Szukaj w blogu

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bez pieczenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bez pieczenia. Pokaż wszystkie posty

3 lutego 2015

Oponkofaworki na jogurcie - dla leniwych :)

OPONKOFAWORKI
Pani Dorotki Zatorskiej


Za oknami już luty. Wreszcie przyszła upragniona przeze mnie i wszystkie dzieciaki zima. Karnawał ma się ku końcowi, Już za chwilkę Tłusty Czwartek. W tym roku mam dla Was przepis dla leniwych, tych którzy boją się drożdżowego ciasta oraz tych, którzy nie maja ochoty spędzać mnóstwa czasu na wybijaniu idealnie kruchych faworków. Z wyglądu przypominają te ostatnie, ale tylko pozornie, gdyż grubością dorównują tradycyjnym oponkom. Przepyszne dla maluchów. Oponkofaworki na jogurcie lub maślance. Przepis dostałam dawno temu od sąsiadki Babci Basi. Świetnie się sprawdzają, kiedy mamy ochotę na coś innego. I lżejszego. Zapraszam !

8 sierpnia 2014

Jagodowa Dama - sernik na zimno

JAGODOWA DAMA



Jagodowy sezon jeszcze trwa. Szczególnie ten na borówki amerykańskie :) Wiec ja dzisiaj zapraszam Was na sernik na zimno, zainspirowany fioletem. Cały jest fioletowy. Jak na dział Apetytu w Jednym kolorze przystało :) Przepis jest jak najbardziej mój i tylko mój. Serniczek był przepyszny - jednak ja nie potrafiłam zrobić mu tak pięknych zdjęć, jak Paulinka z bloga Przejaśnienie , dlatego prezentuje go Wam w tak pięknej wersji zdjęciowej, jak w Magazynie, dzięki uprzejmości Pauliny. Płatki piwonii to jej pomysł, ale jakże pięknie się prezentujący. Oczywiście ponieważ już po sezonie, kwiaty w przepisie pomijam :) Zapraszam gorąco. 

29 lipca 2013

bezowa rolada z jagodami na weekendową cukiernię

BEZOWA 
ROLADA Z JAGODAMI




Zawsze chciałam zdążyć na Weekendową Cukiernię. I nigdy mi się nie udawało. Ale po dwóch latach blogowania dorosłam do niej ;) Jagody dzielnie czekały w lodówce. A ja w sobotnie popołudnie, nie zrażona upałami, włączyłam piekarnik i wyczarowałam to dzieło. Jestem z siebie podwójnie dumna. Po pierwsze to moja pierwsza rolada w życiu i się:  a) zawinęła b) nie złamała c) była bezą - a tą tez robiłam samą, jako cisto po raz pierwszy ! A po drugie wyrobiłam się na weekendowa cukiernie i zafundowałam Rodzince cudowny deser na te upalne dni. Zrobiłam go dokładnie z przepisu Małgosi (która sięgnęła do książki "Ciasta"  Carla Bardi) i wyszła prawie idealnie. Jedynie nieco ją zepsułam, dotykając łapkami niepotrzebnie, przekładając bezę na ściereczkę i dlatego jest łaciata. Ostatecznie też na ściereczce została, bo nie robiłam jej na żadnej deseczce i się mi, aż tak idealnie, jak Gosi nie zawinęła - chyba miałam nieco za grubą bezę...zdaje się, że moje jaja były XL ;), bo wiejskie. Smakuje jednak idealnie, więc gorąco polecam i z radością dodaję do akcji :) 

6 lutego 2013

Faworki, chrust czyli babski comber dietetycznie inaczej

FAWORKI 

tudzież 

CHRUST




Dzisiaj zgodnie z obietnicą czas na faworki. To przy tym przepisie zaczęłam się dwa lata temu zastanawiać nad założeniem bloga :) Bo z niego faworki wyszły mi pierwszy raz w życiu IDEALNE. Pochodzi on z książki Kuchnia Polska Marzeny Wasilewskiej. Nigdy do tej pory nie wybijałam ciasta na faworki, a tu...taka niespodzianka. Dzięki wybijaniu ciasta wałkiem przez 15 minut faworki są idealnie chrupkie i kruche. Rozpływają się w ustach. A ile kalorii można Kochane spalić ! Polecam jedynie system 20 uderzeń jedną ręką, po czym zmieniamy rękę, kolejne 20 uderzeń i tak na zmianę. Idealne ćwiczenie na poprawę bicepsów, tak potrzebne każdej Mamie mającej Smyka, który a) jeszcze nie chodzi b) nie bardzo chce chodzić c) akurat choruje i nie będzie chodził ;) Przy okazji nie nabawimy się odcisków na jednej ręce ;) A jaka wartość terapeutyczna pracy ! Wystarczy, że wyobrazicie sobie na cieście znienawidzoną twarz lub znienawidzone miejsce, sytuację, która Was wkurza i już : wystarczy WALIĆ WALIĆ WALIĆ ! Nie dziwię się dzisiaj, że Nasze Babcie na Babskim Combrze tak szczerze i z radością się uśmiechały ! No bo który Chłop zbliżył się do Baby walącej Wałkiem ??? :) Albo powiedział potem, że nie smakuje.... ;) Smaczności zatem Wam życzę i przyjemnego Walenia!! ;) 



Składniki:
  • 400 g mąki
  • 75 g śmietany kremówki
  • 75 g śmietany kwaśnej
  • 6 żółtek
  • 1 łyżka spirytusu
  • sól
  • 1 kg smalcu lub 1 kg oleju (najlepiej arachidowego)
  • 5 łyżek cukru pudru
  • pół łyżeczki cukru waniliowego


Mąkę wysypać na stolnice, zrobić dołek i wlać w niego obie śmietany rozbełtane ze spirytusem i żółtkami. Wsypać szczyptę soli, zagnieść ciasto, a następnie około 15 minut WYBIJAĆ JE wałkiem lub drewnianym tłuczkiem (pamiętajcie - prawa ręka 20 uderzeń, lewa ręka 20 uderzeń i ta TWARZ...co nas wkurza ;) ) Na pół godziny włożyć do lodówki, a potem rozwałkować na grubość 2-2,5 mm. 


Nożem lub radełkiem pociąć na prostokąty o bokach 2,5x8 cm. Pośrodku, równolegle do dłuższych boków, zrobić dwucentymetrowe nacięcia i przewinąć przez nie kawałki ciasta. W szerokim rondlu lub garnku rozgrzać smalec lub olej. Zrobić próbę, wrzucając kawałek ciasta. Jeżeli od razu wypłynie na wierzch i nie zacznie od razu brązowieć, to znaczy, że tłuszcz ma właściwą temperaturę. 


Smażyć partiami faworki na jasno złoty kolor. Odsączyć z tłuszczu na papierowym ręczniku, a potem posypywać cukrem pudrem zmieszanym z cukrem waniliowym. Smaczności !! :) 




1 maja 2012

Torck z resztek czyli Budyniowy Tort dla każdego Smakosza :) i Pań mających mało czasu ;)

TORCIK BUDYNIOWY


Tak, jak pisałam wczoraj, powstał w czasie tworzenia Laionka. W zasadzie powstał dlatego, że zostało mi masy waniliowej z Laionka i szkoda było mi ją wylewać. Zajrzałam do szafki i jej wnętrzności i znalazłam resztki... Kilka śliwek kalifornijskich, parę daktyli, budyń czekoladowy...pokruszone resztki spodów bezowych pozostałych z Tortów wszelkiej maści...jakaś kuwertura...No i masy kajmakowej mi zostało :) I tak powstał pyszny, niezbyt słodki, idealny na upały za oknem, Torcik... . Szybko, smacznie i przyjemnie. I do tego zniknęły "resztki", które tkwiły od dawna w szafkach i denerwowały Mojego Męża ;) Czego chcieć więcej ? Polecam gorąco. Przepis zapisuję i dla siebie - bo licho nie śpi...a szybki torcik zawsze warto mieć w zanadrzu. 




Składniki: 
na małą tortownicę
  • kilka pokruszonych biszkoptów - mnie się zmieściło jakieś 7
  • budyń czekoladowy
  • 5 suszonych śliwek kalifornijskich
  • 7 suszonych daktyli 
  • 6 łyżek  ekspandowanych nasion Amarantusa
    • pół puszki gotowej masy krówkowej - kajmak 
    • 100g margaryny
    • 3/4 szklanki mleka + 2 łyżki
    • łyżeczka ekstraktu waniliowego
    • łyżka mąki ziemniaczanej
    • 200ml śmietanki 30%
    • pół szklanki cukru
  • pół tabliczki gorzkiej kuwertury lub czekolady
  • kilkanaście maleńkich bez lub kilka większych  

Przygotować masę waniliową : 
Margarynę rozpuścić razem ze śmietanką oraz 1/2 szklanki mleka i cukru. Do podgrzewającej się masy, dodać łyżeczkę ekstraktu waniliowego. W pozostałym mleku rozprowadzić mąkę ziemniaczaną i wlać na masę, cały czas mieszając, aby się nie przypaliła. Gdy "pyrknie" zdjąć z ognia i lekko wystudzić.


Tortownicę wyłożyć folią aluminiową. Na spód pokruszyć biszkopty. Zalać je masą waniliową. 







Na wierzchu pokładać pokrojone na paski suszone śliwki kalifornijskie i daktyle. 
Przygotować budyń czekoladowy według przepisu na odwrocie opakowania. Gorący wylać na suszone owoce. 








Warstwę budyniu czekoladowego posypać grubo ziarnami amarantusa. 







                                                Na nim rozprowadzić masę kajmakową. 











Na niej poukładać bezy i pomaziać rozpuszczoną w kąpieli wodnej kuwerturą z odrobiną mleka. 
Wstawić do lodówki, żeby całość dobrze się schłodziła. Kroić jak torcik - nie trzeba maczać  noża w gorącej wodzie :) Może nie wygląda najpiękniej, ale smakuje nieziemsko ... Sami sprawdźcie - SMACZNOŚCI ! :)







30 kwietnia 2012

Głodny ? na co czekasz - schrup laionka

LAIONEK




Przyznaję się, bez bicia. Nie chce mi się ostatnio. Dużo powstaje w kuchni, ale zebrać się nie mogę, by Was uraczyć nowymi przepisami. Może ta nagła zmiana pogody na zewnątrz, może moja irytacja jakoś ostatnio się nasilająca...nie wiem, gdzie tkwi przyczyna. Jednak Akcja "Ciast(k)o ala batonik" trwa od dawana - Wy jesteście aktywni - a ja - cisza. Akcja własna zobowiązuje, więc ukryłam niechęć w kieszeni fartucha i zabrałam się do roboty. W końcu przepisy czekają, a akcja za chwilę się kończy. I tak się w tym "zabieraniu" rozochociłam, że przy okazji Laionka, w tym samym czasie równolegle, powstał Budyniowy Torcik z resztek odnalezionych w zakamarkach  szafek  - przepis już wkrótce :) 
Jak więc widać Laionek nie jest ciastkiem kłopotliwym, robi się go dosłownie pół godziny, i można przy okazji stworzyć coś z niczego obok ;) Laionek to moja osobista wariacja na temat ulubionego przeze mnie batonika. Początkowo miałam wykorzystać preparowany ryż, ale okazało się, że się z szafki w tajemniczy sposób się ulotnił. Zamiast niego znalazłam ekspandowane nasiona Amarantusa - okazały się strzałem w dziesiątkę. Chrupią pod warstwą czekolady dokładnie tak, jak w oryginalnym batoniku. Jedynie wafelki zbyt nawilgły pod wpływem nieco budyniowatego kremu waniliowego, który wymyśliłam i szczerze mówiąc, nie wiem, czy dlatego, że były bezglutenowe, czy dlatego, że krem był zbyt ciepły. Całość jednak jest pyszna i na pewno uraczę nim kiedyś gości przy okazji jakiegoś spotkania przy kawce :) 




Składniki:
  • opakowanie wafli do andruta - u mnie bezglutenowe
  • 200g - 300g mlecznej czekolady - w zależności od wielkości wafla
  • około 10 łyżek ekspandowanych nasion Amarantusa
  • gotowa masa krówkowa - kajmak - u mnie zeszło pół puszki
  • 100g margaryny
  • 3/4 szklanki mleka + 2 łyżki
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • łyżka mąki ziemniaczanej
  • 200ml śmietanki 30%
  • pół szklanki cukru


Margarynę rozpuścić razem ze śmietanką oraz 1/2 szklanki mleka i cukru. Do podgrzewającej się masy, dodać łyżeczkę ekstraktu waniliowego. W pozostałym mleku rozprowadzić mąkę ziemniaczaną i wlać na masę, cały czas mieszając, aby się nie przypaliła. Gdy "pyrknie" zdjąć z ognia i wystudzić - myślę, że powinna być letniawa, może nawet chłodna, ale nie zastygnięta, więc trzeba ją co jakiś czas zamieszać. 




Pierwszy wafel ułożyć na deseczce wyłożonej papierem śniadaniowym. Rozprowadzić na nim masę, przykryć kolejnym i tak do wyczerpania wafli, bądź masy - wierzch ma być z wafla ;) U mnie znikły pierwsze wafle;) Przycisnąć wafel czymś ciężkim np. książką (podkładając papier na spód) i zostawić na jakieś 15 minut. 
W tym czasie połamać czekoladę na części, wrzucić do miseczki i rozpuścić w kąpieli wodnej wraz z dwoma łyżkami mleka i odrobiną wody. 


Na wafle nałożyć warstwę masy kajmakowej - dokładnie obtaczając także brzeg wafla. 


Wierzch i boki posypać nasionami amarantusa, a następnie POLAĆ całość rozpuszczoną czekoladą. Ważne, by nie rozprowadzać polewy łyżką lub łopatką, bo amarantus się nam przyklei i pomiesza z czekoladą. 


Wstawić do lodówki, aż czekolada zastygnie i gotowe :) 




Kroić małe podłużne laionki :)  Smaczności !!! :)




Ciast(k)o ala Batonik

16 marca 2012

Rafaello - wyraża więcej niż tysiąc słów.. ciast(k)o z misją

RAFAELLO
CIASTKA BEZ PIECZENIA
(NA HERBATNIKACH)





Zostałam zaproszona do Wspólnego gotowania z misją. Szlachetną, dlatego wzięłam w nim udział. Mimo, iż sama też już jutro poprowadzę Charytatywną Akcję Muffinki dla Mai. Ale dzisiejsze rafaello powstało z misją zbierania 1% podatku dla Madzi Rajskiej - dziewczynki chorej na autyzm. W raz ze mną Ciastko z kremem - ulubione Dziewczynki  - upiekli dzisiaj: 
Jola z blogu Damsko - męskie spojrzenie na kuchnię
Ullla  z bloga Kuchnia na Wzgórzu
Mariola  Kulinarne pyszności Molki
Michał z bloga Paszczak gotuje 
Maggie z bloga W pewnej kuchni na Wyspach 
Panna Malwinna z blogu Filozofia Smaku
Pela z bloga Zapiski kuchenne Peli
Kasia Z* z bloga Mirabelkowy blog

Do wspólnego gotowania zaprosiła nas Ania z bloga Królewskie rozkosze podniebienia. Madzia jest jej rodziną. Cała, wraz z Rodzicami Madzi, zaangażowana jest w pomoc. Jej Tato założył nawet blog - opisuje w nim zmagania z chorobą, rehabilitacją, z życiem. Cudowna wzruszająca lektura - http://pomocdlamadzi.blogspot.com/ - odsyłam Was do niej, jak i poniżej zamieszczam zdjęcie - plakat wraz z danymi KRS. Czy dla Mai czy dla Madzi oddacie swój 1% podatku - będzie to dobro, które do Was wróci. Za oba gesty dziękuję. 



A teraz o samym cieście. W zasadzie ciastkach ;) Uwielbiam rafaello i od dawna chodziło za mną zrobienie jego domowej wersji. Mam przepis na biszkopcie - pyszny- jednak bardzo pracochłonny - nie do wykonania w obecnej chwili. Za to ten jest moją wariacją na temat rafaello bez pieczenia. Inspirację zaczerpnęłam z serwisu Ciasta.net , ale w trakcie pracy uszło lekkim modyfikacjom ;) Tak to jest, gdy biegnie się z Małym Smykiem pod parasolem, po brakujące mleko, a po powrocie stwierdza się, że w zasadzie to brakuje i cukru waniliowego i kokosu za mało trochę jest... . Ale nie ma tego co na dobre nie wyszło. A mnie wyszło - nieskromnie- wyśmienicie :) Niebo w gębie. A jeśli jeszcze wyraża więcej niż tysiąc słów?Czegoś chcieć więcej? 




Składniki na 15 ciastek :
  • dwa duże opakowania herbatników (mniej więcej jest w nich po 30 herbatników)
  • 2, 5 szklanki mleka
  • 3 żółtka
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego (lub 1 cukier waniliowy)
  • 1 szklanka cukru
  • 100g wiórków kokosowych
  • 100g płatków migdałowych
  • można dodać kilka kropel spirytusu - ja nie dodałam-też pyszne
  • 250g margaryny Kasia 
  • 50g masła 

W 1/2 szklanki mleka rozbełtać żółtka, dodać obie mąki i razem zmiksować.  2 szklanki mleka zagotować z cukrem i ekstraktem waniliowym, wlać powoli zmiksowaną miksturę, cały czas mieszając, ugotować budyń. Przestudzić. 
Masło i margarynę utrzeć razem na puszystą masę, następnie ucierając po trochu dodawać ostudzony budyń. Po ostatniej łyżce zakręcić trochę i wyłączyć. Dodać pokruszone płatki migdałowe, dwie łyżki wiórek kokosowych i ewentualnie spirytus i wymieszać masę. 
Herbatniki (15sztuk) ułożyć w blasze lub na desce - ja tak zrobiłam- to wygodniejsza forma. Na nich rozłożyć 1/4 kremu. Na tym znów układamy 15 herbatników, potem 1/4 kremu, herbatniki, krem... Słowem mamy mieć 4 warstwy herbatników i 4 warstwy kremu (kończymy kremem). Wierzch posypujemy pozostałym kokosem. Schemat ciasta :

kokos
krem
herbatniki
krem
herbatniki
krem
herbatniki
krem
herbatniki
deseczka;)
Gotowe ciasto, przykrywamy lekko folią aluminiową  i wkładamy do lodówki. Schładzamy minimum 3h, ale najlepsze jest "po nocy". Gotowe wyjmujemy, kroimy według linii wyznaczonych przez herbatniki i podajemy. Gotowe! Smaczności !!



Na koniec zapraszam Was jeszcze raz do jutrzejszej 

JEDNODNIOWEJ AKCJI CHARYTATYWNEJ 
MUFFINKI DLA MAI 

poniżej klikając na zdjęcia możecie poznać szczegóły i odnaleźć inspirację na muffinki z mojego bloga :) 

 


11 listopada 2011

Niebieskie PTASIE MLECZKO czyli błękit oceanu w torciku w zimny listopad :)

TORCIK 
"BŁĘKITNA LAGUNA"
CZYLI DOMOWE PTASIE MLECZKO





No i zaczęło się ;) Wpadłam we własne sidła - tęczowe:) Przepis na ten torcik jest zupełnie autorski - kompletnie przemyślany, gdyż zbierałam się do niego kilka dni... .To tak, żeby udowodnić sobie i wszystkim, że niebieskie danie może powstać :) I zachęcić wszystkich do eksperymentowania. Przepis na ptasie mleczko dostałam od swojej Siostrzyczki. Ona wygrzebała go gdzieś kiedyś w internecie - tyle, że nie pamiętała dokładnych proporcji. Więc eksperymentowałam. Całkiem udanie;) Torcik wyszedł obłędnie pyszny, leciutki, delikatnie słodkawy. Blue Curacao sprawiło, że nie jest mdły. Jedyną jego wadą, jest to, że szybko się rozpływa. Choć prawdopodobnie jest to wina tego, iż jedną - szafirową masę ubijałam trzepaczką do blendera- i ta trzyma się idealnie. Drugą turkusową zaś robotem kuchennym, gdyż Mój Smyk stracił cierpliwość do maminych eksperymentów kulinarnych, i ta już nie trzyma się tak ładnie - jest bardziej puchata i po dłuższym przebywaniu w cieple- znika ;). Jest również szansa, że odmierzanie wody na oko do galaretki w tym pomogło ;) Następnym razem na pewno będę precyzyjniejsza - bo torcik mam zamiar zapisać do popisowych numerów mej kuchni ;) 
Jeszcze muszę dodać, że dobrze jest go przystrajać niedługo przed podaniem - inaczej lentilky rozpuszczają się na masie i tracą swój niebieski odcień, co niestety widać na zdjęciach. 
Słowem torcik "Niebieska Laguna" może być miłym akcentem listopadowych dni...Do tego filiżanka cappuccino, plik zdjęć i wspomnienie lata wraca :) 






Składniki na dużą tortownicę:

  • paczka podłużnych biszkoptów
  • 300 ml Blue Curacao
  • 1 galaretka turkusowa
  • 1 galaretka niebieska
  • 1 galaretka szafirowa
  • puszka mleka skondensowanego nie słodzonego
  • niebieskie cukierki lentilki lub np. M&M








Biszkopty podzielić na pół. Każdy maczać w Blue Curacao - ale tylko zamaczać, aby zyskały kolorek - ale nie tak, by były rozmoczone (!). Wyłożyć nimi spód tortownicy. 







Szafirową i turkusową galaretkę rozpuścić zgodnie z zaleceniami producenta na opakowaniu. Zostawić do ostygnięcia.
Szklankę mleka skondensowanego wlać do wysokiego naczynia i ubijać na puch - tak prawie na sztywno;) Kiedy będzie ubite, dodawać po łyżeczce ostudzonej szafirowej galaretki, nie przerywając ubijania. Gotową masę wylać na biszkopty. Uwaga! Tortownica musi być szczelna!! Następnie drugą szklankę mleka skondensowanego znów wlać do wysokiego naczynia i powtórzyć wszystko, dodając turkusową galaretkę:) Mnie wyszło turkusowej masy za dużo na możliwości wysokościowe mojej tortownicy, dlatego można wziąć nie pełną szklankę mleka. Wylać turkusową masę na szafirową. Wstawić tortownicę do lodówki na 3 godziny. 
Niebieską galaretkę rozpuścić. Wylać na szerokie i w miarę płaskie naczynie. Wstawić do zamrażalnika. Kiedy zacznie pojawiać się na niej szron, wyjąć i wstawić na 15-30 minut do lodówki. 
Wyjąć torcik z lodówki.  Ułożyć po okręgu niebieskie cukierki. Niebieską galaretkę kroić na cieniutkie paski i układać na torciku fantazyjne fale. Przystrojony torcik można delikatnie wyjąć z tortownicy (u mnie było to po nocy, gdyż torcik robiłam wieczorem ). Gdyby nie chciał odejść- objechać wokoło ostrym nożem. 

Smaczności !!! 








TĘCZA SMAKÓW

31 października 2011

Sernik dla leniwych :)

BŁYSKAWICZNY  GOTOWANY 
SERNIK 



Sernik dla leniwych. Lub dla tych, którzy mają akurat mało czasu, mieszkający w lodówce ser  i paczkę herbatników. Albo dla tych, którzy nie znoszą piec ciast, ale "palnęli", że zrobią wyjątek i ciasto upieką dla pewnych gości... . Słowem - sernik marzenie dla każdej Pani Domu :) W niczym nie ustępuje sernikom pieczonym dzielnie kilka godzin, które zresztą uwielbiam. Skąd zatem taki "kaprys" ?
Miałam taką ochotę na sernik w niedzielę. Miał być na zimno, z pewnej cudnej książeczki, którą ostatnio dostałam... . Tyle, że jak się już z wszystkim ogarnęłam, to do zaplanowanego wyjścia z domu pozostała mi godzina. Znalazłam więc ten przepis u Wiedźmy (może to wcale nie zbieg okoliczności, a magia jakaś ;) ) i nie wiele myśląc skusiłam się. I NIE ŻAŁUJĘ :)
Robiłam go z połowy porcji, gdyż w mojej lodówce mieszkało tylko pół kilo sera,  a na półce mała paczka herbatników. Wyszło go akurat na małą keksówkę. Boki wyłożyłam folią spożywczą, aby lepiej się go wyjmowało, ale jeśli będziecie robić go w normalnej brytfannie, to nie ma takiej potrzeby, gdyż ślicznie od niej odchodzi. Polecam po wystudzeniu schłodzić go przez chwilę w lodówce. Chyba, że nie będziecie takimi łasuchami jak ja, i dacie mu się spokojnie zawiązać np. przez noc :) Mój po szybkim wyciągnięciu pięknie zaczął po paru minutach pękać przez środek... ;) Ale i tak do porannej "kawy" był pycha :)




Składniki:
  • 1 kg sera białego - wiaderkowy jest w sam raz :)
  • szklanka cukru
  • 250g margaryny lub masła
  • cukier waniliowy
  • cztery jajka
  • pół szklanki mleka
  • duży budyń waniliowy
  • bakalie według uznania - u mnie rodzynki i skórka pomarańczowa
  • herbatniki - ja użyłam mini herbatniczków z czekoladą - sernik ma w ten sposób jakby dodatkową polewę :)
Blachę wykładamy połową herbatników. Ja wyłożyłam swoje czekoladą do dołu:) 
Jajka rozbijamy, oddzielamy żółtka od białek. Z białek  ubijamy pianę, a żółtka łączymy z serem. 
Stawiamy garnek na palniku. Roztapiamy tłuszcz, wsypujemy cukier i cukier waniliowy- mieszamy. Dodajemy ser z żółtkami i również mieszamy do gładkiej masy. Gotujemy chwilkę - ja gotowałam jakieś 3-4 minuty. W tym czasie rozrabiamy budyń z mlekiem. Następnie wrzucamy bakalie i wlewamy budyń, mieszamy całość. Gotujemy 3 minuty. Dodajemy pianę z białek i gotujemy kolejne 3 minuty cały czas mieszając - masa zgęstnieje. Na wyłożone na blasze herbatniki wylewamy masę serową. Na wierzchu układamy kolejną warstwę herbatników. Zostawiamy do całkowitego wystygnięcie i zawiązania się masy. Po wystygnięciu można włożyć go do lodówki na co najmniej godzinkę. 



WARIANTY DLA TYCH MNIEJ LENIWYCH ;) :

Zamiast herbatników można masę wylewać na upieczony wcześniej kruchy spód lub biszkopt. A na wierzch przygotować polewę czekoladową. Lub w innej wersji można przekładać cienkimi warstwami masy wafle :) 

Smaczności !! :) 



20 czerwca 2011

Kremówka na krakersach - gdy czasu nam brak na wadowicką


KREMÓWKA NA KRAKERSACH




Lubię kremówki...Ale kto by piekł dwa placki, gdy czasu brak? Ze zdjęć nie wygląda na krakersy prawda? Szybka i smaczna, ale uwaga musi się dobrze schłodzić to smak krakersów się rozmywa. Inaczej mamy słonawo... :) Nie mam pojęcia skąd jest przepis..Tzn mam : ze zbiorów Mojej Mamusi:)

Składniki: 
  • 1-2 paczki krakersów
  • 1 litr mleka
  • 2 budynie śmietankowe lub waniliowe
  • 1 margaryna ( Kasia , Palma)
  • pół szklanki maki pszennej tortowej w tym 1 łyżka mąki kartoflanej
  • pół szklanki cukru
  • cukier waniliowy opakowanie
  • cukier puder
Część mleka zagotować, w drugiej - ze dwie szklanki) dokładnie rozmieszać cukier, budynie, mąkę, cukier waniliowy. Masę wlać na gotujące się mleko i ugotować budyń. Do gotującej się masy dodać margarynę, wszystko razem zagotować. UWAGA! Od momentu wlania masy MIESZAĆ cały czas, żeby nie przypalić!!
Blaszkę posmarować tłuszczem, ułożyć krakersy, posypać lekko cukrem pudrem, wlać gorący budyń. Na wierzch położyć krakersy. Schłodzić w lodówce (jak zrobimy wieczorem na rano idealna). Przed podaniem posypać cukrem pudrem.  
Mniam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...