Szukaj w blogu

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięso wołowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięso wołowe. Pokaż wszystkie posty

30 lipca 2013

amerykańskie hamburgery w zdrowym wydaniu czyli domowy fast food

DOMOWE 

HAMBURGERY AMERYKAŃSKIE 

Z GRILOWANĄ CUKINIĄ 





Dzisiaj oddech po upałach..Pochmurno, z lekkim letnim deszczem. Za oknem słychać kosiarki i pachnie świeżo skoszona trawa... . Dzisiaj to dzień na pyszne ciacho z malinami, kawę i ciepła zupę jarzynową. Ale wczoraj ukrop lał się z nieba, i nikt nie miał ochoty na siedzenie przy garach. W takie dni człowiek sięga po coś co jest szybkie, sycące i najlepiej zapychające. Fast food. Ja uwielbiam hamburgery. Naprawdę.  Są dni, kiedy myśl o pysznym kawałku wołowiny dominuje w moich wszystkich myślach. I uwierzcie mi nic tak dobrze nie smakuje, jak domowy hamburger. W mojej wersji, którą dzisiaj Wam prezentuję, wzbogacony o dodatki równoważące gęsty i kaloryczny sos ;) Czasem warto zrobić zdrowszą i domową wersję amerykańskiego specjału...Uwierzcie mi...nawet najmniejsze łapki nie mogą się doczekać, aż będzie można dorwać takie fastfoodowe pyszności :) Nawet, jeśli nie ma do nich coli i frytek... :) 

31 grudnia 2012

bigos z szybkowara - szybka kuchnia na sylwestra i nie tylko

BIGOS 

Z SZYBKOWARA


W zeszłym roku raczyłam Was w Sylwestra Barszczykiem dla Leniwych, który bardzo przypadł Wam do gustu. W tym roku czas na bigos dla tych co posiadają szybkowar, mało czasu, imprezę za parę godzin lub po prostu uwielbiają bigos, jak ja. A nie maja za wiele czasu. Zainspirowana kiedyś przepis Pani Paszczakowej, zrobiłam - i już wiem, że od dziś bigos na szybkości będzie często królował na mym stole. Przepis Ani, jak dla nas, był trochę za bardzo mięsny, więc podaję Wam dzisiaj swoją, nieco zmodyfikowaną wersje i bardziej podrasowaną - obok oryginalnego przepisu. Dziś właśnie to będzie królować na Moim stole :)  A na Waszym ? :) Jeśli nie macie jeszcze pomysłu odsyłam do zakładki Sylwestrowe menu do której skrót znajdziecie na dole posta :) I życzę Wam szalonego i Smacznego Końca tego Roku :)

18 września 2012

Smażone pierożki z włoską nutą - wspomnienie lata


SMAŻONE MIĘSNE PIEROŻKI 

Z WŁOSKĄ NUTĄ



Pierożki te, do doskonała forma "zutylizowania" mięsa z rosołu. Powstały tuż przed Naszym wyjazdem na Kanary. Jak wiadomo, przed wakacjami, chce się opróżnić lodówkę. Miałam okropną ochotę na pierożki z mięsem, jednak nie miałam kapustki - a ją zawsze dokładam odrobinkę do pierogów z mięsem - inaczej wydają mi się zbyt suche. W końcu stwierdziłam, że czas na kolejną rewolucję - zmieliłam mięsko, dodałam standardowo cebulkę i zaczęłam kombinowanie - dodałam przecier pomidorowy, a potem jakoś same włoskie zioła podeszły mi pod rękę :) Na koniec dodałam tarty ser - i tak wyszedł farsz z nutą włoską. Zadowolona z efektu sięgam do kuchennej szafki i tu ... ZONG! Jedynie mąka chlebowa i to nie wiele ... Jej...no cóż, na pierożki chęć jest, farsz też już jest - nie ma rzeczy nie możliwych. I zarobiłam ciasto z takiej mąki...Przyznaję, że nie bardzo się chciało lepić, więc bojąc się, że mi się pierożki w gotowaniu rozlecą, stwierdziłam, że je usmażę... Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Wyszły tak pyszne, że spałaszowaliśmy z Mężusiem połowę porcji, a resztę Smyk i ja zjedliśmy na zimno. W obu wersjach były cudowne...Jak to dobrze, że  jeszcze połowa farszu leży sobie zamrożona w lodówce... :) 

9 marca 2012

Wspólne gotowanie : HASŁO : PLACEK PO WĘGIERSKU

PLACEK PO WĘGIERSKU



KLASYKA. Sama w sobie. Ile kuchni w naszym kraju - tyle przepisów na to danie :) Ja generalnie uwielbiam placki ziemniaczane - po prostu je KOCHAM. Potrafię małych zjeść 20 na raz i wcale się nie przechwalam. Ale czasem najdzie mnie ochota na WYPASIONE placki ziemniaczane. Wtedy robię te - po węgiersku po mojemu. Od razu dla wszystkich, którzy mi zarzucą,  że to nic z plackami po węgiersku nie ma wspólnego - placki są w wersji takiej, by mógł je zjeść 14 miesięczny Maluszek. Zjadł ze smakiem swojego MEGA ;) placka głośno mlaskając... .

18 października 2011

Spaghetti z "Ojca Chrzestnego" (Godfather's Spaghetti)

Godfather's Spaghetti
czyli
Spaghetti z "Ojca Chrzestnego"


Powinnam napisać raczej Spaghetti według przepisu Clemenza, gdyż dziś primii patti w Klasycznym Stylowym Wydaniu. W filmie Coppola jest taka słynna scena (dokładnie 56:55 minuta filmu), gdy raczy Clemenzo tym przepisem Michael'a Corleone. Scena trwa dosłownie 30 sekund. Pierwszy raz przepis ten zrobił Mój Ukochany Mąż, gdy dopiero się poznawaliśmy, aby mnie zaskoczyć w kuchni. Udało mu się. Okazuje się, że przepis z ekranu jest IDEALNY - to najlepsze spaghetti jakie jadłam do tej pory w życiu. Dziś mam nadzieję mile zaskoczę Was ja :) Kiedy zobaczyłam Via Italia! na Durszlaku od razu pomyślałam o tym spaghetti.  Wprawdzie Clemenzo dla potrzeb sceny proporcje ma w wersji "odrobinę", więc u mnie wersja dla Was bardziej skonkretyzowana, ale sposób wykonania będzie dokładnym cytatem z filmu. I uwierzcie mi - nie trzeba NIC poprawiać, ani doprawiać. 



Składniki na 2-3 osoby:
  • oliwa z oliwek
  • czosnek (2 ząbki)
  • przecier pomidorowy ( u mnie 160g)
  • kiełbasa ( u mnie laska podwawelskiej)
  • klopsiki ( w mojej wersji z racji braku koplisików gotowych po prostu 125g mielonego mięsa wieprzowo-cielęcego)
  • odrobina czerwonego wina (dość duża odrobina;))
  • cukier (jakieś 2 łyżeczki)
  • pół opakowania spaghetti

Cytując : " Podgrzewasz odrobinę oliwy, smażysz czosnek, potem podsmażasz przecier pomidorowy, żeby nie przywarł. Do tego wrzucasz kiełbasę i klopsiki... odrobinę wina...trochę cukru ... - i gotowe ! " . 

A więc, jeszcze raz :

Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu na al dente.
Czosnek siekamy na drobno, kiełbasę obieramy ze skórki i kroimy w półplasterki. Podgrzewamy odrobinę oliwy z oliwek, wrzucamy czosnek i podsmażamy. Do niego wrzucamy przecier pomidorowy cały czas mieszając, aby nam nie przywarł do patelni. Do tego wrzucamy pokrojoną kiełbasę i mięso mielone, mieszamy, aby mięso mielone nam się ładnie połączyło z sosem. Podlewamy odrobinę winem - u mnie tak z pół kieliszka. Dodajemy około 2 łyżeczki cukru. Podgrzewamy całość . 
Serwujemy z żółtym serem posypanym po wierzchu - Clemenzo nie podawał , ale to przecież oczywistość :) Włosi KAŻDE spaghetti jedzą z żółtym serem :) 

SMACZNOŚCI! 



11 października 2011

EMPANADAS

EMPANADAS
czyli meksykańskie pierożki



Te meksykańskie pierożki zobaczyłam na blogu Dwie Chochelki. Zachwyciłam się nimi. O dziwo nie zniechęciło mnie nawet ciasto krucho-drożdżowe. Z duszą na ramieniu, i w wielkim pośpiechu, zaczęłam je tworzyć w niedzielę, podczas (na szczęście 2h) drzemki Mojego Maluszka. Strasznie chciałam, żeby mi się udały, gdyż miałam zawieźć je Mężusiowi na dyżur.  No i z tego pośpiechu chyba, odczarowałam wreszcie ciasto kruche, które jak zaklęte nigdy mi się nie udawało. Wyszły pyszne. W oryginale meksykańskim, za książką Judith Ferguson "Kuchnie świata",  są one na wołowinie i z ciastem drożdżowym. U Chudej występują w spolszczonej wersji - z wieprzowiną, w tym cudownym ciachu:) Ja poszłam krok dalej, gdyż są dodatkowo chudziutkie i niezbyt ostre. U mnie w lodówce gościło jedynie mięso mielone z indyka, więc takowe dołożyłam. Zaznaczam jedynie, że farszu wychodzi zdecydowanie więcej, niż ciasta. Można robić je malutkie, jako przekąskę, lub większe, jako danie obiadowe. Ja przyjęłam wersję drugą i lepiłam od talerzyka deserowego - wyszło 6 pokaźnych pierożków. 

15 lipca 2011

Gulasz z bananami ala panti

GULASZ WOŁOWY Z BANANAMI 
ALA PANTI 
CZYLI WERSJA II 


Dziś (tzn wczoraj, bo już po północy) nastąpiła modyfikacja :D I dzisiaj naprawdę ten gulasz mi smakował. Zgłodniały Mąż też miał zdecydowanie bardziej zadowoloną minkę, gdy go spożywał. Ba! Nawet wziął dokładkę. A, więc to chyba chodziło o oczekiwany efekt nie o to, że danie jest złe;) (poprzednia wersja dla odważnych, jak pisałam tutaj)  No i zaserwowałam je na makaronie - jakoś dużo bardziej mi jednak do wołowiny pasuje :)
A więc jeszcze raz : 

Składniki:

  • 300-400 g mięsa wołowego 
  • 2-3 cebule średniej wielkości                                  
  • 3 ząbki czosnku
  • garść rodzynek                                                                 
  • 2 banany
  • Puszka krojonych pomidorów
  • dwa ogórki mało solne (mogą być kiszone)
  • papryka czerwona
  • szczypior
  • ocet winny
  • sok z cytryny ( z grubego plasterka)
  • makaron penne
  • Przyprawy: pieprz, sól, czerwona papryka, liść laurowy, majeranek, tymianek, kminek (u mnie mielony), ziele angielskie, szałwia i kolendra (niestety nie posiadam ) , chili



Mięso pokroić w paseczki. Im mniejsze cząstki, tym krócej będziemy gulasz gotować.  Podsmażyć je na odrobinie oleju pod koniec soląc i pieprząc.  Mięso podlać odrobiną wody, dodać pół łyżeczki papryki, od serca majeranku i tymianku, dwa liście laurowe i kminek. Dusić na malutkim ogniu ok. 20 minut, dolewając wody jeśli trzeba. Po tym czasie sprawdzić czy miękkie jest mięso. Jeśli nie, to należy poddusić je aż do miękkości. Następnie dorzucić pokrojoną w piórka cebulę i posiekany czosnek. Dusić około 5 minut, aż cebula zmięknie. Zalać wszystko pomidorami, wymieszać. Dodajemy rodzynki ( ja swoje namoczyłam, bo im się trochu wyschło;) ) i banany pokrojone w około 1-2 cm talarki. Dusimy całość około 15 minut, aż banany lekko się rozpłyną.. . 
Kroimy ogórki małosolne w kosteczkę i dodajemy do gulaszu. To samo czynimy z czerwoną papryką. Mieszamy. Dosypujemy chili - ja dałam od serca;) Wciskamy sok z cytryny i jeszcze raz pieprzymy i solimy do smaku. Dorzucamy posiekany szczypior. Całość mieszamy i dusimy jeszcze chwilę do miękkości papryki. (Banany się całkowicie mi rozpłynęły, ale myślę, że można np. Rodzynki i banany dać pod koniec- po ogórkach i papryce, a przed doprawieniem). Serwujemy na makaronie.  
Według oryginalnego przepisu przepisu można dorzucić jeszcze pokrojona w plasterki i lekko obgotowaną 
marchewkę. Ja  pominęłam ten składnik jakoś tak podążając za Rynn.


VIVA la pasta! 2 Amore Del Tropico

13 lipca 2011

Gulasz z bannanami

GULASZ WOŁOWY Z BANANAMI


Szukałam dzisiaj inspiracji na obiad. Mój Kochany Mąż kupił wczoraj gulasz wołowy..a ja chciałam zrobić coś ekstra. No cóż...Przeszukałam mikser kulinarny i na blogu Rynn znalazłam to o to cudo. Zachwycił mnie. Pobiegłam z Synkiem na zakupy, dokupiłam potrzebne składniki i zabrałam się za robotę. Generalnie jest to gulasz dla wytrwałych, z racji tego, że mięso wołowe jednak trzeba pogotować. U mnie trwało to około 1,5 do 2 godzin. Efekt? Hm...jak to określił Mój Mąż : "Smakuje osobliwie.." . Nie wiem jak powinien smakować, ale szczerze mówiąc, nie mogę się zdecydować czy mi smakuje... . Bardzo lubię oryginalne smaki, ale albo dodałam za mało papryki..a może soli...No generalnie mi w nim czegoś brakowało. Z porcji 300g mięsa wyszło go jednak tyle, że na jutro wystarczy. Postaram się go zmodyfikować i zobaczymy co wyjdzie ;) W tej wersji jest to gulasz dla lubiących wyzwania:) 
Podany tu z brązowym naturalnym ryżem. 







Składniki:
  • 300-400g mięsa wołowego 
  • 2-3 cebule średniej wielkości                                  
  • 3 ząbki czosnku
  • garść rodzynek
  • 2 banany
  • Puszka krojonych pomidorów
  • torebka ryżu (u mnie brązowy naturalny)
  • Przyprawy: pieprz, sól, czerwona papryka, liść laurowy, majeranek, tymianek, kminek (u mnie mielony), ziele angielskie, szałwia i kolendra (niestety nie posiadam ) 
Mięso pokroić w paseczki. Im mniejsze cząstki, tym krócej będziemy gulasz gotować.  Podsmażyć je na odrobinie oleju pod koniec soląc i pieprząc.  Mięso podlać odrobiną wody, dodać pół łyżeczki papryki, od serca majeranku i tymianku, dwa liście laurowe i kminek. Dusić na malutkim ogniu ok. 20 minut, dolewając wody jeśli trzeba. Po tym czasie sprawdzić czy miękkie jest mięso. Jeśli nie, to należy poddusić je aż do miękkości. Następnie dorzucić pokrojoną w piórka cebulę i posiekany czosnek. Dusić około 5 minut, aż cebula zmięknie. Zalać wszystko pomidorami, wymieszać. Dodajemy rodzynki ( ja swoje namoczyłam, bo im się trochu wyschło;) ) i banany pokrojone w około 1-2 cm talarki. Dusimy całość około 15 minut, aż banany lekko się rozpłyną. Serwujemy na ryżu. Całość posypujemy zieloną pietruszką ( choć po spróbowaniu doszliśmy do wniosku z Mężem, że ona akurat tak średnio tu pasuje). 
Według przepisu można dorzucić jeszcze pokrojona w plasterki i lekko obgotowaną 
marchewkę. Ja  pominęłam ten składnik jakoś tak podążając za Rynn.


Amore Del Tropico
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...