Google Website Translator Gadget

Wyszukiwarka blogowa

Ładowanie...

14 maja 2013

mleczne ciasteczka Mojego Małego Kucharza

MLECZNE CIASTECZKA




Miękkie i delikatne. Rozpływające się w ustach. Efekt połączenia mojego doświadczenia cukierniczego i usilnych domagań się Małego Kucharza, ze ma być "mlećko i tczy szklanki moki !" :) Idealne do kawy, szklanki mleka, herbatki lub jako piknikowa zakąska. Znikają z talerza, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.  Moje Mleczne Ciasteczka. Poezja Smaku.


Składniki:

  • 3 szklanki mąki tortowej
  • 1,5-2 szklanki mąki krupczatki
  • 2 jaja
  • 1 szklanka cukru
  • 16 g cukru waniliowego - 1 duże opakowanie
  • 2 szklanki mleka - u mnie 3,5%
  • 1/4 kostki margaryny
  • pół kostki masła
  • 1 kopiata łyżeczka proszku do pieczenia







Nagrzać piekarnik do 200'c. 
Masło i margarynę zetrzeć na tarce do miski na grubych oczkach jarzynowych. Można tez pokroić bardzo drobno nożem, ale wtedy, będziemy musieli dłużej je zgniatać w dłoniach.  Przesiać na nie obie mąki, dodać jaja, proszek do pieczenia, cukier i cukier waniliowy, zalać mlekiem i zagniatać ręką do momentu, aż ciasto będzie kleistą, jedną masą, a pod palcami nie będziemy czuć grubych grudek masła i margaryny. Na koniec można całość przemieszać dla pewności łyżką. Takie ciasto można włożyć do maszynki do ciastek. Ponieważ ja takowej nie posiadam, a mój rękaw cukierniczy odmówił posłuszeństwa, dlatego na wyłożoną pergaminem do pieczenia blachę układałam w dość dużej odległości łyżką placki ciasta. Ciasteczka lekko rosną do góry i na boki. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 200'c i pieczemy ok. 20 minut. Cudownie smakują, gdy tylko lekko ostygną :) Smaczności ! 







18 kwietnia 2013

tort migdałowo- czekoladowy z bananowo cytrynowa polewą - czyli tort machnij raz łyżką

TORT 

MIGDAŁOWO-CZEKOLADOWY Z BANANOWO-CYTRYNOWA POLEWĄ 


Tort na jeden mach łyżka. No, może dwa. Powstał w kilka godzin (licząc studzenie ciasta) po sobotnich zajęciach tanecznych dla Agnieszki, która miała urodzinki. Po dwóch godzinach wylądował już w lodówce, by rano, no popołudniem, zebrać pozytywne recenzje. Prosty, szybki, smaczny. I nieskomplikowany. Ciasto al'a muffinkowe. Polewa, a w zasadzie leciutki krem na bazie deseru, który często robię, ale jakoś (nie wiem dlaczego), zabrakło go na blogu. Na pewno niedługo się pojawi. Dekoracja - zainspirowana Tortem Kapelusznika. Polecam, gdyż efekt i smakowy i wizualny przeszedł nawet moje najśmielsze oczekiwania :) 

Składniki:

ciasto :
  • 1 mleczna czekolada - 100 g 
  • 125 g margaryny
  • 1 szklanka zimnego mleka
  • 2 szklanki mąki tortowej
  • 2  łyżki gorzkiego kakao 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 3/4 szklanki brązowego cukru
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 2 jaja
  • 50 g migdałów podzielonych w słupki

masa kakaowa
  • 200 ml śmietanki 36% 
  • 2 łyżeczki kakao

masa bananowo-cytrynowa:
  • 200 ml śmietanki 36% 
  • 1,5 banana
  • sok z połowy cytryny (3/4 cytyny, jesli wolimy delikatny posmak kwaskowatosci)
  • 2 łyżeczki cukru pudru

dekoracja:
  • orzechy w czekoladzie

Śmietanki wkładamy na półgodziny do zamrażalnika, a potem przenosimy do lodówki. 
Zabieramy się za ciasto. 
Czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy wraz z margaryną cały czas mieszając. Zdejmujemy z ognia, dolewamy ZIMNE mleko, mieszamy i zostawiamy. 
W misce przesiewamy mąkę  proszkiem do pieczenia i sodą. Dodajemy cukier - mieszamy i zostawiamy. 
Do masy czekoladowej dodajemy 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego, wbijamy dwa jaja - mieszamy na gładką masę trzepaczką do jajek. 
Do suchych składników wlewamy mokre i mieszamy je tylko do połączenia się składników - dokładnie tak, jak ciasto na muffinki. Dodajemy migdały i 2 łyżki kakao i mieszamy dwa trzy razy. 
Wlewamy ciasto do formy - u mnie silikonowa do tart, z wysokimi bokami, o średnicy 22 cm - i wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 180'c. Pieczemy około 30-35 minut. Przed wyjęciem wykonujemy test patyczkowy. Studzimy 10 minut w formie, po czym wyciągamy na kratkę i tam studzimy dalej.  
W czasie, kiedy ciasto nam się piecze,  robimy masy. 
Masa kakaowa: 
Dobrze schłodzoną śmietanę ubijamy na sztywno, pod koniec ubijania dodając 2 łyżeczki ciemnego kakao. Kakaową masę wstawiamy do lodówki.
Masa bananowo-cytrynowa: 
Banany obieramy ze skóry, rozgniatamy widelcem. Dobrze schłodzona śmietanę ubijamy na sztywno, pod koniec ubijania dodajemy, wolno po łyżeczce, nie przerywając ubijania, rozgniecione banany, sok z cytryny oraz cukier puder. Gotowa również wstawiamy do lodówki. 

Wystudzone ciasto kroimy przez pół. Ważne, by w środku było wystudzone, lub co najwyżej letnie. 
Dolny spód umieszczamy na paterze lub talerzu. Na niego wykładamy 1/2 masy kakaowej. i lekko dociskając nakładamy wierzch tortu. Na wierzch wykładamy resztę masy kakaowej, a na nią całą masę bananowo-cytrynową, pozwalając, by swobodnie lekko poopadała na boki tortu :) Wierzch dekorujemy orzechami w czekoladzie. Wstawiamy do lodówki. Wystarczą swobodnie 2-3 godziny. Smaczności :) 

Niestety nie zachował się ani kawałeczek, bym pokazała wnętrze tortu... ;) 
  

13 kwietnia 2013

fasolka po bretońsku mojej Mamy - klasyka kuchni polskiej

FASOLKA PO BRETOŃSKU 

MAMCI



Podobno to danie barowe. Dla mnie klasyka polskiej kuchni. Uwielbiam. Idealną robi Moja Mamusia. Dzisiaj dzielę się z Wami Jej przepisem i zapisuję dla Potomków, by przepis nigdy nie zniknął. Bo warto pielęgnować to co rodzinne, niepowtarzalne i smaczne. Zwłaszcza nasze polskie. Dobre polskie jedzenie jest dobre, bo polskie i dobre jest. I nasze. Taki mój patriotyzm kuchenny. Dziękuję Mojej Mamci, że nauczyła mnie miłości do polskiej kuchni. Amen ;) 

Składniki na 5 litrowy gar :
  • opakowanie białej fasoli małej lub grochu jaśku :) ok. 0,5 kg
  • 2- 3 łyżki jarzynki
  • zielona pietruszka - pół pęczka
  • liść laurowy
  • pieprz ziarnisty ok. 6 ziarenek
  • kawałek wędzonego boczku
  • 2 rodzaje kiełbasy - u mnie laska zwyczajnej i podwawelskiej lub toruńskiej
  • 1 duża cebula
  • odrobina mąki
  • łyżka masła
  • sok lub przecier pomidorowy - u mnie domowy
  • ząbek czosnku 
  • majeranek
  • ewentualnie zioła do grochówki
  • kilka ziarenek jałowca
  • odrobina papryki chili
  • sól
  • pieprz


Groch jaś czy fasolę namaczamy na noc w garnku, w takiej ilości wody, by zostało jej 1 cm ponad ziarna. Następnie następnego dnia zagotowujemy go w tej wodzie i odcedzamy. 
Dolewamy nowej wody - taka sama ilość, co poprzednio. Dodajemy jarzynkę, liścia laurowego, pieprzu, zawiniętą nitką w pęczek zieloną pietruszkę i zagotowujemy. 
W czasie, kiedy fasolka nam się gotuje, osobno podsmażamy pokrojony w kostkę boczek wędzony, dwa rodzaje kiełbas (również pokrojonych w kostkę i obranych ze skóry) wraz z  cebulką, drobno pokrojoną. Smażymy na wytopionym tłuszczu z boczku, ewentualnie na łyżeczce smalcu czy masła. Podsmażoną wędlinę wrzucamy do gotującej się fasolki.  Dodajemy ząbek czosnku, majeranek, kilka ziaren jałowca lub 2-3 łyżeczki przyprawy do grochówki. Gotujemy na bardzo małym ogniu, mieszając od czasu do czasu, do momentu, aż fasolka będzie miękka. Wtedy wyciągamy chochlę fasolek i rozwiercamy wraz z odrobina zupy w osobnym kubeczku. Dodajemy do całości. Jeśli potrawa nadal nie jest zawiesista, możemy dodać zasmażkę ( na łyżce masła podsmażamy chwilkę mąkę , po czym cały czas mieszając dodajemy podlewamy fasolki, mieszamy i dodajemy do całości ). Na koniec dodajemy cały mały słoiczek przecieru pomidorowego (lub koncentratu). Mieszamy, zagotowujemy. Doprawiamy do smaku pieprzem, sola i papryczką chili. Fasolka najlepsza jest po kilku godzinach, kiedy smaki się przegryzą. Serwujemy z chlebem. Smaczności ! :) 


 


9 kwietnia 2013

jedwabisty krem z porów ( z białym winem) - szybka rozkosz podniebienia rodem z Francji

KREM Z PORÓW 

(z ewentualnym białym winem)



To jedna z najszybszych zup, jakie robię. Moje Chłopaki ją uwielbiają. Ja również. Zawsze kiedy pachnie w domu, kojarzy mi się z Francją. Czasami dla podkreślenia smaku dodaję do niej białe lekkie wino - i w tym wydaniu ja osobiście lubię ją najbardziej. Jeśli jednak nie mam akurat takiego otwartego, to wybieram jej bazową wersję. A stanowią ją pory, masło, pieprz, sól i woda - lub bulion drobiowy / warzywny. Aksamitna, wręcz jedwabista :) Delikatna w smaku. Idealnie smakuje z groszkiem ptysiowym lub grzankami. Gotowa w 15- 20 minut. Zapraszam ! 


Składniki:
  • 3 białe części pora - mniej więcej 15 cm
  • 1/4 kostki masła
  • 1,5 litra wody lub bulionu drobiowego/ warzywnego
  • pół łyżeczki cukru
  • sól
  • pieprz
  • mleko lub 18% śmietanka do zup i sosów 
  • opcjonalnie pół kieliszka białego lekkiego (półsłodkiego lub półwytrawnego ) wina

Pory płuczemy i kroimy w pół talarki. Roztapiany w garnku z grubym dnem połowę masła, wrzucamy pory. Szklimy. Po 5 minutach wrzucamy drugą połowę masła. Mieszamy, czekając, aż masło się rozpuści i jeśli dodajemy do zupy wino, wlewamy je razem z bulionem/ wodą do porów, przyprawiamy solą , pieprzem, zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem 10-15 minut. Następnie dodajemy mleko lub śmietankę (około pól literatki) i całość blenderujemy na gładki jedwabisty krem. Możemy gęstość regulować wodą, bulionem lub jeszcze odrobiną mleka. Następnie próbujemy - doprawiamy ewentualnie solą, pieprzem, cukrem i jeszcze odrobiną wina. Delikatnie podgrzewamy i podajemy gorący z groszkiem ptysiowym lub grzankami. Smaczności !


5 kwietnia 2013

Babka czekoladowa mojej Babci

BABKA CZEKOLADOWA 

BABCI ZOSI



Dzisiaj ostatni raz zanudzę Was wielkanocnymi smakołykami ;) Jest to przepis na Czekoladową Babkę Mojej Babci Zosi. Zapisuje go, gdyż w sławnym już zeszyciku Babuni zapisała Ona tylko listę składników na ową babę ;) No cóż, jak wiadomo wszystkie Babcie przepisy mają w jednym palcu. Dawniej nawet bym się za przepis nie chwyciła, ale, że już co nieco o kuchni wiem, i coś jeszcze pamiętam z tego co mi Babcia opowiadała o robieniu ciast... poszłam na głęboka wodę. Babka wyszła pyszna, pisakowa i czekoladowa :) Smakiem prawie idealnie przypomina babę Babci, więc cala moja Rodzina usatysfakcjonowana była. W obu naszych rodzinnych domach zniknęła błyskawicznie, więc przepis wart jest przekazania dalej. Przy okazji bardzo przepraszam moja kuzynkę Haneczkę, że wcześniej nie byłam wstanie podzielić się tym przepisem - Haniu wybacz - dopadło nas choróbsko i czasu brakowało na wszystko! A sama babkę robi się szybko, łatwo i przyjemnie :) I myślę, że w formie keksowej można zajadać się nią nie tylko od święta ;) 

Składniki :
  • 1/2 kg mąki pszennej - u mnie tortowa
  • 4 jaja
  • 1 kostka margaryny
  • 30 dkg cukru
  • 1 szklanka mleka
  • 1 cukier waniliowy
  • proszek do pieczenia - ja dałam łyżeczkę
  • trochę kakao - u mnie dwie łyżki

Żółtka oddzielić od białek. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia. Białka schować do lodówki. Kostkę margaryny utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę. Powinna zrobić się lekko biała. Dodawać po żółtku nadal ucierając. Kiedy uzyskamy dobrze utartą jednolitą masę, nadal ucierając, dodawać po trochę mąki z proszkiem na przemian z mlekiem, aż do wyczerpania się składników. Jeśli będziemy robić to mikserem, zmniejszyć obroty na minimum ! Inaczej załatwicie sobie mikser, jak ja... . Pod koniec ucierania dodać kakao. Z białek ubić sztywną pianę i delikatnie, mieszając drewnianą łyżką (w jedną stronę, wtedy piana nie opadnie), połączyć z ciastem. Przelać je do formy i piec w 190 - 200'c ok.40-50 minut. Przed wyjęciem zrobić test patyczkowy. Po ostudzeniu wyjąć z formy i oblać wybraną polewą czekoladową. Ja akurat użyłam w tym roku gotowej :) Smaczności !  



 Na pierwszym planie widać piaskowe muffinki, które w tym roku stały się babeczką do koszyczka i babeczkami prezencikami - z gałązką bukszpanu, zapakowane w celofan,  ślicznie prezentowały się w małych łapkach Smyka :) Przepis postaram się podać niebawem :) 

3 kwietnia 2013

chrzan urabiany a wiec cykl co było na Święta

CHRZAN URABIANY 

Z JAJKIEM




To chyba będzie już tradycja na tym blogu, że tuż po Świętach raczyć Was będę wspomnieniami tego, co na mym stole gościło;) Skoro ten blog prowadzę nie tylko dla Was, ale i dla siebie, to i w tym roku tradycji stanie się za dość. Szczególnie dlatego, bym w przyszłym roku wiedziała jakie proporcje zastosować do niektórych potraw to raz, a dwa, że dania, którymi Was uraczę są na tyle uniwersalne, że nie tylko od Święta można je podać :) 
Tak to jest z tym chrzanikiem. To tradycyjna receptura, którą w moim domku się stosuje od lat. Nie ma Wielkanocy bez urabianego Chrzanu :) I już :) Zdradzam w tym roku sekret kuchni Mojego Tatusia :) Chrzan jest na tyle pyszny, że czasami pojawia się na mym rodzinnym stole także z okazji imienin Mojej Mamy czy Mojego Taty :)  Polecam gorąco :)



Składniki na dwa 180 g chrzany:
  • 1 mały słoiczek tartego chrzanu - 180 g 
  • 3 jaja gotowane na twardo
  • 1 łyżka majonezu
  • sól
  • pieprz 
  • cukier - mniej niż pół łyżeczki

Jaja obrać, oddzielić żółtka od białek. Żółtka utrzeć z odrobiną cukru, soli, pieprzu, łyżeczką chrzanu i majonezem. Białka drobniutko pokroić w kosteczkę. Dodać do nich resztę chrzanu, urobione żółtka i całość dokładnie wymieszać. Smaczności ! :)