Szukaj w blogu

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieprzowina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieprzowina. Pokaż wszystkie posty

14 listopada 2014

duszona cebulka - śniadanie na ciepło

DUSZONA CEBULKA
 MOJEGO TATY



Smak najszczęśliwszego okresu mojego dzieciństwa. Wszędzie , gdzie w pele-mele (pamięta ktoś jeszcze tą zabawę ? :) ) było pytanie o ulubioną potrawę, wpisywałam cebulka mojego taty. Kiedy w niedzielę lub święta budził mnie jej zapach, wiedziałam, że to będzie cudowny dzień. Danie , którym mój Tatuś okazywał mi swoja miłość. Uwielbia spać, a jednak wstawał wcześniej od nas i przygotowywał w wolny dzień dla swoich dziewczyn śniadanie. Kilka dni temu podsmażając wędlinę poczułam zapach...i wiedziałam, że nie będzie jajecznicy. Tak to jest, że czasem wystarczy sekunda, by za sprawą zmysłów znów stać się dzieckiem. Taką samą robią również Bracia mojego Taty, więc podejrzewam, iż jest to stary rodzinny przepis. No cóż, smak poznało kolejne pokolenie. Dzielę się również nim z Wami. Zapraszam.


11 września 2013

łazanki inaczej - szpinak, schab i mascarpone

ŁAZANKI 

ZE SZPINAKIEM, SCHABEM I MASCARPONE



Łazanki nieco inaczej. Tak naprawdę na początku powstał sos ze szpinaku, schabu i mascarpone. Szukałam makaronu, który najbardziej pasowałby do tego zostawienia. I znalazłam zapomniane pół paczuszki łazanek. Wyszło idealnie. Makaron łazankowy taki nie doceniany, może świetnie współgrać nie tylko z kapustą. W tym wydaniu nabiera zdecydowanie wykwintnego charakteru i pazura. Polecam gorąco ! 

26 sierpnia 2013

wątróbka po wiedeńsku

WĄTRÓBKA PO WIEDEŃSKU



Sprawdzony sposób na wątróbkę mojej Mamusi. Od zawsze podawany w moim Rodzinnym Domu. Nazywany wątróbką po wiedeńsku. Nie mam pojęcia, ile ma ona wspólnego z prawdziwą.. wątróbką po wiedeńsku, ale wiem, że jest moją ulubiona wersją wątróbki. Niedawno przypomniałam sobie o tym przepisie i zaserwowałam go Moim Chłopakom. Zgodnie orzekli, że pyszna jest :) 
Bo z wątróbką to jest tak, że każdy lubi ją podawaną w inny sposób.  Ja uwielbiam prawie że krwistą, mój Tatuś pół krwistą, zaś Mamunia z  Siostrą wypieczoną, ale nie suchą. Ten sposób godził wszystkie strony w moim domu ;) Polecam go szczególnie wtedy, kiedy nasza rodzinka wraca o różnych porach do domu. Ten sposób na wątróbkę jest tak świetny, że wcale nie musi być ona podawana od razu z patelni. Równie dobrze smakuje na zimno co i lekko odgrzana po jakimś czasie:) Wątróbka nie jest wyschnięta, a mięciutka, jednak mimo tego jest dobrze usmażona. Dla mnie to idealne danie obiadowe - i szybkie i tanie i pyszne. Można je z powodzeniem zaserwować gościom. Polecam!

3 czerwca 2013

domowa szynka peklowana

DOMOWA 

SZYNKA PEKLOWANA




W obu naszych rodzinnych domach - mojego i Męża - jest tradycja robienia domowych wędlin. U mnie masażem był Stryjo, ukochany Brat Mojego Dziadzia - drugi Dziadzio prawie. Wędliny tradycyjnie robi też mój Ojciec Chrzestny, brat mojej Mamy. W rodzinie Męża masażem był jego Dziadek i w zasadzie cała Rodzina, bo wszyscy jego Bracia i Rodzice  wędliny różnej maści robić potrafią. Mój Szwagier nawet, zanim postawił dom, na swojej działce postawił małą przydomową wędzarkę ;) Dlatego ani jedna, ani druga Rodzina nie dziwi się, kiedy ja czy Mój Mąż, podciągamy rękawy i zabieramy się za rozbieranie "Blondynki" czy mielenie mięsa ;) Ba! Na Boże Narodzenia nawet Mój Smyk stał się "masażystą" i z duma nosił skórki oraz własnoręcznie wpychał je do maszynki na kiełbaskę.  I sam się wyrywał do próbowania surowego mięsa czy jest już "doble" ;) Jednak żeby zrobić domową wędlinę wcale nie trzeba mieć "korzeni" ani specjalistycznego sprzętu. Wystarczy w zaufanym sklepie lub nawet w Biedronce, tak jak mój Mąż, wypatrzyć ładny kawałek mięsa. Ponadto trzeba posiadać lodówkę, miskę, przyprawy i piekarnik - i można cieszyć się domową i pyszną szynką. Przepis zaczerpnęłam z bloga Smak doskonały od Izy. Jednak szynkę zrobił Mój Mąż. Ja jedynie spałaszowałam i obfotografowałam. I oprócz tego, że z racji braku czasu trzymaliśmy szynkę 14 dni w zalewie, nic nie zmieniliśmy w przepisie. Wyszła idealna, więc cytuję za autorką dziękując jej za tak świetny przepis :)

13 kwietnia 2013

fasolka po bretońsku mojej Mamy - klasyka kuchni polskiej

FASOLKA PO BRETOŃSKU 

MAMCI



Podobno to danie barowe. Dla mnie klasyka polskiej kuchni. Uwielbiam. Idealną robi Moja Mamusia. Dzisiaj dzielę się z Wami Jej przepisem i zapisuję dla Potomków, by przepis nigdy nie zniknął. Bo warto pielęgnować to co rodzinne, niepowtarzalne i smaczne. Zwłaszcza nasze polskie. Dobre polskie jedzenie jest dobre, bo polskie i dobre jest. I nasze. Taki mój patriotyzm kuchenny. Dziękuję Mojej Mamci, że nauczyła mnie miłości do polskiej kuchni. Amen ;) 

Składniki na 5 litrowy gar :
  • opakowanie białej fasoli małej lub grochu jaśku :) ok. 0,5 kg
  • 2- 3 łyżki jarzynki
  • zielona pietruszka - pół pęczka
  • liść laurowy
  • pieprz ziarnisty ok. 6 ziarenek
  • kawałek wędzonego boczku
  • 2 rodzaje kiełbasy - u mnie laska zwyczajnej i podwawelskiej lub toruńskiej
  • 1 duża cebula
  • odrobina mąki
  • łyżka masła
  • sok lub przecier pomidorowy - u mnie domowy
  • ząbek czosnku 
  • majeranek
  • ewentualnie zioła do grochówki
  • kilka ziarenek jałowca
  • odrobina papryki chili
  • sól
  • pieprz


Groch jaś czy fasolę namaczamy na noc w garnku, w takiej ilości wody, by zostało jej 1 cm ponad ziarna. Następnie następnego dnia zagotowujemy go w tej wodzie i odcedzamy. 
Dolewamy nowej wody - taka sama ilość, co poprzednio. Dodajemy jarzynkę, liścia laurowego, pieprzu, zawiniętą nitką w pęczek zieloną pietruszkę i zagotowujemy. 
W czasie, kiedy fasolka nam się gotuje, osobno podsmażamy pokrojony w kostkę boczek wędzony, dwa rodzaje kiełbas (również pokrojonych w kostkę i obranych ze skóry) wraz z  cebulką, drobno pokrojoną. Smażymy na wytopionym tłuszczu z boczku, ewentualnie na łyżeczce smalcu czy masła. Podsmażoną wędlinę wrzucamy do gotującej się fasolki.  Dodajemy ząbek czosnku, majeranek, kilka ziaren jałowca lub 2-3 łyżeczki przyprawy do grochówki. Gotujemy na bardzo małym ogniu, mieszając od czasu do czasu, do momentu, aż fasolka będzie miękka. Wtedy wyciągamy chochlę fasolek i rozwiercamy wraz z odrobina zupy w osobnym kubeczku. Dodajemy do całości. Jeśli potrawa nadal nie jest zawiesista, możemy dodać zasmażkę ( na łyżce masła podsmażamy chwilkę mąkę , po czym cały czas mieszając dodajemy podlewamy fasolki, mieszamy i dodajemy do całości ). Na koniec dodajemy cały mały słoiczek przecieru pomidorowego (lub koncentratu). Mieszamy, zagotowujemy. Doprawiamy do smaku pieprzem, sola i papryczką chili. Fasolka najlepsza jest po kilku godzinach, kiedy smaki się przegryzą. Serwujemy z chlebem. Smaczności ! :) 


 


28 stycznia 2013

pasta jajeczno-szynkowa Maćka Kuronia - prostota smaku

PASTA

JAJECZNO-SZYNKOWA 

Macieja Kuronia




Dania pana Macieja Kuronia zajmują w mojej kuchni i sercu szczególną rolę. Pewnie z dużej sympatii do samego Autora. I ogromnego szacunku. Uwielbiałam chwile, w których można było oglądać Pana Maćka w akcji. I to, że nie krył się z tym, że kocha jeść :) Jego humor, spontaniczność, a jednocześnie ogromny profesjonalizm i umiejętność łączenia polskich, dostępnych produktów, przyciągały mnie do telewizora czy radia, jak magnez. Z ogromnym żalem przyjęłam wiadomość o Jego śmierci. Cieszę się, że została taka kopalnia Jego przepisów. Sama, jak już wspominałam przy okazji jego spaghetti carbonar'a, sięgam po nie częściej niż po inne. 
I tak pastę, która Wam dzisiaj prezentuję, również robiłam już wielokrotnie. To taka troszeczkę mniej spotykana wersja popularnej pasty jajecznej. I bynajmniej nie za sprawą dodanej do niej szynki, ale za sprawą masła i cytryny. Od razu zaznaczam, że genialnie smakuje schłodzona, więc warto zrobić ja odrobinę wcześniej. Ta, którą dzisiaj widzicie na zdjęciach, królowała na urodzinowym stole mojego Maluszka. Obok przysmaku czeskiego i tuńczykowej pasty kiri , podana z mini tościkami,   okazała się przysmakiem szwedzkiego stołu. Gościom bardzo smakowała. Polecam gorąco! 
Przepis pochodzi z archiwalnych już Kuchennych Inspiracji z Biedronką.  

Składniki:
  • 4 jajka ugotowane na twardo
  • 100 g chudej szybki (dowolnej - może być zarówno drobiowa, jak i wieprzowa)
  • pół łyżeczki soku z cytryny
  • 4 łyżki śmietany
  • 100 g masła
  • sól
  • pieprz
Ucieramy masło z sokiem z cytryny. Szynkę siekamy dość drobno. Jaja siekamy i mieszamy ze śmietana, dodajemy je do szynki i masła. Mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Odstawiamy do lodówki. Smaczności !! 

31 grudnia 2012

bigos z szybkowara - szybka kuchnia na sylwestra i nie tylko

BIGOS 

Z SZYBKOWARA


W zeszłym roku raczyłam Was w Sylwestra Barszczykiem dla Leniwych, który bardzo przypadł Wam do gustu. W tym roku czas na bigos dla tych co posiadają szybkowar, mało czasu, imprezę za parę godzin lub po prostu uwielbiają bigos, jak ja. A nie maja za wiele czasu. Zainspirowana kiedyś przepis Pani Paszczakowej, zrobiłam - i już wiem, że od dziś bigos na szybkości będzie często królował na mym stole. Przepis Ani, jak dla nas, był trochę za bardzo mięsny, więc podaję Wam dzisiaj swoją, nieco zmodyfikowaną wersje i bardziej podrasowaną - obok oryginalnego przepisu. Dziś właśnie to będzie królować na Moim stole :)  A na Waszym ? :) Jeśli nie macie jeszcze pomysłu odsyłam do zakładki Sylwestrowe menu do której skrót znajdziecie na dole posta :) I życzę Wam szalonego i Smacznego Końca tego Roku :)

17 listopada 2012

polędwiczki wieprzowe z cukinia pod pierzynka serową - obiad w 15 minut

POLĘDWICZKI WIEPRZOWE 

Z CUKINIĄ POD ŻÓŁTYM SEREM





Dziś przepis na szybkie, smaczne i popisowe danie. Delikatność polędwicy wieprzowej połączona ze smakiem cukinii w tymianku i ostrością żółtego sera. Niby prosto, ale w prostocie tkwi cała poezja tego dania. Przygotowanie całego zajmie nam tyle, co gotowanie ziemniaków - około 15 góra 20 minut. Polędwiczka była tak smaczna, a ja tak głodna, że z szybkich zdjęć, które jej zrobiłam, tylko to jedno nadaje się do pokazania. Ale chyba nie wyszło najgorzej, skoro i ja teraz dostaje ślinotoku ;) 
Danie smakowało i Smykowi i Mężowi i Ani z bloga Pani Paszczakowa gotuje, która odwiedziła Nas następnego dnia. Więc wszelkie gusta smakowe zostały zaspokojone :) Polecam gorąco :) 

25 października 2012

Penne all'arrabbiata wg Makłowicza czyli Światowy Dzień Makaronu u panti

PENNE ALL'ARRABBIATA 

(przepis Roberta Makłowicza)




Jakiś czas temu zaczęłam zbierać przepisy Roberta Makłowicza, dostępne w sklepach Tesco. Generalnie lubię akcje typu <znany Mistrz dzieli się swoimi przepisami>. Zwłaszcza, że przepisy Pana Roberta zawsze mnie inspirują, a jego programy kulinarne bardzo do mnie przemawiają. Poza tym, ja uwielbiam patrzeć, jak Makłowicz sprzedaje swoje przepisy - to w jaki sposób ten Facet je, sprawia, że od samego patrzenia robię się głodna ;) No i to, że przy okazji dowiedzieć się można kupę o świecie, jest drugą - moim zdaniem - świetną stroną medalu tychże programów. Zaś fakt, że Pan Robert od razu daje wskazówki, co można użyć  w normalnej polskiej kuchni, aby danie nie straciło smaku, jest strzałem w dziesiątkę. No, ale nie o Makłowiczu dzisiaj, a o makaronie miało być...
Penne, które Wam dzisiaj prezentuję, okazało się jednym z najlepszych, jakie do tej pory jadłam. Proste, a zarazem mające pełne smaku danie. Smakowało i mnie, i mojemu Mężowi, a główny Smakosz makaronu w naszym domu, zjadł pełny talerzyk, domagając się dokładki ;) 
Penne all' arrabbiata jest klasycznym przepisem pochodzącym (cytując za Panem Robertem) z Lacjum, popularnym w całych Włoszech. Ma wiele wersji różniących się od siebie detalami, choć zawsze chodzi o rurki w pomidorowym, pikantnym sosie z dodatkiem pancetty, czyli włoskiego suszonego boczku. W sezonie oczywiście najlepiej użyć świeżych pomidorów wcześniej obranych ze skórki i pozbawionych pestek. Stopień ostrości dania zależy od naszego gustu, lecz zawsze powinno być choć trochę pikantne. 
Czyż zatem można sobie wyobrazić lepszy i prostszy sposób na uczczenie Światowego Dnia Makaronu w roku 2012? Jeśli jeszcze nie macie pomysłu na dzisiejszy obiad - polecam zatem gorąco - toć to dopiero południe, a coś ciepłego i sycącego należy się naszym brzuszkom w ten pochmurny, zimny i mglisty dzionek, jak dziś :)


Składniki na ok. 4-6 porcji:
  • 500 g makaronu penne (rurki)
  • 100 g bekonu lub surowego wędzonego boczku (ew. pancetty)
  • 6 łyżek oliwy z pierwszego tłoczenia
  • 2 suszone papryczki peperoncini lub 1 świeża papryczka chili lub ew. szczypta chili w proszku - u mnie ostatnia wersja ;)
  • 3-4 ząbki czosnku
  • 1 puszka (425 g) włoskich pomidorów pelati, najlepiej krojonych - u mnie, za radą Mistrza, były to sezonowe pyszne polskie świeże pomidorki, obrane ze skórki i pozbawione pestek;)
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • świeżo starty ser pecorino ew. parmezan do posypania
  • sól







Bekon kroimy w kostkę, dodajemy do rozgrzanej na patelni oliwy, rumienimy na średnim ogniu. 
Zrumieniony bekon wyjmujemy łyżką cedzakową na talerzyk i odstawiamy. 





Do oliwy na patelni dodajemy drobno posiekany czosnek i pokruszone peperoncini lub drobno pokrojona chili - ja posypałam czosnek szczyptą chili - smażymy chwilę, aż czosnek się lekko zrumieni. 
Dodajemy pomidory i posiekaną natkę pietruszki, dusimy na średnim ogniu ok. 10 minut, soląc do smaku (jeśli sos za bardzo odparuje, podlewamy go nieco wodą spod gotowania makaronu). 

Dodajemy usmażony bekon, gotujemy sos kolejne 2-3 min.

Ugotowany al dente makaron odcedzamy, mieszamy na patelni z sosem. Podajemy, posypawszy każdą porcję serem. Smaczności !!! :D 







Jeśli jednak ten przepisik do Was nie przemówił, zapraszam po inne inspiracje makaronowe do FOTO KSIĄŻKI KUCHARSKIEJ po prawej stronie lub zakładki makarony :) 

19 października 2012

Schabowy i sekret udanej panierki :)

KOTLETY SCHABOWE



Ja wiem, że to żadna filozofia zrobić schabowego. Oczywiście. Ale już zrobić schabowego, któremu panierka podczas smażenia nie odpada, to już sztuka. Mój Kochany Mąż, gdy jeszcze Mężem Mym nie był, wciąż i wciąż dopytywał się, jak ja robię panierkę, że tak ładnie przylega. Wtedy patent na panierkę był dopiero w fazie patentowania ;) Dzisiaj wydaję mi się, doszłam do perfekcji w przygotowywaniu schabowego, jak na Mamę Małego Faceta i Żonę Dużego Mężczyzny przystało ;) A ponieważ blog ten jest dla Wszystkich - również dla tych, którzy dopiero stawiają swoje pierwsze kroki w kuchni, raczę Was tym prostym klasycznym przepisem z kuchni polskiej zdradzając, krok po kroku,  swój sekret na udaną panierkę. 


Składniki : 
  • 5 niedużych kotletów schabowych
  • 1 jajo
  • łyżka kopiata kwaśnej śmietany
  • bułka tarta
  • 3-4 łyżki mąki pszennej
  • pieprz 
  • sól
  • tłuszcz do głębokiego smażenia - najlepiej olej rzepakowy




Kotlety zbijamy z dwóch stron - pieprzymy i solimy. Odstawiamy na moment. 



Do miski wbijamy jajko, 


dodajemy łyżkę kwaśnej śmietany i widelcem rozwiercamy całość...


...aż do uzyskania jednolitej masy jajecznośmietanowej. Miseczkę odstawiamy.


Do zwykłego woreczka śniadaniowego, lub reklamówki wrzucamy 3-4 łyżki mąki pszennej.  A do drugiej miski nasypujemy bułkę tartą. 


Mamy zatem miseczkę z masą jajecznośmietanową, woreczek z mąką i miseczkę z bułką tartą.
Jeśli mamy doświadczenie w panierowaniu - rozgrzewamy na patelni dużo tłuszczu - tak do głębokiego smażenia. I w czasie, gdy nam się tłuszcz nagrzewa - panierujemy kotleciki. Jeśli tego doświadczenia mamy mało, to polecam najpierw opanierować kotlety, a później rozgrzać tłuszcz i kontrolować smażenie - co by mamie lub sobie kuchni i kotletów nie spalić ;) 
A więc przystępujemy do panierowania : 

Do woreczka z mąką wrzucamy  zbitego i doprawionego kotlecika, 

miętosimy woreczkiem, tak, aby kotlecik nam się "obtoczył w mące" , i wyjmujemy go :) (Patent ten pokazała mi moja Mamusia za co jej jestem dozgonnie wdzięczna - zero mąki wokoło - wystarczą jej w zasadzie 3 łyżki, więc oszczędność, a potem wyrzucamy tylko woreczek z resztkami - mniej mycia ;) )

Następnie już klasycznie, kotlecika wrzucamy do masy jajecznośmietanowej, obtaczamy z dwóch stron, przerzucamy do miski z bułką tartą i starannie obtaczamy w niej z każdej strony. Zasada jest bardzo prosta. Po KAŻDYM KOTLECIE myjemy ręce. To cały PATENT UDANEJ PANIERKI. Jeśli będziemy kotlety panierować oblepionymi łapkami, sami sobie ściągamy panierkę, i dlatego ona potem odpada. 
Panierowane kotlety wrzucamy na głęboki dobrze rozgrzany tłuszcz i smażymy, na średnim ogniu,  często obracając, aby nam się nie spaliły.  Gdy zbrązowieją wyciągamy, odsączamy na ręczniku papierowym i podajemy. Smażone w głębokim tłuszczu kotlety są smaczniejsze, bo nie wsiąka w nie tak olej, jak przy klasycznym smażeniu - dodatkowo szybciej i dokładniej się smażą. Oszczędzamy zatem nasz cenny czas :)
Jeśli robimy większość ilość kotletów lub kotlety smażymy wcześniej, obsmażamy je jedynie do momentu, aż panierka będzie jasno brązowa i wyjmujemy - tylko tyle, by się nam złapała. Następnie, aby je odgrzać, wystarczy posmarować patelnię tylko delikatnie tłuszczem i obsmażyć z obu stron tuż przed podaniem - będą wtedy chrupkie i smaczne, a nie spalone :) Smaczności !!! 



12 października 2012

Zapiekanka na lekko z wieprzowiny i szpinaku - wspólne pichcenie z Królem

ZAPIEKANKA 

Z ŁOPATKI I SZPINAKU 

W WERSJI BARDZO LEKKIEJ




Patrząc w zawartość lodówki,  rzuciłam hasło: zapiekanka w wersji lekkiej. Może nie koniecznie light, ale zdrowo i lekko miało być.  Jak dotąd nigdy nie łączyłam szpinaku z wieprzowiną - w zasadzie w ogóle nie łączyłam go z czerwonym mięsem. Teraz będę robić to zdecydowanie częściej. Zapiekanka banalna w przygotowaniu, smakowała po prostu bombowo. Lekka i smaczna. W lekkości przypominała Dukanowską Zapiekankę Kalafiorową Króla, którą robiłam rok temu i zdarza mi się do niej wracać. A a propos Króla... Moje hasło nie zostało rzucone jedynie w przestrzeń lodówki... poszło w świat wirtualny. Królewska Mość Ania podjęła wyzwanie i właśnie w tej chwili i Ona raczy Was przepisem na Lekką Zapiekankę w Jej wersji. A więc biegnę stukać do bram bloga Królewskie Rozkosze Podniebienia, by spojrzeć co tak cudnego wyczarowała ze mną wspólnie w swojej kuchni :) Zachęcam i Was do zerknięcia, ale najpierw - mój przepis ;) 



Składniki na 2-3 osoby:
  • około 300-400 dkg chudej łopatki
  • garść świeżego szpinaku - około 3-4 wiązki pojedyncze
  • mała czerwona cebulka
  • 1 jajo
  • pół kubeczka śmietanki 36%
  • 2 łyżeczki kopiate gałki muszkatołowej
  • kawałek żółtego sera - u mnie edam
  • oliwa
  • pieprz
  • sól


Łopatkę zmielić. Szpinak i cebulkę pokroić drobno. Mięso mielone wrzucić do miski, dodać szpinak, jajo, śmietankę, gałkę, cebulkę, pieprz i sól. Wszystko razem wymieszać dokładnie na masę. 
Naczynie żaroodporne wysmarować odrobiną oliwy.  Rozłożyć w nim równomiernie masę i lekko ubić. Na nią zetrzeć ser żółty na grubych oczkach. Wstawić do piekarnika nagrzanego na 200'c i piec około 30 minut. Smaczności !! 





A już jutro rano zapraszam Was na pyszny Przysmak Czeski  -
idealny na sobotnie śniadanko ! :) 


12 sierpnia 2012

Prowansalskie Zapiekanki Pyśka - osobisty akcent na koniec tygodnia

PROWANSALSKIE 

ZAPIEKANKI PYŚKA 



U mnie w Krakowie przed chwilką przeszedł mega deszcz...Iście wiosenna pogoda - zaledwie 15 stopni i z przerwami raz słońce, raz deszcz... . Malec śpi...Tylko Lubego brak przy boczku, ale czasem i takie "samotne" niedziele się zdarzają. Na gazie syczy rosół - klasyczny wołowo-drobiowy...Ale dzisiaj, na zakończenie Zapiekankowego Tygodnia na moim blogu, zapraszam Was na zapiekanki, które zawsze się sprawdzają. I na rodzinne śniadanie, i na imprezie, gdy zabrakło nam jedzenia, i na kolację o północy we dwoje :) Przepis nie jest mój. Takie zapiekanki robiła Moja Najlepsza Przyjaciółka od czasów licealnych i zarazem Współlokatorka w czasie studiów. Bynajmniej nie mają z Prowansją nic wspólnego. Nazwałam je tak, gdyż całą tajemnicą ich smaku jest krem z gorczycy z miodem, cebulka i właśnie zioła prowansalskie ukryte pod wędlinką. Zapiekankami tymi zajadałyśmy się z Pyśkiem często leniwym rankiem, gdy ledwo udało nam się zwlec z łóżka... "Kawa z Rana jak śmietana " i Zapiekanki Pyśka otwierały niejeden cudowny dzień. Nasza Przyjaźń nie przetrwała jednak aż tak próby czasu, jakbyśmy sobie pewnie tego życzyły. Cóż...Każdy ma swoją ścieżkę, którą podąża... . Być może nasze drogi, kiedyś znów się złączą,bo obie się zmieniłyśmy... Póki co zapiekanki te goszczą nadal często na mym stole. Zajada się nimi i Mój Mąż, i teraz mój Szkrab:) A ja, z każdym chrupiącym gryzem pomiędzy łykami porannej kawy , wspominam wszystkie milutkie i ważne dla mnie chwile, które razem przeżyłyśmy... Dzisiaj Pyśkowi za nie publicznie jeszcze raz bardzo dziękuję :) 

10 sierpnia 2012

Spagethii inaczej czyli Tort Makaronowy I WSPÓLNE GOTOWANIE

TRÓJKOLOROWY TORT MAKARONOWY


Dzisiaj zapraszam Was na Spaghetti Inaczej. Cudo, które Wam prezentuję, jest Moją Wariacją  stworzoną specjalnie na Wspólne Gotowanie Z Nagrodą w Tle organizowaną przez Violę z bloga Fun&Taste. Gdy ujrzałam jej zaproszenie i temat przewodni : SPAGHETTI , od razu wiedziałam, że wezmę w nim udział. Pomysł na Tort wpadł mi do głowy przy myciu naczyń ;) Jedyny problem, jaki zaprzątał mi głowę, to czym złączyć makaron. Początkowo myślałam o sosie serowym, jednak bałam się, że dopiero po zastygnięciu będzie on trzymał tort w kupie. Jajka? Hm...W zapiekankach ziemniaczanych się sprawdzają. Na wszelki wypadek poszukałam inspiracji. I odnalazłam je na blogu burczymiwbrzuchu. Dziewczyny również wpadły kiedyś na pomysł makaronowego tortu z udziałem spaghetti. Z ich doświadczenia zaczerpnęłam więc pomysł na dodanie do niego masła, sera i jajek - i potwierdziłam swój pierwotny. Jednak cała reszta tortu- jego kształt, smak, kolor i forma -  jest w 100% moim pomysłem :) Jak widać na fotorelacji poniżej przepisu, torcik kroi się świetnie :) Myślę, że może zaskoczyć zarówno domowników, jak i Gości :) 

1 czerwca 2012

Żeberka w sosie musztardowo - miodowym - palce lizać :)

BŁYSKAWICZNE ŻEBERKA 

W SOSIE MUSZTARDOWO-MIODOWYM





Dzisiaj z rana, zgodnie z obietnicą, błyskawiczne żeberka :) Danie robi się niecały kwadrans, no może półgodzinki ;) Jest to propozycja dla tych, którzy lubią na raz gotować dwudaniowy obiad :) Ja w zaprzyjaźnionym małym sklepiku dostałam żeberka specjalnie dla Maluszka - z niewielką ilością kosteczek plus jeden pokaźny kawałek samego mięska. Myślę jednak, że typowe żeberka do ogryzania będą w tym sosiku równie smaczne:) Wywar z żeberek można użyć do ugotowania wiosennego kapuśniaczku czy zupy ziemniaczanej :) Serdecznie polecam :)



Składniki na 2-3 osoby:
  • pół kilo żeberek z dużą ilością mięsa
  • 3 kopiate łyżeczki Kremu gorczycy z miodem - Musztardy 
  • 3 kopiate łyżeczki miodu lipowego - jeśli mamy ostrą musztardę - dodajmy około 1 łyżeczkę miodu więcej
  • pieprz
  • sól
  • odrobina wody 
  • szczypior/zielona cebulka
  • 3 łyżeczki masła 
  • do wywaru : 2 liście laurowe, 5 ziarenek pieprzu, 800ml wody, 2 ziarenka ziela angielskiego

Wodę zagotować, wrzucić żeberka dodać przyprawy i gotować około 15 minut. Jeśli robimy zupkę na żeberkach, to wyciągamy żeberka po mniej więcej 15 minutach, postępując zgodnie z przepisem na zupę, w sensie dodawania przypraw do niej. Żeberka są wtedy obgotowane, ale w środku przeważnie grubsze kawałki mięsa są jeszcze krwiste. 
Wyjęte mięso kroimy na grube plastry bądź kawałki. Ja kosteczki obkroiłam i wrzuciłam z powrotem do zupy.
Na patelni roztapiamy masło,  układamy żeberka i obsmażamy z obu stron na lekko, tak, aby krwistość zniknęła. W tym czasie w kubeczku łączymy ze sobą musztardę / krem z gorczycy z miodem, miód, sól i pierz (po szczypcie) i odrobinę wody. Zalewamy mięso sosem, posypujemy drobno pokrojonym szczypiorem/ zieloną cebulką. Zmniejszamy ogień i przykrywamy. Dusimy całość około 10 minut. Podajemy z kaszą gryczaną i konserwowym ogórkiem :) Smaczności !




Wszystkim Maluchom, Dzieciakom Dużym i Małym ;)  życzę wszystkiego tego o czym Wasze Malutkie i Te Większe Serduszka Marzą ! Życzę radości z odkrywania świata, miłości, której nie będziecie mogli ogarnąć i tego, by ZAWSZE był przy Was Ktoś komu będziecie ufać, kto Was wysłucha z uwagą i Kto będzie dla Was wzorem i motorem do działania :) I tego byście NIGDY nie czuli się samotni :) 

A wieczorem o 19:00, podczas oglądania bajki,  zapraszam Was na Ucztę MALUCHA czyli  tuńczykową pastę kiri :)  Jak widzicie Kaczucha już zabiera się do jedzenia... :) 




31 maja 2012

KAp Kap Kap ... Kapuśniaczek :)

KAPUŚNIACZEK 

Z MŁODEJ KAPUSTKI



W poniedziałek w Krakowie królował kapuśniaczek...I za oknem i na mym stole. Pyszny, słodki, z młodej kapustki. Taki prawdziwie wiosenny. Wprawdzie mój Mąż niezbyt miał uradowaną minkę, gdyż nie bardzo lubi młodą kapustkę, ale za to Synuś i ja mieliśmy ucztę. Mój Mały Brzdąc z wielkim mlaskaniem zjadł całą miseczkę dwa dni pod rząd ;) A żeby zbytnio się nie kłopotać z drugim daniem, z żeberek z tej zupki, wyczarowałam pyszność w postaci żeberek w sosie musztardowo-miodowym. Oba dania wyszły genialne. Przepis na żeberka już jutro :) A tymczasem zapraszam do stołu na kap kap kap....kapuśniaczek ;) 


Składniki:
  • młoda niezbyt duża kapustka 
  • około pół kilograma żeberek - ja akurat miałam takie prawie z samym mięskiem - kostek było tam raptem 3 ;)
  • 1,5 litra wody
  • 4 marchewki - ja miałam jeszcze stare niestety :(
  • kilka gałązek koperku
  • kilka gałązek zielonej pietruszki
  • kawałek wędzonego boczku
  • 6 młodych ziemniaczków
  • 1 kostka bulion na wędzonym boczku (jeśli dodamy więcej boczku to nie będzie ona potrzebna)
  • liść laurowy
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • 5 ziarenek pieprzu czarnego
  • pieprz mielony do smaku
  • sól
  • łyżka masła 
  • 2 zielone cebulki 

Wodę zagotować, wrzucić żeberka, ziele angielskie, liść laurowy, pieprz ziarnisty i gotować na wolnym ogniu. Jeśli mamy starą marchewkę, obrać ją pokroić na półplasterki i wrzucić do żeberek. Gotować całość około 10 minut. W tym czasie opłukaną kapustkę posiekać dość drobno. Ziemniaki obrać i podzielić na kawałki.  Do gotującego się wywaru dodać kapustkę i pogotować razem jakieś 5 minut. Następnie wyjąć żeberka. Dodać ziemniaki. Odlać trochę zupy i rozpuścić w niej kostkę bulionową - dolać do całości. 
Boczek pokroić na małą kosteczkę. Cebulkę, natkę pietruszki i koperek pokroić na drobno. Boczek podsmażyć na patelni, aby się wytopił i lekko przyrumienił, następnie dodać łyżkę masła i wrzucić poszatkowaną cebulkę. Poddusić parę minut razem i wrzucić do zupy. Dodać natkę pietruszki i koperek. Gotować wszystko do miękkości kapusty i ziemniaczków. Doprawić do smaku i podawać :) Smaczności !! :) 


 



A jutro zapraszam na Żeberka w sosie musztardowo-miodowym !!! :) 


3 lutego 2012

Zimowa rozgrzewajka na obiad - ZUPA GULASZOWA Z IMBIREM! :D

ROZGRZEWAJĄCA 
ZUPA GULASZOWA



Gdy za oknem -20, w domu biegający Maluszek "dostający kota" znudzony ciągłym siedzeniem w domu, a z tyłu głowy pulsuje myśl, że Zmarznięty Mąż już nie długo stanie w drzwiach, chce się szybkiego jednogarnkowego obiadu. ZUPY. Ale nie zwykłej zupy, tylko sycącej, rozgrzewającej...zimowej. Tylko w zimie nie mam wyrzutów sumienia w doprawianiu zupy mąką i śmietaną po staropolsku. Mało tego - w zimie - takie gęste zupy smakują mi najbardziej. Kocham Zimę  - jej mroźną śnieżną wersję najbardziej. Brzmi to ekstremalnie, ale kocham, bo kojarzy mi się z ciepłem - paradoksalnie. Ciepłem wełnianych grubych swetrów 
(ach te GOLFY! :D ) , dawniej robionych przez moją Mamę i Babcię. Ciepłem wełnianych czap i szalików. Ciepłem domowych pysznych zup...Gorącą herbatą z miodem i sokiem malinowym. Ciepłem serca, bo w zimie spotkało mnie wszystko co cudowne w moim życiu - mam urodziny i imieniny, poznałam w zimie Mojego Męża...W Zimie wzięłam ślub i w zimie urodził się Mój Syn. Kocham Zimę od dziecka. I tak zostanie bez względu na temperaturę za oknem :) 
Zupka, którą Wam prezentuję powstała wczoraj, aby rozgrzać Męża po powrocie z pracy. Rozgrzać siebie i nasycić Mojego Szkraba jednym daniem . Wszystko się udało. Wyszła pyszna i rozgrzewająca. Może stanie się dla Was inspiracją na najbliższe dni i obiad, zwłaszcza, że Zima nie odpuszcza. I może spojrzycie z większym optymizmem za okno, gdy poczujecie jej aromat i ciepło w żołądku :)

Składniki:
  • 0,5 kg karkówki bez kości
  • 1 duża cebula
  • 3 cm świeżego imbiru - można dać 5 cm, by była ostrzejsza - moja była delikatniejsza dla Maluszka
  • 12 cm kawałek zielonej części pora
  • 4 duże ziemniaki
  • 3 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 10 ziarenek czarnego pieprzu
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziela angielskie
  • olej rzepakowy - 2łyżki
  • 1 litr wody
  • 60 ml mleka
  • 2 łyżki śmietany 12%
  • łyżka mąki
  • 2 ząbki czosnku
  • papryka sproszkowana 
  • mielony pieprz
  • sól

Mięso kroimy w drobną kostkę. Rozgrzewamy olej wraz z papryką, solą i pieprzem. Gdy zacznie skwierczeć, wrzucamy mięso i smażymy. Po chwili dodajemy - nie przerywając smażenia - pokrojoną w dużą kostkę cebulę, talarki pora, marchewkę i pietruszkę pokrojone w pół talarki - mieszając po każdym składniku. Na końcu zaś ziemniaki pokrojone w małą kosteczkę. Po 3 minutach, od dodania ziemniaków, zalewamy całość 1 litrem wody, zmniejszamy ogień. Wrzucamy liście laurowe, ziele angielskie i pieprz ziarnisty. Dosalamy do smaku. Ząbki czosnku kroimy w słupki i wrzucamy do zupy. Gotujemy pod przykryciem około 25-30 minut. 1 łyżkę mąki rozwiercamy w 60 ml mleka, dolewamy odrobinę zupy, rozwiercamy i np przez sitko, aby uniknąć grudek, wlewamy do zupy. Następnie 2 łyżki śmietany rozwiercamy z chochlą zupy, wlewamy do całości, cały czas mieszając, by zupa się nie zważyła. Zagotowujemy i gotowe:) 
Smaczności !! :)


1 lutego 2012

Domowy schab na słodko - kwaśno ? :) czyli chińsko po polsku ;)

SCHAB W SOSIE SŁODKO-KWAŚNYM




Uwielbiam schab w sosie słodko-kwaśnym. Do tej pory jednak jadałam go tylko w dobrych restauracjach, lub kupowany ze słoika. Wczoraj jednak stwierdziłam, że skoro się wybieram na Konkurs Kulinarny Zimowe Smakowisko (przy okazji zapraszam serdecznie ;) ) , to nie należy drżeć przed próbą zrobienia takiego sosu w domu. Wiedziałam, na jaki mniej więcej smak liczę. I udało się :) Schab wyszedł dokładnie taki, jak miał być :) I szczerze przyznaję, że jestem z siebie dumna :P Może do chińszczyzny mu daleko, ale jest naprawdę słodko- kwaśny. I bardzo w smaku przypomina ten do kupienia w słoiku :) Nie bójmy się zatem eksperymentować ;) 




Składniki na 2-3 osoby:
  • około 200g schabu bez kości - może być ta gorsza część ;) 
  • 1 czerwona cebula
  • 1 słoiczek przecieru pomidorowego
  • 4-5 plasterków ananasa
  • 1/3 soku z puszki ananasa
  • oliwa z oliwek
  • kilka kropel octu ryżowego
  • 1,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • sól
  • pieprz
  • słodka papryka w proszku
  • 8 ziarenek pieprzu ziarnistego
  • pół szklanki wody

Schab kroimy w nieduże kawałeczki. Solimy, pieprzymy i paprykujemy. Cebulę kroimy na niedużą kostkę, podsmażamy na łyżce oliwy. Wrzucamy mięso, kropimy octem ryżowym i mieszając smażymy. Kiedy mięso zacznie się przyrumieniać, dolewamy pół szklanki wody, dosalamy i na dużym, ogniu pod przykryciem, dusimy jakieś 5-7 minut. Po tym czasie wlewamy mały słoiczek przecieru, wrzucamy pieprz ziarnisty. Zmniejszamy ogień. Przykrywamy. Dusimy około 3-4 minuty. Wrzucamy pokrojonego w kawałki ananasa. I dusimy jeszcze jakieś 8-10 minut.  W małym kubeczku do expresso rozbełtujemy mąkę ziemniaczaną z zimną wodą. Wlewamy do sosu cały czas mieszając. Gdy zgęstnieje, dolewamy sok z ananasa (około 1/3 puszki) nie przerywając mieszania. Próbujemy i ewentualnie doprawiamy do smaku.  Gdy sos nam pyrknie , zdejmujemy z ognia.  Gotowe:) 
Podajemy z kulkami ryżu np. jaśminowego i surówką z kiszonej kapusty. 
Smaczności !! :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...