobrze jest mieć ciasto na szerokim talerzu lub paterze przed polaniem. 



W malinowym chruśniaku


20 czerwca 2011

Ciasto z Rabarbarem - piekielnie łatwe :)


PIEKIELNIE ŁATWE 
CIASTO Z RABARBAREM



Stworzyliśmy to cudo z Kruszkiem z okazji DNIA DZIECKA. Tak, tak stworzyliśmy, bo mój Synek dzielnie śledził każdy mój ruch na rękach...Wiec to ciacho naprawdę można zrobić jedną ręką ;) Przepis pochodzi z tej strony. I myślę, że równie smaczny byłby np z truskawkami...:) Jedyna modyfikacja to cukier  puder zamiast kryształu, a  posypałam wierzch brązowym cukrem :)

Składniki:

 Ciasto:
  •  1 kostka margaryny
  • 3/4 szklanki cukru - u mnie pół szklanki cukru pudru
  • 1,5 szklanki maki pszennej
  • 0,5 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 3 jajka
  • 1 cukier waniliowy - 8 g
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Na wierzch 
  • 0,5 kg rabarbaru pociętego na kawali około 1 cm i kilka łyżeczek brązowego cukru
Wszystkie składniki zmiksować rozpoczynając od margaryny, cukru i jajek. Na wyłożoną pergaminem blachę wylać ciasto, na nie wysypać rabarbar i posypać brązowym cukrem. Piec około 45 min w 175'C (do zrumienienia). Po upieczeniu posypać cukrem pudrem. Smaczności !




Marchewkowo mufinkowo

MUFFINKI MARCHEWKOWE



To miał być greenway'owski smak... Specjalnie dla mej przyjaciółki Sabinki. I wyszedł;) Zajadaliśmy się jeszcze ciepłymi. Robiłam kiedyś muffinki marchewkowe z innego przepisu, ale te dużo bardziej przypadły mi do gustu. Pochodzi z tej strony. Ja od siebie dodałam tylko polewę przez przypadek kompletnie gorzką , bo zapomniałam dodać do niej cukier. Ale tylko muffiny na tym zyskały, bo są jednak bardzo słodkie. 

Składniki : 
  • 1 i 1/2 szklanki maki 
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • 1 i 1/2 łyżeczki sody 
  • 3/4 łyżeczki soli 
  • 1 łyżeczka cynamonu,
  • 1/2 łyżeczki imbiru - ja nie dodałam bo nie posiadam...
  •  1/4 łyżeczki galki muszkatołowej  

  • 3/4 szklanki oleju 
  • 3 duże lub 4 małe jajka 
  • 1 szklanka brązowego cukru 
  • 2 szklanki tartej marchewki - ja dodałam na oko - około 4-5 marchewek


Jajka cale mieszamy z cukrem i olejem (trzeba to zrobić, bo wtedy nie zgrzyta nam cukier miedzy zębami...sprawdziłam ;) ).Do tego dodajemy marchewkę i suche składniki, dokładnie wymieszać i napełniać foremki muffinowe .Piec w nagrzanym piekarniku 180° okolo 20-25 min na środkowej skali piekarnika. 

Polewa: 
  • łyżeczka masła 
  • 4 łyżeczki wody
  • czubata łyżka kakao
  • opcjonalnie 4 łyżeczki cukru gdy chcemy jeszcze słodziej ;)
Wszystkie składniki umieścić w garnuszku i gotować na bardzo małym ogniu aż do rozpuszczenia masła i kakaa. Polać lekko przestygnięte muffinki. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...