ŻUREK PO MOJEMU
LUB ZALEWAJKA WEDŁUG MEGO MĘŻA
W moim domu, ba! w zasadzie pomiędzy Moim Mężem i Jego Braćmi a Mną i Moimi Szwagierkami, istnieje ciągły konflikt co nazywa się zalewajką, barszczem białym, żurkiem, kapuśniakiem i ... hm...chyba tyle ;) Generalnie Panowie, wychowywani również przez Babcię Basię, inaczej pojmują co jest czym, niż my - ich Żony. Ale, że są skazani na naszą kuchnię - no troszeczkę to źle brzmi, bo wszyscy naprawdę świetnie gotują, dzięki Mojej Teściowej za co jestem jej dozgonnie wdzięczna - więc co jakiś czas zaczyna się wielka DYSKUSJA RODZINNA. Okazuje się, że My wszystkie wychowane w Małopolsce, inaczej zupełnie - ale wszystkie tak samo :) - gotujemy, niż Babcia Basia pochodząca ze Świętokrzyskiego, wymienione wcześniej zupy. Mój Żurek - inspirowany przepisem z "Kuchni Polskiej" Marzeny Wasilewskiej - został z dziką radością przyjęty przez mojego Męża: " Patrz Smyku - Mama zrobiła Zalewajkę!! ". "ŻUREK!!" - padła riposta... . "Zalewajka - do tego pyszna Kochanie, wprawdzie bez kapusty, ale pyszna Zalewajka"... "Żurek, po mojemu i kropka". "No dobrze, ale rób mi częściej tą Zal...Żurek ;) ".