Szukaj w blogu

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia orientalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia orientalna. Pokaż wszystkie posty

13 marca 2012

Japoński dresing sezamowy

SEZAMOWY DRESSING 
DO SAŁATEK


Tak, jak obiecałam - zapraszam na sezamowy dressing do sałatek rodem z Japonii. Świetnie komponuje się smakowo z tsukune - japońskimi klopsikami. Robi się go błyskawicznie - jeśli oczywiście nie szuka się sezamu przez cały okres smażenia klopsików... . Moi Goście sałatę otrzymali prawie na deser z tegoż powodu, ale i tak się nią zajadali :) A mój Mąż był tak zachwycony, że i dzisiaj zrobiłam mu taką sałatę na obiad :) 
Dressing w smaku jest słodkawo-kwaśny. Pycha. Ja dodałam nieco mniej cebuli - gdyż ścieranie jej było zdecydowanie zbyt długie, a chciałam, by sałata wylądowała jak najszybciej na stole. Ale dzisiaj zrobiona pełna wersja była jeszcze lepsza. Ja dresingiem polałam zwykłą zieloną sałatę, ale myślę, że w wykwintnej sałatce będzie równie pyszny. 

tsukune czyli znów po japońsku

TSUKUNE


Dziś znów po japońsku. Tym razem danie główne. Tsukune to małe - z naciskiem na małe;) - japońskie klopsiki. Mogą być zarówno wieprzowe, jak i drobiowe. W szybkich barach, których pełno w Japonii, sprzedawane są na patyku, często z sosem teriyaki. Czasami wrzuca się je do zupy. Zaznaczam, że są naprawdę miniaturowe. Ja zrobiłam tsukune z podwójnej prawie ilości mięsa, a wyszło mi ich 14 - choć pojedyncza porcja ponoć wystarcza na 12;) Ale ciasto nieziemsko mi się kleiło. Generalnie jednak danie jest szybkie i bardzo proste. W zasadzie wystarcza 15-20 minut, by mogło być na stole. A ten zapach, który roztacza się po kuchni, kiedy zaczynamy je smażyć od razu mnie przeniósł w kraj orientu. A przynajmniej do świetnej japońskiej restauracji. I są naprawdę przepyszne. Moim Rodzicom bardzo smakowały, chociaż ciężko ich namówić, do eksperymentów :) U mnie tsukune zostały podane z frytkami i duffinkami oraz sałatką z dresingiem sezamowym - kolejnym moim odkryciem japońskim - pysznym, który już wieczorem odnajdziecie na blogu :) Oba przepisy znalazłam na blogu kuchnia japońska.


Składniki na 12 mini klopsików (4porcje):
  • 40 dag mielonego mięsa kurczaka - ja zmieliłam pierś
  • 1 żółtko
  • 1 1/2 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżka drobno utartego imbiru - w moim przypadku nieco mniej, dlatego dołożyłam odrobinę w proszku
  • 2 łyżeczki mąki kukurydzianej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • olej do smażenia

Mięso wyrabiamy z żółtkiem, sosem sojowym, imbirem, solą i mąką kukurydzianą. Z masy formujemy 12 owalnym kotlecików - polecam robić to mokrymi łapkami. Smażymy na średnim ogniu przez 3 minuty. Odwracamy i smażymy przez 5 minut na małym ogniu pod przykryciem. Po usmażeniu osączamy na papierowych ręcznikach z nadmiaru tłuszczu i podajemy :) Smaczności !!




Danie świetnie smakuje z sałatą z dresingiem sezamowym :) (przepis już wieczorem )


8 marca 2012

Ciasto z Kraju Kwitnącej Wiśni czyli zielona herbata w cieście :)

CIASTO Z ZIELONĄ HERBATĄ



Kiedy Paszczak z bloga Paszczak gotuje rozpoczął akcję Kuchnia japońska postanowiłam wprowadzić w swoją kuchnię odrobinę orientu. Znów. Ale do tej pory królowała na niej głównie chińszczyzna i kuchnia indyjska. Japonia kojarzyła mi się z sushi i zupami miso. No i małymi porcjami, bo tak relacjonowali swój pobyt w tym kraju moi Teściowie. Zresztą od nich na imieninki dostałam cudne oryginalne kimono z Japonii (takie skromne, ale cuuudneee), więc jak tu nie zgłębić kuchni? Zwłaszcza, że część specjałów próbowałam u Teściów i bardzo mi smakowały. I okazuje się, że Japończycy mają tak różnorodną kuchnię, że naprawdę warto troszeczkę poszperać, by zjeść pyszny, szybki (oni nie mają czasu na gotowanie ;) ) obiad i deser :) Okazją do Obiadu Japońskiego, była wizyta Dziadków na Imieniny Synka. A prezentację zaczynam od deseru ;)
Ciasto - aromatyczne, dziecinnie proste do wykonania (pomagał Synuś) i pyszne. Wprawdzie wychodzi go malutko - na tyle, że już pół znikło do przedpołudniowej, a drugie do poobiedniej kawy. Ja je jedynie urozmaiciłam od siebie 2 łyżkami mleka, gdyż chyba zbyt mocno mieszałam i jajka zaczęły siadać i jakoś takie twarde mi wyszło. Ale może takie miało być. No nie wiem. W każdym razie ciastu mleko nie zaszkodziło. Zielona herbata dodała mu zdecydowanie orientu, a smak był tak wyborny, że Mój Smyk wciął 5 kawałków swojego imieninowego ciacha. Na pewno zagości ono jeszcze na moim stole. 
Przepis dołączam także do Akcji Ciasta Świata i Lubie Herbatę. Pochodzi on z bloga kuchnia japońska .




A z okazji Dnia Kobiet wszystkim Kobietkom Małym i Dużym życzę samych radości i smakowitości. No i poczucia bycia spełnioną Kobietą nie tylko od święta :)




Składniki :

  • 2 duże jajka
  • 30 dag mąki - ja dałam tortowej
  • 15 dag cukru - polecam dodać cukru pudru, inaczej bardzo długo czeka się na utarcie go z masłem
  • 10 dag masła
  • 1 łyżka sproszkowanej zielonej herbaty(matcha *) - ja miałam yerba mate lemon z trawą cytrynową - utarłam ją w moździeżu i przesiałam do mąki - resztki trawy zostały na sitku, a aromat trawy wszedł w ciasto :)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • opcjonalnie 2 łyżki mleka






Masło ucieramy z cukrem. Jajka ubijamy (ja ubiłam na sztywno) i stopniowo dodajemy do masła z cukrem dobrze mieszając (nie przesadzajmy z kręceniem - siądą nam jajka i ciasta wyjdzie mało). Mąkę przesiewamy, mieszamy z proszkiem do pieczenia i matcha ((herbatą zieloną )- dodajemy jaj, masła i cukru. Ja zrobiłam odwrotnie przez przeoczenie - też wyszło;) . Ciasto wylewamy (to mocno przesadne określenie - przekładamy łyżką i wyrównujemy łopatką będzie brzmiało dużo bardziej prawdziwie ;) ) do natłuszczonej blachy (ja wyłożyłam papierem do pieczenia) i pieczemy przez 30-40 minut w piekarniku nagrzanym do 170°C. 
Smaczności :)


Matcha - ekskluzywna herbata japońska używana w japońskiej ceremonii parzenia herbaty Chanoyu. Ta niezwykła herbata ma postać zielonego pudru, pochodzi z wysokogatunkowej herbaty Gyokuro.



Lubię herbatę!

1 lutego 2012

Domowy schab na słodko - kwaśno ? :) czyli chińsko po polsku ;)

SCHAB W SOSIE SŁODKO-KWAŚNYM




Uwielbiam schab w sosie słodko-kwaśnym. Do tej pory jednak jadałam go tylko w dobrych restauracjach, lub kupowany ze słoika. Wczoraj jednak stwierdziłam, że skoro się wybieram na Konkurs Kulinarny Zimowe Smakowisko (przy okazji zapraszam serdecznie ;) ) , to nie należy drżeć przed próbą zrobienia takiego sosu w domu. Wiedziałam, na jaki mniej więcej smak liczę. I udało się :) Schab wyszedł dokładnie taki, jak miał być :) I szczerze przyznaję, że jestem z siebie dumna :P Może do chińszczyzny mu daleko, ale jest naprawdę słodko- kwaśny. I bardzo w smaku przypomina ten do kupienia w słoiku :) Nie bójmy się zatem eksperymentować ;) 




Składniki na 2-3 osoby:
  • około 200g schabu bez kości - może być ta gorsza część ;) 
  • 1 czerwona cebula
  • 1 słoiczek przecieru pomidorowego
  • 4-5 plasterków ananasa
  • 1/3 soku z puszki ananasa
  • oliwa z oliwek
  • kilka kropel octu ryżowego
  • 1,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • sól
  • pieprz
  • słodka papryka w proszku
  • 8 ziarenek pieprzu ziarnistego
  • pół szklanki wody

Schab kroimy w nieduże kawałeczki. Solimy, pieprzymy i paprykujemy. Cebulę kroimy na niedużą kostkę, podsmażamy na łyżce oliwy. Wrzucamy mięso, kropimy octem ryżowym i mieszając smażymy. Kiedy mięso zacznie się przyrumieniać, dolewamy pół szklanki wody, dosalamy i na dużym, ogniu pod przykryciem, dusimy jakieś 5-7 minut. Po tym czasie wlewamy mały słoiczek przecieru, wrzucamy pieprz ziarnisty. Zmniejszamy ogień. Przykrywamy. Dusimy około 3-4 minuty. Wrzucamy pokrojonego w kawałki ananasa. I dusimy jeszcze jakieś 8-10 minut.  W małym kubeczku do expresso rozbełtujemy mąkę ziemniaczaną z zimną wodą. Wlewamy do sosu cały czas mieszając. Gdy zgęstnieje, dolewamy sok z ananasa (około 1/3 puszki) nie przerywając mieszania. Próbujemy i ewentualnie doprawiamy do smaku.  Gdy sos nam pyrknie , zdejmujemy z ognia.  Gotowe:) 
Podajemy z kulkami ryżu np. jaśminowego i surówką z kiszonej kapusty. 
Smaczności !! :)



1 grudnia 2011

Przypomnienie o Akcji i Kurczak Teriyaki czyli trochę japońszczyzny :)

Uwaga! Akcja "Tęcza Smaków"  już za dwa dni się kończy. Wszystkim przypominam, że macie czas do 3 grudnia do godziny 23:59 na zgłoszenie Waszych propozycji do Konkursu :) Więc jeśli macie jakieś zakamuflowane posty lub jeszcze jakiś przepis krąży Wam po głowie, to musicie się sprężyć :) 

No a teraz ta Japońszczyzna czyli...


KURCZAK TERIYAKI
z gruszką



Przepis prosty, żeby nie powiedzieć banalny. Choć słowo banalny brzmi tu wręcz obraźliwie, bo kurczak wyszedł przepyszny. Całe gotowanie zajęło mi niespełna 15 minut. Kuchnia dalekowschodnia ostatnio rzadko gościła w mym domu. Słodki sos teriyaki to kombinacja wyciągu z nasion soi oraz przypraw z dodatkiem szczypty imbiru . Ja użyłam gotowego z Tao Tao, więc gotowanie była to czysta przyjemność. Do tego makaron ryżowy z tapioką i niebanalny, do tego lekkostrawny i niskotłuszczowy, obiad mamy zapewniony. W sam raz, gdy niespodziewani goście pukają do drzwi :) Zwłaszcza, że danie najsmaczniejsze jest zaraz po przyrządzeniu :) Polecam gorąco. Przepis jest w 100% autorski. 




Składniki:
  • jedna pierś kurczaka
  • mała gruszka
  • oliwa z oliwek
  • sos teriyaki
  • pieprz
  • sól
  • odrobina wody
  • makaron ryżowy z tapioką





Zagotować wodę. Kurczaka pokroić w kostkę, nasolić i napieprzyć. Gruszkę obrać ze skórki i pokroić w niedużą kosteczkę. Makaron ryżowy połamać i przygotować według przepisu na opakowaniu ( u mnie namoczyć 10 min w gorącej wodzie z solą). Rozgrzać oliwę (sporo) na ostrym ogniu, ale na najmniejszym palniku, wrzucić kurczaka i  mieszać. Kurczak puści sok i w sumie będzie smażodusił na oliwie. Kiedy dopiero co złapie biały kolor i będzie jeszcze nawet w niektórych kawałkach niedosmażony, dodajemy gruszkę, a po dwóch minutach, polewamy go po całości sosem teriyaki - robimy to na oko, ale nie za wiele- ot takie esy floresy;). I jeszcze chwilkę smażymy mieszając.  Następnie zmniejszamy ogień, wrzucamy przygotowany makaron, mieszamy całość, przykrywamy. Podajemy po 2-3 minutach :) Smaczności !!!


To zdjęcie wykonał mój 11 miesięczny Szkrab !! :D śliczne prawda ? i ta niebanalna kompozycja :P  

21 listopada 2011

Dyniowa z curry - orientalna kuchnia Pani

KREM Z DYNI Z CURRY



Na wczorajszym obiedzie, oprócz lasagne, była też zupa...Miała być inna, ale moja dynia zamieszkała w mej lodówce dawno temu, i zdecydowanie wymagała utylizacji ;) Mój krem wyszedł wprawdzie zupką, gdyż robiłam wersję z półtora porcji i troszeczkę za dużo wlałam jednak bulionu warzywnego, ale i tak wyszła przepyszna. Goście zjedli po dwa talerze, więc to chyba nie tylko moje zdanie. Podałam ją z grzankami czosnkowymi, zamiast chuntey śliwkowego . Piękny kolor pomarańczy i zapach, który pieścił moje zmysły. Mąż stwierdził, że zupka jest bardzo orientalna. Przepis zaczerpnęłam z tegorocznej listopadowej  Pani. Jego autorem  jest  Tadeusz Pióro - autor książki kulinarnej "Czterdzieści cztery przyjemności"' poeta, historyk literatury




Składniki:
  • 600g dyni
  • czerwona cebula
  • ząbek czosnku
  • litr wywaru warzywnego - w wersji zawiesistej zupki trochę ponad 1,5 l
  • łyżeczka proszku curry
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • oliwa 
  • sól morska
do przybrania: chuntey z mango albo śliwek, surowe orzeszki ziemne

czosnkowe grzanki:
  • kilka kromek białego pieczywa
  • łyżka oliwy
  • 1/4 kostki masła
  • sól czosnkowa
  • kilka kropel soku z cytryny

Dynię obieramy, kroimy na kawałki. Szklimy cebulę w oliwie, dodajemy posiekany czosnek, mieszamy, potem kolejno curry i paprykę, mieszamy, następnie dynię, mieszamy. Wlewamy wywar i gotujemy ok. 30 minut, aż dynia będzie miękka. Miksujemy na puree, solimy. 
Orzeszki prażymy na suchej patelni, a gdy ostygną, wyłuskujemy z łupinek, grubo siekamy. Przybieramy zupę orzeszkami i sosem chuntey. 




Grzanki: 
W miseczce masło rozcieramy z solą czosnkową i sokiem z cytryny. Smarujemy kromki masełkiem z obu stron, kroimy w kosteczkę. Podpiekamy chwilkę na suchej patelni - pod koniec dodajemy łyżkę oliwy. 

Smaczności !! :)












24 października 2011

Jiǎo zi - pierogi rodem z Azji

AZJATYCKIE PIEROŻKI
Jiǎo zi


Przepis na pierożki powstał w ramach wspólnego pichcenia mojego i mojego Mężusia:) Generalnie był to wieczór "Pierogarni", gdyż w sumie stworzyliśmy wspólnymi siłami 150 malutkich cudeniek. 80 pierożków ruskich i 70 tych żółtych piękności. W tym miejscu chylę czoła przed mym Skarbem, gdyż to on sfinalizował mój mini pomysł i nadał mu kształt- ja dotarłam na samo lepienie:) Wbrew pozorom są to pierożki na bazie bardzo polskich produktów, jedynie smak wyszedł tak orientalny, że roboczo nazwaliśmy je po Azjatycku:) Część  pięknie zamrożona czeka na "szybkie" wyjęcie z lodówki, a część została pochłonięta już w zeszłym tygodniu. Farsz o dziwo smakował nawet Mojemu Maleństwu, więc chyba wspólne pichcenie nadal nam nieźle wychodzi :)

14 października 2011

Schab MUNG

ORIENTALNY SCHAB MUNG
ala panti






Przepis na to danie jest dziełem przypadku. Pewnego dnia Kobieta Ciężarna zadzwoniła niespodziewanie, że wpadnie do mnie. Pora obiadowa. Ja mam rozmnożone dwa kotlety, już zbite i popieprzone. Na 3 osoby ich nie przerobie...hmmm...udusimy... . No i udusiłam :) Wyszło pyszne orientalne danie dla smakoszy... Uwaga ! Jest bardzo ostre, dlatego należy podawać z czymś mdłym. Ja proponuję kaszkę kus kus, która podkreśla smak tego dania. A przywodzi on na myśl orient w najlepszym wydaniu - takie połączenie chińszczyzny z kuchnią indyjską :) A wszystko dzięki imbirowi :) Nawet Kobieta Ciężarna doceniła... wprawdzie zjadła mini porcję, ale wybaczam jej, gdyż wcześniej pochłonęła mega talerz zupki z cukinii :)











Składniki na 2-3 osoby:

  • dwa kotlety ze schabu
  • jedna żółta lub biała papryka
  • świeży imbir - około 10 cm 
  • imbir w proszku
  • jedna czerwona cebula
  • pieprz świeżo mielony
  • sól
  • olej sezamowy
  • mąka ziemniaczana 1łyżeczka 
  • woda

Kotlety zbić, posolić i obficie popieprzyć. Pokroić na wąskie paski, zalać olejem sezamowym i sosem sojowym, zostawić na 15 minut. Na suchej patelni teflonowej podsmażyć około 4-5 minut paprykę pokrojoną w paski. Wrzuć na nią mięso wraz z olejem i sosem, smażyć razem z cebulą pokrojoną w piórka około 6 minut. Imbir obrać i zetrzeć na tarce na dużych oczkach. Dodać do dania - smażyć jeszcze 2 minuty. Całość jeszcze raz  popieprzyć i posolić, dodać ewentualnie pół łyżeczki imbiru w proszku, zalać odrobiną wody, zmniejszyć ogień, przykryć i dusić około 5 minut. W małym kubeczku do ekspresso rozpuścić 1 łyżeczkę mąki ziemniaczanej w ZIMNEJ wodzie. Podlać danie cały czas je mieszając, żeby równomiernie zgęstniało - doprowadzić do wrzenia. Wyłączyć. Podawać z kaszką kus kus. Smaczności ! 



A takie porcje jadają niektóre Kobiety Ciężarne ;)

19 lipca 2011

A może coś po chińsku...

KURCZAK CURRY TAO TAO



Przepis na tego kurczaka znalazłam kiedyś na opakowaniu makaronu ryżowego. Po lekkich modyfikacjach moim oczom ukazało się danie, które od tego czasu bardzo często króluje w mojej kuchni. Szczególnie bytowało na mym stole podczas sesji... . Teraz doczekało się dwóch wersji. Mój Mąż lubi je w wersji z ryżem, ja pozostałam wierna szybszemu makaronowi ryżowemu. W każdej jednak smak curry z marchewką i kukurydzą ujmują mnie za serce... Najsmaczniejszy jest teraz, gdy wszystkie składniki są świeże. Polecam gorąco na pyszny szybki obiad. Zwłaszcza, że gdy zostanie na drugi dzień, bo odsmażony smakuje jeszcze lepiej:)

Składniki:
  • 200g piersi z kurczaka
  • 4-6 marchewek
  • kukurydza z puszki
  • 50 ml wody
  • curry
  • pieprz
  • sól
  • sos sojowy
  • pęczek szczypiorku
  • oliwa z oliwek lub olej
  • ryż lub mniej więcej pół pakowania makaronu ryżowego, najlepiej nitek.

Kurczaka pokroić w cienkie paseczki. Dodać do niego sól, pieprz, sos sojowy Tao Tao (lub jakiś inny) i curry -> tych dwóch ostatnich można dodać od serca:). Pozostawić na chwilkę, by kurczak przeszedł smakami. W tym czasie obrać marchewki i pokroić w cienkie słupki. 
Jeśli będziemy podawać danie z ryżem nastawić wodę na ryż i ugotować go tak na trochę miększe aldente. Jeśli z makaronem ryżowym, nastawić wodę w czajniku ;)
Rozgrzać patelnię i wlać na nią jedną łyżeczkę oliwy. Następnie oprószyć kurczaka mąką (soki zostaną w mięsie), wrzucić na patelnie; po minucie wrzucić marchewkę i odsączoną kukurydzę i smażyć jeszcze minutę. Wlać 50 ml wody i smażyć około 2 minuty. Następnie przykryć i dusić pod przykryciem całość jakieś 10 minut. 
Przygotować makaron ryżowy ( wcześniej go krusząc, gdyż jest on za długi, na mniejsze kawałki) według przepisu lub odcedzić ryż. 
Pod koniec duszenia wrzucić makaron lub ryż do dania. Zamieszać. Dodać drobno pokrojony szczypior. Dusić danie mniej więcej około 3-4 minut. Można odkryć danie, jeśli jest ono zbyt płynne - wtedy ryż lub makaron wchłoną sos i danie będzie smaczniejsze. 
Po tej chwili danie jest gotowe:) 

Smaczności:)



Kuchnie Świata... Od kuchniEkspresowo w kuchni

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...