Szukaj w blogu

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

6 września 2014

Brownie dyniowe

BROWNIE DYNIOWE

Kilka dni temu świętowaliśmy Dzień Czekolady. A ja musiałam zjeść coś mega czekoladowego. W lodówce zaś leżakowała sobie resztka dyni. I tak, po oglądnięciu dużej ilości inspiracji sama stworzyłam ciężkie, mocno czekoladowe i wilgotne brownie dyniowe. W moim domu to jest tak, że ja robię brownie, a mój Mąż pyta czy mi zakalec wyszedł ;) Na szczęście na apetyt i uznanie drugiego Mężczyzny Mojego Życia zawsze mogę liczyć w tych kwestiach - miłość 3,5 latków jest wielka do brownie i do mamy. Pół blachy chyba sam spałaszował ;) A skoro dziecię uznało, że "pycha", to Wam polecam  z czystym sumieniem :) 

2 stycznia 2014

bezkofeinowy deser kawowy dla wszystkich - noworoczne wspomnienie

BEZKOFEINOWY 

NOWOROCZNY DESER KAWOWY



Dzisiaj wraz z Nowym Rokiem zapraszam Was na pyszny, szybki, karnawałowy deser. U mnie królował w Sylwestrową Noc. Bezkofeinowy, bo na bazie kawy Inki, aby Nasz Główny Gość mógł raczyć się nim po północy. Wprawdzie nie dotrwał, ale w Nowy Rok pałaszował go z wielką radością.  Lekki i z delikatnym posmakiem kawy. Robi się do 15 minut i w zasadzie zaraz po przyrządzeniu jest gotowy do jedzenia. Szybko i efektownie. Zapraszam. 

28 sierpnia 2013

czekoladowe muffinki z kardamonem zielonym - coś pysznego

MUFFINKI CZEKOLADOWE 

Z ZIELONYM KARDAMONEM


Jedne z najlepszych muffinek, jakie udało mi się wyczarować. Wszystko przez kulinarną pomyłkę. Zielony kardamon ostatnio użyłam do przepysznego ciasta czekoladowego, stworzonego dla Mojego Męża na imieninki. Przepis wkrótce. Jednak torcik niespodzianka się skończył, a do nas mieli dotrzeć kolejni goście. Postanowiłam wiec, że na bazie tamtego ciasta wyczaruję muffinki. Z rozpędu i pośpiechu dodałam do nich podwójną porcję tłuszczu...Cóż, olej wlany, wylewać nie ma co. Pomieszałam. Będzie, jakie będzie. Wyszło oszałamiająco pyszne. Wilgotne i delikatne ciasto czekoladowe z oryginalną pieprzowo-cytrynową nutą zielonego kardamonu. Muffinki zniknęły tak szybko, że na rano został mi kęs niedojedzony przez Synka wieczorem, do kawy... . Polecam Wam gorąco! 

18 kwietnia 2013

tort migdałowo- czekoladowy z bananowo cytrynowa polewą - czyli tort machnij raz łyżką

TORT 

MIGDAŁOWO-CZEKOLADOWY Z BANANOWO-CYTRYNOWA POLEWĄ 


Tort na jeden mach łyżka. No, może dwa. Powstał w kilka godzin (licząc studzenie ciasta) po sobotnich zajęciach tanecznych dla Agnieszki, która miała urodzinki. Po dwóch godzinach wylądował już w lodówce, by rano, no popołudniem, zebrać pozytywne recenzje. Prosty, szybki, smaczny. I nieskomplikowany. Ciasto al'a muffinkowe. Polewa, a w zasadzie leciutki krem na bazie deseru, który często robię, ale jakoś (nie wiem dlaczego), zabrakło go na blogu. Na pewno niedługo się pojawi. Dekoracja - zainspirowana Tortem Kapelusznika. Polecam, gdyż efekt i smakowy i wizualny przeszedł nawet moje najśmielsze oczekiwania :) 

19 marca 2013

Sernik Cocomo...domowy a jak z najlepszej cukierni

SERNIK COCOMO



Kiedy udało mi się wygrać książkę Kawa. Sekrety baristy Wydawnictwa RM w konkursie u Ostrej na Słodko, nie sądziłam, że przyjdzie do mnie książka nie tylko ze wspaniałymi kawami, ale i z przepisami na małe co nieco. Oczywiście z kawą - albo w roli głównej, albo w tle. Jednak słodkości mnie kusiły do tej pory jedynie. Aż do dnia, kiedy Mój Ukochany oznajmił mi, że "napastują" go o ciasto w pracy...Pominę okazję - fakt, że jestem dumna z Niego bardzo, wystarczy :) No i jak blogerka kulinarna może pozwolić na to, by Mąż ciasto w cukierni kupował? I tak padł wybór na Sernik Cocomo. Egzotyczna nazwa, wygląd, jak z cukierni, i z opisu wynikało, iż mało z nim pracy. Efekt przeszedł jednak moje najśmielsze oczekiwania.  Kawałek do pozowania prawie w całości wsunął Mój Smyk...Ja jedynie spróbowałam okruszki i...się zakochałam. Jakimś cudem uchował się jeden kawałek, więc miałam okazję się rozlubować i mam niedosyt. Dlatego ten sernik z pewnością zagości na moim wielkanocnym stole. Delikatność sera połączona z wyrazistością czekolady, wiórek kokosa, aromatem kawy i delikatnym, orzeźwiającym posmakiem likieru ? Musze zachwalać dalej? :)  Dla mnie ten smak to smak sernika z najlepszej cukierni...jeśli nie lepszy...

7 marca 2013

szybkie waniliowe ciasto z ananasem i czekoladą

WANILIOWE CIACHO 

Z ANANASEM I CZEKOLADĄ




Od Agnieszki usłyszałam, że jest idealne. Więc kłócić się nie zamierzałam ;) Choć ja osobiście  następnym razem postaram się, by było bardziej idealne dla mnie, czyli dodam więcej ananasa - również do środka ciasta - którego miałam w lodówce tylko trzy plastry. Powszechnie wiadomo jednak, że autorowi dzieła nigdy nie dogodzi, skupmy się więc, na opiniach degustatorów. Ciasto idealne. W swojej idealności cudowne w nim jest to, że to kolejne z serii zamachać łyżką i do piekarnika. Wilgotne i aromatyczne. Nie jakieś wykwintne, ale proste, śniadaniowe. A teraz takich mi się chce, kiedy za oknem, albo tak pięknie, jak wczoraj, albo tak deszczowo, jak dziś. Bo co nie poprawia bardziej humoru, jak kubek gorącej kawy lub herbaty z gryzem domowego ciacha? Lub jego aromat unoszący się po domu? Chyba tylko gryz takiego ciacha na własnej werandzie, popijanej pyszną kawą w pierwszych, nieśmiale cieplejszych, promieniach wiosennego słońca... . 



Składniki na okrągłą formę 22 cm:

mokre:
  • 2 jaja
  • 1 szklanka mleka
  • pół szklanki oleju
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 2 łyżeczki soku z ananasa 
suche:
  • 2,5 szklanki maki tortowej - przesianej
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka i ciut proszku do pieczenia
ponadto :
  • 3 plastry ananasa z puszki (ewentualnie 3 plastry dodatkowe)
  • 100 g gorzkiej czekolady

W jednej misce łączymy trzepaczką do jajek wszystkie mokre składniki, na jedną masę. W drugiej misce mieszamy ze sobą mąkę, cukier, sodę, proszek.  Wlewamy do nich mokre składniki i mieszamy całość (możemy dodać dodatkowe 3 plastry ananasa pokrojone w małą kosteczkę) - dokładnie, ale nie za długo. Wylewamy ciasto na formę (ja miałam silikonową, więc niczym nie wykładałam, ale tortownicę możecie nasmarować masłem lub olejem, a na spód nałożyć papier do pieczenia). Wierzch posypujemy ananasem pokrojonym w maleńką kosteczkę oraz pokruszoną na drobne czekoladą. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 180'c i pieczemy około 30 minut do tzw. suchego patyczka. Smaczności !!!  



4 marca 2013

Czekoladowy tort Czarna Dama na pokuszenie dla Kobiet przed...

TORT 

CZARNA DAMA






Podobno po NIEJ Kobieta się zmienia. 
Jedni mówią, że rozkwita. 
Inni, że musi uważać. Na wszystko...
Na to w co się ubiera, bo "nie wypada już"...
Na to co mówi, "bo już nie bardzo przystoi..."
Na to czy już "jest, będzie, ma zamiar" bo może za chwilę być za późno..."
Na to co je, bo już "nie zniknie" a pójdzie nie tylko w biodra...
Ja jestem jeszcze PRZED. 
Więc mój Tort jest CZEKOLADOWO CZEKOLADOWY. 
SZYBKI. 
PROSTY. 
ROZPALAJĄCY ZMYSŁY.
Może za rok, będzie dietetyczny, ale w tym roku jeszcze nie....
Tort CZARNA DAMA. 
Dla wszystkich Kobiet.
I tych PRZED,
I tych PO. 
I niech Nam i Innym pójdzie w te BIODRA. 

Odczarujmy tę ch... TRZYDZIESTKĘ. 

A przepis jest w 100% autorski.

19 lutego 2013

Czekoladowe muffinki z chili - coś na rozpalenie zmysłów

CZEKOLADOWE 

MUFFINKI Z CHILI


Czternastego lutego rozpoczęła się zimowa odsłona mojej ukochanej Akcji - Muffinkowo. Akcje organizuje Dominika z Domi w Kuchni. A skoro to moja ukochana Akcja, a do tego w wersji zimowej, już w najbliższym czasie zakładka z przepisami na te maleńkie babeczki na moim blogu wzbogaci się o kolejne wersje mojego ulubionego szybkiego wypieku. 
A co do samych muffinek - powstały w Walentynki specjalnie dla moich Kochanych Mężczyzn. Smakowały im bardzooo ;) Do tego stopnia, że Najmłodszy Mężczyzna mego życia zajadał się nim w ramach kolacji i śniadania dnia następnego :) Delikatnie kuszące mocno czekoladowym wnętrzem...Dopiero po zjedzeniu całej muffinki poczujecie delikatne ogniste mrowienie na języku..w sam raz, by ugasić je szampanem lub pocałunkami Ukochanej Osoby :) Słowem muffinki z afrodyzjakami w pełnym tego słowa znaczeniu :) Przepis jest wymyślony przeze mnie w trakcie robienia muffinek, więc zbieżność z innymi przepisami w sieci jest przypadkowa :)  Polecam gorąco!
Ach!  I jeszcze dwie techniczne uwagi : Ciasto, ze względu na dużą ilość mokrych składników, jest bardzo lejące. W niczym to nie przeszkadza muffinkom w rośnięciu, a dzięki temu są dużo lżejsze i delikatniejsze w smaku. I wychodzi ich z powodzeniem około 20 !;) Słowem same zalety ;) A druga : na 20 babeczek 14 udało się idealnie i idealnie odeszło od form silikonowych, zaś 6 przywarło. Nie mam pojęcia dlaczego - choć mam podejrzenie, że jedną z form Mały Smyk niechcąco obsypał mąką i stąd mogło nie być problemu z wyjęciem muffinek z form z Tesco ( takich pakowanych po 6). Dlatego dla pewności, jeśli używacie silikonowych form na muffinki obsypcie je delikatnie mąką. Ja zweryfikuję ten problem przy kolejnym podejściu do nich. 




Składniki na ok. 20 babeczek :
  • ok. 120 g rozpuszczonej margaryny -
  • 1 szklanka mleka
  • pół szklanki maślanki
  • 2 jaja 
  • 1 opakowanie czekolady do picia - 80 g
  • 2 szklanki mąki tortowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 3/4 szklanki cukru
  • około łyżeczka chili w proszku - ja machnęłam solniczką z chili tak ze 3 - 4 razy
  • pół gorzkiej czekolady - ok. 50 g

Margarynę rozpuścić w garnku i zostawić na chwilkę. Mleko podgrzać lekko, aby było letnie, dodać czekoladę do picia i rozpuścić. Następnie płynną czekoladę wlać do margaryny, dodać maślankę, wbić dwa jaja - całość wymieszać trzepaczką do jaj do uzyskania jednolitej konsystencji. Do osobnej miski przesiać mąkę, wsypać cukier, proszek, sodę i chili i wymieszać całość. Mokre składniki wlać do suchych, dodać pokruszona drobno czekoladę i wymieszać całość tylko do połączenia się składników. Nakładać do form na muffinki po 2 łyżki ciasta i wstawić do piekarnika nagrzanego na 180'C. Piec 20 - 25 minut do tzw. suchego patyczka. Smaczności !! 







12 lutego 2013

moje choco cake bez ucierania czyli pyszne i piekielnie czekoladowe ciasto dla leniwych :)

MOJE 

CHOCO CAKE Z NUTELLĄ

DLA LENIWYCH 




Dzisiaj ciasto marzeń. Zainspirował mnie choco cake Nigelli. Tylko, że do jej ciasta trzeba było wyciągać mikser... . A Komu by się chciało w leniwe przedpołudnie, po nie przespanej prawie nocy, kiedy koniecznie musicie zjeść coś czekoladowego do kawy ?  Początkowo miały być muffinki..Ale nie były. I dzięki Ci Panie za to moje lenistwo. Wyszło mi najlepsze ciasto czekoladowe , jakie kiedykolwiek udało mi się zrobić. Najcudowniejsze w nim jest to, że oprócz tego że jest cudownie wilgotne i mega czekoladowe, jest idealnie proste i KAŻDY może je zrobić. Do tego z każdym dniem stawało się coraz lepsze. Przykryłam je jedynie dużą pokrywką ze stali, i trzymałam w temperaturze pokojowej. To moja pierwsza propozycja dla Was na tego roczne Walentynki. Możecie zrobić spokojnie to ciasto dzień wcześniej i na śniadanie podać z przepyszną kawą do łóżka Ukochanej Osobie. Albo podać jako deser do Walentynkowej kolacji ... :) I Kochani Panowie...nawet Ci, którzy nie pieką, to ciasto na pewno i Wam się uda...A przecież przez żołądek do serca prawda? Zapewniam Was, że każda Kobieta będzie jadła je Wam z ręki...Wszak Czekolada to najstarszy afrodyzjak... :) I która z Nas jej nie kocha...choć ciut ciut ;) ? 



Składniki na formę o średnicy 22 cm - u mnie silikonowa- : 
  • 1 mleczna czekolada - 100 g 
  • 125 g margaryny
  • 1 szklanka zimnego mleka
  • 2 szklanki mąki tortowej
  • 5 kopiatych łyżek gorzkiego kakao 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • pół szklanki cukru kryształu
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 2 jaja
  • pół słoiczka Nutelli lub innego dobrego kremu czekoladowego - ja akurat tyle miałam, ale w wypasionej wersji możecie dodać 3/4 słoiczka

Czekoladę połamać na kawałki i rozpuścić wraz z margaryną cały czas mieszając. Zdjąć z ognia dolać ZIMNE mleko, pomieszać i zostawić. 
W misce przesiać mąkę z kakao, proszkiem do pieczenia i sodą. Dodać cukier - pomieszać i zostawić. 
Do masy czekoladowej dodać 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego, wbić dwa jaja - wymieszać na gładką masę trzepaczką do jajek. 
Do suchych składników wlać mokre i wymieszać je tylko do połączenia się składników - dokładnie tak, jak ciasto na muffinki. 
Do formy wlać połowę ciasta. Na nią łyżeczką nakładać w niewielkich odstępach "kulki" Nutelli, tak by pokryły całe ciasto - można je zakręcać w niewielkie esy floresy ;). Na Nutellę wyłożyć resztę ciasta i wyrównać wierzch. Wstawić do piekarnika nagrzanego na 180'c na około 30 minut. Przed wyjęciem wykonać test patyczkowy. Po lekkim ostudzeniu (20-30 minutach) wyjąć z formy i ułożyć na paterze lub talerzu. Posypać z wierzchu cukrem pudrem. Przechowywać w temperaturze pokojowej przykryte pół okrągłą pokrywką lub miską. Ciasto najlepiej smakuje na następny dzień, ale ciężko nie spróbować jeszcze lekko ciepłego ;) Smaczności !! 


Walentynki 2013 - czym to się je?

23 stycznia 2013

Czarne Pierogi z Dedykacją dla Dziadzia

CZARNE PIEROGI





 Osobiście nie przepadam, a może raczej, nie przepadałam jako dziecko,  za pierogami ze słodkim serem. Za to uwielbiał je mój Dziadzio. Do dziś pamiętam Go siedzącego u nas w kuchni,  z radością i smakiem, zajadającego pierogi na słodko, które zrobiła Moja Mama. Z perspektywy czasu widzę, ze Mama robiła te pierogi własnie dla Niego, bo doskonale wiedziała, że będę grymasić... . Fajnie po latach jest zauważać takie niuanse, w których przejawiała się miłość Córki do Taty. Dziadzio był wtedy całym naszym światem. To Jemu zawdzięczam miłość do kart, westernów, muzyki organowej. To On znajdywał wyjście z krytycznych sytuacji podczas bojów z łaciną. I to On najpiękniej ubierał z nami choinkę. Zawsze opanowany, cierpliwy, lekko zadumany. Gdy odszedł, odeszła jakaś część mnie. Odeszła beztroska i dziecinność. Po to, by narodziła się dojrzałość, która potem pomogła mi przeżyć nie jedną ciężką chwile w życiu. Do dziś mi go brak. Gdy patrzę na zamiłowanie Mojego Szkraba do muzyki, jak wsłuchuje się w nutki, by potem nucić i kołysać się po swojemu. Kiedy z radością "gra" na organkach, albo zamiera z wypiekami, gdy słyszy Ave Maria i głośno protestuje, gdy się kończy, to widzę Dziadzia. I tak sobie myślę, że każdy swoje imię nie dostaje przypadkiem...lub nie całkiem przypadkiem. 

Dzisiejsze pierogi to moje odkrycie smaku pierogów na słodko na nowo. Kiedy zobaczyłam je na blogu Anyżkowo, wiedziałam, że za prę dni będą u mnie na talerzu. I były. Przepyszne, żeby nie powiedzieć poezja. Najcudniejsze na ciepło, kiedy czekolada jeszcze się rozpływa. Ale na zimno tez doskonale się sprawdziły, jako szybki lunch pomiędzy zajęciami tanecznymi. Gdyby Dziadzio żył to nimi uraczyłabym Go w Święto Dziadka. I wiem, że na pewno by mu smakowały. 

8 stycznia 2013

Tort Żabka - brownie z orzechami z bitą śmietaną - huczne urodziny dwulatka :)

TORT ŻABKA 

CZYLI 

TORT BROWNIE Z ORZECHAMI I BITĄ ŚMIETANĄ




Nowy Rok w Moim Domu zaczyna się hucznie. Od dwóch lat :) Nie czeka się na Sylwestra. Czeka się na 3 stycznia. To wokół tego dnia kręcą się wszystkie Nasze myśli i plany. To Dzień Urodzin Mojego Smyka. Od dwóch lat mój świat stanął na głowie. I dobrze mi z tym :) Los obdarzył mnie największym Szczęściem na Ziemi. Co czuję, wiedzą wszystkie Mamy na świecie, które mają Synków. Zwłaszcza te, które mają Małe Brzdące, a nie Krzykadła większe, co to się nie zawsze chcą przytulać i wszystko kwitują "sie nie znasz Mama! " ;) Choć te pewnie wiedzą jeszcze więcej niż, ja ;) Bo ja to wiem tylko tyle, co Pani Pedagog wie, a nie Mama Nastolatka :)  Póki co jestem Mamą Dwulatka, więc wszystko przede mną ;) W dość nie wysokich lotów pewnym filmie usłyszałam kiedyś święte zdanie : "Bycie Mamą Dwulatka, to coś cudownego - to jak bycie Gwiazdą Filmową bez żadnej krytyki! " ;) I będę się tego trzymać!

4 września 2012

Brownie z nutellą i orzechami - ciasto w 40 minut na Dzień Czekolady :)

BROWNIE

Z NUTELLĄ I ORZECHAMI





Uczczenie Dnia Czekolady  wyszło mi dzisiaj trochę przypadkiem... . Bo to brownie miało powstać wczoraj, ale...Może od początku... .
Wczoraj miałam paskudny humor. Ani mi się pisać posta nie chciało, ani za bardzo gotować... . Inspiracje na dania też w zasadzie znaleźć w swojej głowie nie mogłam. Obiad jakoś o dziwo smaczny wyszedł, ale już popołudnie to generalnie składało się, jak w jakiejś zaklętej bajce. Wszystko mi leciało z rąk. Nic się nie udawało. Ot, po prostu wisielczy dzień. Synuś też markotny łaził cały dzionek. Ani na spacer iść nie chciał, a i w domu się niczym zabawić nie mógł... . Co oczywiście wcale w poprawie mojego humoru nie pomagało... . 
W końcu stwierdziłam, że mi to potrzeba chyba czegoś czekoladowego...Lekarstwo na chandrę w mglisty deszczowy dzień ostateczne... . No tak, ale trzeba zrobić coś - nie coś - CIASTO..do którego pomocy nie potrzeba miksera ani wałka. Nie i już. Nie chce mi się. I zaczęło się szperanie. W zasadzie to moje kroki od razu powędrowały na blog Chocoholiczki . Jeśli szukać czegoś czekoladowego - to tylko tam. Zwłaszcza, jeśli szuka się czegoś tak konkretnie, jak ja.  "C i a s t o  na s z y b k o ..." wystukiwałam w okienku wyszukiwarki blogowej... . Enter. Spojrzenie na monitor. "Ciasto bardzo szybkie w wykonaniu - nie wymaga miksera, piecze się też stosunkowo szybko - ok. 35-40 min."  BINGO. KLIK. Ocena składników - są. Orzechy ziemne mam?..lekko solone...A tam, to będzie oryginalniej.  Dzielnie pokroiłam masło do rondelka i...wszedł Mąż. Rondelek ustąpił miejsca garnkom z obiadem. Potem zawędrował do lodówki, na czas pobytu Rodzinki w sklepie... I tam pozostał, bo usypiając Synka ululałam się sama i o północy zmarznięta marzyłam jedynie o ciepłym boku mojego Ukochanego... . 
Dzisiaj rano wstałam zdecydowanie w lepszym humorze ;) Rodzinne śniadanko, wizyta na giełdzie - udane zakupy "przetwórcze" ;) Gdy Mężuś wyszedł do pracy, Synuś zarządał ciasta. Tak, tak...zarządał ;) Wyjął mikser z szafki kuchennej, zaczął próbować go podnosić na blat kuchenny pokazując, żeby Mama zaczęło robić ciasto, wydając przy tym swoje głośnie "Brzbzrzrzzzzzzzzzz". Roześmiałam się. "Dzisiaj będziemy robić ciasto, ale inne Myszko. Nie mikserem. Będziemy mieszać." Smyk spojrzał na mnie rezolutnie i z błyskiem w oku dawaj otwierać szufladę pod piekarnikiem i wyciągać formy do ...muffinek ;) "Nie, nie Kochanie...choć, połamiesz czekoladę do rondelka.." I tak wspólnymi siłami stworzyliśmy ciacho. Jak widać, jest więc banalnie proste do wykonania. A zapach czekolady roznosi się po całym domu podczas pieczenia... :) Zresztą, po jego upieczeniu też. Dlatego, ja zmykam dokroić sobie jeszcze jeden kawałek (a niech mi pójdzie w biodra  ! ), a Was zostawiam z przepisem na to czekoladowe cudeńko. Może Ktoś jeszcze pragnie uczcić dzisiejszy Dzień Czekolady. Przecież jeszcze będzie trwać  ponad godzinkę...a to masa czasu, prawda ? :)



Składniki na ciasto:
  • 200 g masła
  • 1 tabliczka mlecznej czekolady (100 g)
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady (100 g)
  • 250 g cukru pudru
  • 4 jajka
  • kilka kropel aromatu waniliowego
  • 150 g mąki - u mnie tortowa
  • szczypta proszku do pieczenia
  • 40 g kakao w proszku
  • 100 g nutelli (lub innego dobrego kremu czekoladowo-orzechowego) 
  • garść posiekanych orzechów (i ja dałam orzeszki ziemne - lekko solone ;) no może to nie był najlepszy wybór, ale da się :P)


Dodatkowo:

  • polewa czekoladowa (opcjonalnie - więc ja nie dodałam ;) )



W rondelku, przy niewysokiej temperaturze, rozpuszczamy masło, tabliczkę mlecznej czekolady i pół tabliczki gorzkiej, cały czas mieszając, aby nie dopuścić do wrzenia.
Po rozpuszczeniu, odstawiamy na moment do lekkiego przestudzenia - w tym czasie możemy posiekać pozostałą gorzką czekoladę i orzechy. Mnie mieszanka przestygła mocno, bo akurat była pora obiadkowa ;) Dlatego dalsze czynności wykonywałam na wszelki wypadek w misce zwanej makutrą ;)

Masę czekoladową przelewamy do większej miski, dodajemy cukier, kilka kropel aromatu waniliowego i mieszamy dokładnie, powoli wbijając jajka. Każde dopiero po tym, jak poprzednie wejdzie w masę. Gdy uzyskamy ją gładką, dodajemy przesianą z proszkiem i kakao mąkę oraz wrzucamy posiekaną czekoladę.

Wszystko ładnie mieszamy i przelewamy do wysmarowanej masłem i obsypanej mąką blaszki - ja wyłożyłam swoją papierem do pieczenia - o wymiarach 26 x 26 cm (może być także inna blaszka, ciasto będzie odpowiednio wyższe lub niższe. Ja swoją zatem wstawiłam do takiej 18 na 25. Chocoholiczka  nie poleca dużo większej blaszki niż 26x26, gdyż z natury jest to raczej niewysokie ciasto).



Na górę ciasta wykładamy małą łyżeczką krem czekoladowy, mieszamy delikatnie szpikulcem lub tąże łyżeczką i obsypujemy ciacho  posiekanymi orzechami. Tak przygotowane ciasto wkładamy do nagrzanego do 160 st. piekarnika i pieczemy około 35 min.

Brownie powinno być wilgotne, dlatego trzeba uważać - im dłużej będzie siedziało w piekarniku, tym bardziej będzie konsystencją przypominało tradycyjnego Murzynka. Jak pisze autorka : "Myślę, że już po pierwszej próbie wyczujecie swój piekarnik i będziecie potrafiły stworzyć swoją idealna wersję tego  ciasta." Ja na przykład już wiem, że w moim wystarczą mu spokojnie półgodzinki ;) I będzie się jeszcze mocniej rozpływać w ustach ... mmmmmmm... Smaczności !! ;) 





3 lipca 2012

Muszle rozkoszy czyli conchigilioni figati faszerowane piersią z kurczaka w aromatycznym sosie czekoladowym z nutką chili czyli smaki zimy w środku lata

MUSZLE ROZKOSZY

czyli 

conchigilioni figati faszerowane piersią z kurczaka 

w aromatycznym sosie czekoladowym z nutką chili 




Zapomniałam o tym przepisie. Wstyd. Popisowe moje danie z tegorocznego Zimowego Smakowiska. Opisywane na Smaker.pl. A ja nie dodałam przepisu na blogu. A obiecywałam. Biję się w pierś stokroć. Dzisiaj olśniło mnie, gdy Domi stwierdziła, że nie słyszała o kurczaku w czekoladzie. Ja nie tylko słyszałam. Ba! Jadłam nie raz i nie dwa. Ale na Zimowisko stworzyłam własną jego wersję zgodną z wymogami konkursowymi. Był makaron i afrodyzjak.... Wiele prób miałam za sobą, zanim przepis dopieściłam na maksa. Ale warto było tych kilka tygodni jeść kurczaka ;) Na Zimowisku wyszedł najsmaczniejszy... . Pychota. Choć wiem, że w tym smaku można się albo zakochać, albo go znienawidzić. Z pewnością daniem tym można zaskoczyć gości :) Zapraszam wobec tego na tę małą Rozkosz tegorocznych Moich Walentynek:)

Składniki na 3 osoby :


  • 15 muszli conghigilioni figati
  • pierś z kurczaka
  • oliwa z oliwek
  • 1 łyżeczka chili w proszku
  • słodka papryka w proszku spora ilość
  • pieprz
  • sól
  • 2/3 * czyli prawie cała bez jednego listka * tabliczki gorzkiej czekolady z min. 60% zawartością kakao, ale maks 70% - inaczej sos jest zbyt gorzki – ok. 80-90g
  • 50 ml. Mleka 3.8% ewentualnie 3,5%
  • duży ząbek czosnku
  • 50 ml. Bulionu drobiowego nie solonego *
  • 50 ml przegotowanej wody
  • pół laski 3 cm cynamonu
  • około łyżeczka kolendry ziarnistej
  • 1 gwiazdka anyżu gwiazdkowatego


* ja robię go w szybkowarze z 2 ćwiartek tylnych kurczaka, 4 marchewek, 2 pietruszek, 6 ziarenek pieprzu, 2 liści laurowych, 2 ziaren ziela angielskiego i  1,5 litra wody - 15 minut na I stopniu ciepła (Sicomatic econtrol)


SOS :

Na suchej patelni przez 30 s podgrzewamy anyż i kolendrę. Następnie rozdrabniamy je wraz z cynamonem w moździeżu. Zagotowujemy mleko, garnek ściągamy z palnika (najlepiej gotować w garnku z grubym dnem). Wrzucamy pokruszoną czekoladę i mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Następnie cały czas mieszając, dolewamy bulion i wodę. Dodajemy przyprawy rozdrobnione w moździeżu wraz z odrobina soli, pieprzu i szczyptą chili. Mieszamy, zostawiamy na dobra chwilę, by przyprawy nadały mu aromat (min. 1H – najlepiej całą noc)

FARSZ:

Pierś z kurczaka kroimy w bardzo mała kosteczkę. Solimy, pieprzymy, obficie posypujemy papryką słodką i pół łyżeczki chili. Mieszamy wstawiamy do lodówki na minimum pół godziny.

Niewielką ilość oliwy rozgrzewamy na patelni, wrzucamy przeciśnięty przez praskę czosnek i zanim się zrumieni dodajemy mięso. Zmniejszamy ogień i smażymy go ze wszystkich stron stale mieszając. Ewentualnie solimy, pieprzymy i dodajemy jeszcze pół łyżeczki chili – danie ma być niezbyt ostre ale z wyraźnym posmakiem chili. Smażymy około 7-10 minut, aby kurczak nie wysechł i był soczysty.

Muszle:

Makaron gotujemy z łyżeczką soli i łyżeczką oliwy na al dente. Hartujemy je zimną wodą. Muszle napełniamy przygotowanym kurczakiem.

Podgrzewamy sos czekoladowy cały czas mieszając. Do żaroodpornego naczynia wlewamy chochlę – półtorej sosu, układamy nafaszerowane muszle i polewamy je delikatnie resztą sosu.

Smaczności !! :) 







Awangarda Smaku

8 listopada 2011

Niskokaloryczny Murzynek bez tłuszczu? możliwe!

MURZYNEK CZEKOLADOWY
BEZ TŁUSZCZU



Kiedy zobaczyłam ten przepis wiedziałam, że muszę go wypróbować. Murzynek idealny chyba dla wszystkich - niskokaloryczny dzięki użytym suszonym owocom; szybki do zrobienia, gdyż wystarczy w zasadzie miska, łyżka, garnek i waga ;) Smakuje naprawdę świetnie - nie jest zbyt słodki, a smak suszonych owoców prawie nie wyczuwalny. Do tego można podobno zamrozić część ciasta na później... :) Jedynie należy pamiętać, by zgodnie z przepisem pokroić go tuż po wyjęciu z pieca, gdyż potem bardzo źle się kroi. Słowem : czekoladowa rozkosz dla chcących zachować dobrą sylwetkę :)



Składniki:
  • 60g  suszonych śliwek, bez pestek i posiekanych
  • 60g niesłodzonych daktyli, bez pestek i posiekanych
  • 6 łyżek niesłodzonego soku jabłkowego ( u mnie BOBOVITA dla Maluszka;) resztę wypił ze smakiem)
  • 4 roztrzepane jajka
  • 300g brązowego cukru
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 4 łyżki niskotłuszczowej czekolady do picia w proszku + trochę do posypania ( u mnie niestety zwykła, bo niskotłuszczowej nie dostałam)
  • 2 łyżki kakao w proszku
  • 175 g mąki
  • 60g płatków gorzkiej czekolady ( u mnie wiórek)

POLEWA
  • 125g cukru pudru
  • 1-2 łyżeczki wody
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego


1. Piekarnik rozgrzać do 180'c. Blachę do pieczenia o wymiarach 18 cm x 28 cm wysmarować tłuszczem i wyłożyć papierem do pieczenia. Daktyle i suszone śliwki zagotować razem z sokiem jabłkowym w niedużym garnku, gotować pod przykryciem,  aż owoce będą miękkie. utrzeć je na gładką masę i odstawić do wystygnięcia - ja zblenderowałam i wystawiłam na 5 minut za okno ;)

2. Przetarte na puree owoce wymieszać w misce z jajkami, cukrem i aromatem waniliowym. Przesiać czekoladę i kakao w proszku oraz mąkę, następnie dodać płatki czekoladowe i dokładnie wymieszać wszystkie składniki. 

3. Ciasto przelać do formy i wyrównać ( wychodzi go na oko bardzo niewiele i jest bardzo płaskie). Piec 25-30 minut ( sprawdzić, czy jest upieczone patyczkiem, gdyż ciasto rośnie tylko nieznacznie!!!) . Pokroić ( KONIECZNIE ! ) na 12 kawałków i zostawić w formie na 10 minut, aby przestygły. Do całkowitego ostygnięcia przestawić na kratkę do ciast.

4. Do przygotowania polewy, przesiać cukier do miski, dodać aromat waniliowy, oraz wodę w odpowiednich proporcjach do otrzymania lejącej, niezbyt rzadkiej masy. Ja wsadziłam z przyzwyczajenia wszystko do garnka ( wody w proporcji 2łyżeczki ) na gaz i rozpuściłam mieszając. 

5. Murzynka polać lukrem i zostawić, aby polewa zastygła. Tuż przed podaniem posypać czekoladą w proszku. 

Smaczności !!!



Przepis  pochodzi z książki "Dania Niskotuszczowe. Najlepsze przepisy z całego świata."


4 października 2011

Wygrana w konkursie makaronowym i pyszne dyniowe muffinki w nagrodę ;)

Uwaga! Chwalę się;)

Mój przepis na Spaghetti Alfredo z Wędzonym Łososiem został wyróżniony w konkursie Potrawy z Makaronu :D organizowanym w ramach Akcji Kulinarnej przez Potrawę :) Poczułam się zupełnie wyjątkowa ;) Dziękuje jej bardzo za wyróżnienie :) Dziękuję też Królowi , który jojczył, żebym ten przepis wreszcie dodała ;P No i w nagrodę dodatkową dla samej siebie ;) wyczarowałam dziś ....

DYNIOWE MUFFINKI Z ZIARENKAMI CZEKOLADY



Bo dzisiaj propozycja typowo jesienna :) Dojrzały dynie, wszędzie pomarańczowo, czerwono i żółto:) Pomarańczowy to ulubiony kolor Mojego Malucha, więc kiedy na stole pojawia się dynia zaczyna się zabawa - jak ją zrzucić, sturlać, wziąć w łapki ??? Ciężkie zadanie dla 9 miesięcznego Brzdąca ;) Ale za to jaka zabawa w podglądaniu czarującej Mamy w kuchni, która dodaje to coś pomarańczowe .... :)
A dziś owa Mama prezentuje Wam wyczarowane Dyniowe Muffinki :) Bazą do ciasta był przepis ten sam co do Muffinek z Lentilkami  ze stronki Doradcy Smaku :) Mój pomysł to nadzienie - niezbyt słodkie a jednocześnie wciągające :) Polecam gorąco, zwłaszcza, że te muffinki również są dobrą przekąską dla Maluszków:) 



Składniki:
  • pół szklanki mleka
  • 2 łyżki oleju - ja dodałam słonecznikowego
  • 1 jajko
  • 1 szklanka mąki - u mnie tortowa przesiana
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • pół szklanki cukru
  • 1/8 dyni - około 200g - obranej ze skórki
  • płatki czekoladowe

Wymieszać w osobnych miskach suche ( mąka, proszek, soda, cukier) i mokre (mleko,olej, jajko) składniki. Połączyć niedbale wszystko razem.  Dynię pokroić w drobniutką kosteczkę.  Dodać do masy - delikatnie wymieszać. Posypać całość płatkami czekoladowymi tak, by zrobiła się jakby wierzchnia czekoladowa warstwa :) Delikatnie wymieszać całość. Nakładać do foremek muffinkowych i piec w 200'c około 15-20 min. Smaczności :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...