Szukaj w blogu

Google Website Translator Gadget

13 października 2012

Przysmak Czeski-pyszna pasta do chleba zamiast masełka

PRZYSMAK CZESKI 

(przepis Roberta Sowy)



Warto słuchać radia. Ja uwielbiam i słucham prawie ciągle. Szczególnie uwielbiam Program Pierwszy. Co ranek budzą mnie Cztery Pory Roku. I tak pewnego słonecznego dnia, słuchając Radiowej Jedynki, wysłuchałam przepis Roberta Sowy na prezentowany Wam dzisiaj Przysmak Czeski. Pan Robert zachwalał, że to znakomity sposób na zutylizowanie resztek żółtego sera. A im więcej ich rodzai - tym lepiej. Szybko sięgnęłam po długopis i zanotowałam. Spróbowałam już na następny dzień i od tego czasu robię ten Przysmak zawsze wtedy, gdy zalega mi serek :) A czasem i wtedy, gdy nie zalega ;) Specjalnie kupuję po kilka jego rodzai, gdy najdzie mnie ochota na tą ni to pastę ni to masełko :) Dzisiaj dzielę się przepisem z Wami życząc Wam miłego weekendu i smacznego :) A Panu Robertowi dziękuję za inspirację :)



Składniki :
  • skrawki różnych rodzai żółtego sera - im ich więcej, tym smak głębszy
  • 1 łyżka majonezu - jeśli chcemy bardziej kremową konsystencję wtedy można dodać (jeśli dobrze zrozumiałam ;) ) majonez winny
  • czosnek - ilość w zależności od upodobań - ja daję jakieś 2 ząbki
  • grubo zmielony czarny pieprz



Ser(y) zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Dodać majonez, pokrojone ząbki czosnku, czarny pieprz. Wszystko razem mielimy na gładka masę - ja wrzucam do blendera. I już ! Idealnie smakuje cytując Pana Roberta na ciemnym chlebku zamiast masełka. 
Smaczności  !















12 października 2012

Zapiekanka na lekko z wieprzowiny i szpinaku - wspólne pichcenie z Królem

ZAPIEKANKA 

Z ŁOPATKI I SZPINAKU 

W WERSJI BARDZO LEKKIEJ




Patrząc w zawartość lodówki,  rzuciłam hasło: zapiekanka w wersji lekkiej. Może nie koniecznie light, ale zdrowo i lekko miało być.  Jak dotąd nigdy nie łączyłam szpinaku z wieprzowiną - w zasadzie w ogóle nie łączyłam go z czerwonym mięsem. Teraz będę robić to zdecydowanie częściej. Zapiekanka banalna w przygotowaniu, smakowała po prostu bombowo. Lekka i smaczna. W lekkości przypominała Dukanowską Zapiekankę Kalafiorową Króla, którą robiłam rok temu i zdarza mi się do niej wracać. A a propos Króla... Moje hasło nie zostało rzucone jedynie w przestrzeń lodówki... poszło w świat wirtualny. Królewska Mość Ania podjęła wyzwanie i właśnie w tej chwili i Ona raczy Was przepisem na Lekką Zapiekankę w Jej wersji. A więc biegnę stukać do bram bloga Królewskie Rozkosze Podniebienia, by spojrzeć co tak cudnego wyczarowała ze mną wspólnie w swojej kuchni :) Zachęcam i Was do zerknięcia, ale najpierw - mój przepis ;) 



Składniki na 2-3 osoby:
  • około 300-400 dkg chudej łopatki
  • garść świeżego szpinaku - około 3-4 wiązki pojedyncze
  • mała czerwona cebulka
  • 1 jajo
  • pół kubeczka śmietanki 36%
  • 2 łyżeczki kopiate gałki muszkatołowej
  • kawałek żółtego sera - u mnie edam
  • oliwa
  • pieprz
  • sól


Łopatkę zmielić. Szpinak i cebulkę pokroić drobno. Mięso mielone wrzucić do miski, dodać szpinak, jajo, śmietankę, gałkę, cebulkę, pieprz i sól. Wszystko razem wymieszać dokładnie na masę. 
Naczynie żaroodporne wysmarować odrobiną oliwy.  Rozłożyć w nim równomiernie masę i lekko ubić. Na nią zetrzeć ser żółty na grubych oczkach. Wstawić do piekarnika nagrzanego na 200'c i piec około 30 minut. Smaczności !! 





A już jutro rano zapraszam Was na pyszny Przysmak Czeski  -
idealny na sobotnie śniadanko ! :) 


10 października 2012

Zielone Placuszki Szpinakowo-Kurczakowe w papirusie :)

Zielone placuszki 

szpinakowo-kurczakowe 

zapiekane w papirusie Winiar



Miałam ochotę na coś innego, placuszkowatego, by zjadł Synuś i  zdrowego - czytaj z małą ilością tłuszczu. Papirus leżał sobie na półeczce i czekał na wykorzystanie. W lodówce zaś zimował szpinak. I tak, z czystej inspiracji zdrową zieloną kuchnią, stworzyłam placuszki, które tu widzicie :) Chudziutki kurczak plus zdrowy, bo w zasadzie jedynie lekko podgrzany, szpinak i zaledwie 1 łyżeczka do herbaty oliwy z oliwek do smaku... Czyli zdrowo i niebanalne na talerzu. Jak Wam się podoba taka rewolucja? Mnie ogromnie :) Po papirus sięgnę pewnie jeszcze nie raz :) Polecam Wam gorąco, gdyż placuszki są rewelacyjne zarówno na ciepło, jak i na zimno na kromeczce ciemnego chlebka...Jak dla mnie danie idealne :) 

6 października 2012

amerykańska zupa dyniowa = Dynia po amerykańsku - tylko dla Maluszków ? neee...

AMERYKAŃSKA ZUPA DYNIOWA



Postanowiłam zrobić z dyni zupkę. Ale zupę, którą i Mój Szkrab mógłby zjeść. Tak jak pisałam, Mały zjada już wszystko co znajduje się na naszym talerzu, dlatego moja kuchnia ostatnio mało obfituje w przyprawy...No chyba, że akurat na coś szczególnie mamy ochotę :) Przeszukałam trochę blogów i na Jedzonku Malucha znalazłam taką pyszną szybką zupkę. Napisano, że można ją serwować po 18 miesiącu, jednak wszystkie składniki w diecie mojego Malca są od dłuższego czasu, więc postanowiłam spróbować - może już czas na zupkę nastał. Ach, bo zapomniałam dodać , że Malec odkąd ma zębów 5 odmawia jedzenia czegokolwiek - no prawie czegokolwiek- łyżeczką. Musi gryźć i już ;) Zupka wyszła pyszna. W zasadzie wyszedł krem z dynii, bo została zmiksowana. Jednak Brzdąc akurat na zupkę ochoty nie miał... za to Mama i Tata tak - zjedli po dwa talerze :P

Składniki : 
  • 1 litr bulionu z kurczaka  (ja zrobiłam z jednego podudzia kurczaka, marchewki, pietruszki, litra wody, natki pietruszki, cebuli, dwóch liści laurowych,  dwóch zieli angielskich i dwóch ziarenek pieprzu, łyżeczki jarzynki bezglutenowej- gotowany 40 min- przecedzony)
  • 40 dag dyni
  • 40 dag ziemniaków
  • 4 cebule dymki
  • 2 marchewki
  • 2 łyżki tymianku - w mojej wersji 2 łyżeczki
  • sól
  • pieprz (mielony)
  • śmietanka 18% do zup i sosów

Dynię i ziemniaki pokroić w kostkę, dymkę w krążki, a marchewki na cienkie plasterki. Zagotować bulion, dodać wszystkie warzywa. Gotować od 15 do 30 minut, pod przykryciem na wolnym ogniu, aż warzywa zmiękną. Na koniec gotowania dodać tymianek, sól i pieprz do smaku. Zmiksować blenderem. Nalać do miseczek. Wierzch polać śmietanką i delikatnie zawirować. Smaczności :)





3 października 2012

Kluseczki z jogurtu greckiego - dodatek do zup lub jako drugie danie :)

KLUSECZKI 

Z JOGURTU GRECKIEGO




Zostało mi kiedyś troszeczkę jogurtu greckiego. Akurat robiłam pomidorówkę dla mojego Smyka i chciałam mu troszeczkę odmienić menu, gdyż ukochany makaron jada ciągle i z wszystkim. Chodziły mi po głowie podpatrzone u Domi kluseczki z serka homo, ale akurat takowego w lodówce nie znalazłam. Więc pokombinowałam i...wyszło genialne ;) Z zupą pomidorową skomponowały się idealnie - Smyk zjadł z szerokim uśmiechem pełną miseczkę pokazując co chwile na kluseczki : to! to! :) A do tego same smakowały równie pysznie, więc myślę, że jako osobne danie z masełkiem i cukrem też będą smaczne :) Polecam gorąco ! 



Składniki:
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • 4 łyżki kopiate mąki tortowej
  • 4 łyżki kopiate jogurtu greckiego

Jajko lekko ubić, dodać jogurt, znów lekko ubić do połączenia się składników i spienienia. Dodać odrobinę soli i PRZESIANĄ mąkę - wymieszać trzepaczka do jaj. 
Wrzucać mini porcje - BARDZO ROSNĄ - na wrząca lekko osoloną wodę z łyżeczką oliwy z oliwek. Gotować 2-5 minut. Smaczności !!! :) 



2 października 2012

Tort Muffinkowy z zapachem kawy, kokosu, orzechów i amaretto:)

MUFFINKOWY TORT 

KOKOSOWO-KAWOWY 

Z KREMEM PISTACJOWO-AMARETTOWYM


28 września był Światowy Dzień Kawy. Cudowny Dzień. Ktoś Kto wymyślił, akurat w ten Dzień obchodzić ten Cudowny Dzień, wpadł na znakomity pomysł. Znakomity, gdyż Dzień ten przypada dokładnie w Dniu Urodzin Mej Najlepszej Pasiapsióły. Cudownym zbiegiem okoliczności obie namiętnością szczególną i miłością porównywalną chyba do tej, którą darzymy siebie na wzajem i Naszych Chłopaków, kochamy KAWĘ ! Nie, nie, nie - nie mamy wspólnych Chłopaków ;) Ale sporo ich ze sobą łączy. Szczególnie tych Młodszych... . Na przykład to, że w tym samym czasie  dzięki Nim, obie Naszą Miłość Kawową porzuciłyśmy w imię oczekiwania na Ich narodziny. I obie w tym czasie hodowałyśmy kawę w kubkach do kawy. Moja pięknie rośnie nadal, bo z miłości od Psiapsióły mi ofiarowana. Jej akurat koty zjadły, ale cóż... Ona szybciej do nałogu kawowego powróciła... . Ale wracając do meritum mojego postu - Dzień Kawy + Urodziny + Konkurs u jednej takiej Małej Paskudy, która mnie kusi co rano jakimiś pysznościami = dobry pomysł na TORT ;) 
Inspiracja na torcik muffinkowy już od dawna utkwiła w mej głowie za sprawą pewnej książeczki. Jednak ten, który Wam dzisiaj prezentuję, jest w 100% MOJEGO AUTORSTWA. Od pomysłu, kompozycji smaków, do wykonania. No wykonania, to w 90%, bo 10% należało do Synusia :) 
Wprawdzie Torcika Jubilatka nie spróbowała i chyba już Jej się nie uda, ale za to Całej Mej Rodzince smakował okropnie:) Synuś zajadał z radością, Mężuś z uśmiechem, a ja rozpływałam się nad każdym kęsem... :) 
Polecam szczególnie zapracowanym Osóbkom lub tym, które zapomniały o czyiś urodzinkach - cały torcik kręci się 15 minut, piecze 20;) Potem tylko się musi ostudzić- około 40 minut i krem kręcimy z 6;) Teraz już tylko wystarczy wszystko poskładać razem i wstawić na godzinkę do lodówki :) Czyż nie warto poświęcić godzinkę, aby najpierw cieszyć się aromatem kawy unoszącym się po domu, a potem smakiem kokosu i pistacji w każdym kęsie ?
Popijając oczywiście pyszną i aromatyczną kawą... Ach! Zostawiam Was zatem z apetycznymi zdjęciami i przepisem...a ja znikam wyczarować jakąś kolację, bo od samego pisania zgłodniałam ;) Smaczności ! 


Składniki:

ciasto muffinkowe:
suche:
  • 2 szklanki mąki tortowej 
  • 1/2 szklanki cukru - miks cukru białego i brązowego trzcinowego 
  • 1/2 szklanki kokosu - wiórki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
mokre:
  • 1 jajo
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/2 szklanki mocnej kawy zrobionej z 2 łyżeczek kawy rozpuszczalnej
  • pół stopionej margaryny - ok. 125 g
krem :
  • 300 ml śmietanki 30% do zup i deserów
  • garść pistacji - ja miałam ich jakieś 20-25 sztuk - ale im więcej tym bardziej pistacjowy smak będzie wyczuwalny - prażonych, lekko solonych (ja swoje kupiłam w Biedronce;) )
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
  • 50 ml amaretto - jeśli będziemy konsumować go w starszym towarzystwie, można dodać nieco więcej
dekoracja:
  • ziarenka kawowe z czekolady (mocca)

Przygotowujemy sobie foremki i formę do ciasta. 
Ja swój torcik zrobiłam w 10 silikonowych mini foremkach do muffinek oraz silikonowej formie do tarty ( 22 cm).

Z doświadczenia wiem, że dobrze jest zrobić ciasta w tych samych rodzajach blach : silikonowych, blaszanych czy teflonowych. Muffinki zupełnie inaczej smakują upieczone w silikonowych formach, a inaczej w samych np. papilotkach.  Stąd moja uwaga ;)

Zabieramy się za ciasto :
W jednej misce łączymy suche składniki : przesiewamy mąkę, dodajemy cukry, kokos, proszek do pieczenia i wszystko razem mieszamy. 
Do drugiej miski wbijamy jajko i lekko ubijamy, dodajemy mleko i znów lekko razem ubijamy, następnie wlewamy OSTUDZONĄ kawę oraz margarynę i razem ubijamy do połączenia się składników. 
Do suchych wlewamy mokre. Mieszamy byle jak, tylko do połączenia się składników. 
Najpierw nakładamy po łyżeczce, półtorej ciasta do form na muffinki. Resztę zaś wylewamy na formę na spód. 
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 180'c i pieczemy muffinki 15 min, zaś spód tortu około 20. Trzeba wykonać test patyczkowy. 
Po wyjęciu zostawiamy ciasta w formie około 10 minut, aby się uleżały, po czym studzimy je na kratce. Gdyby spód się nieco jeszcze rozpadał (mój miał takie zapędy) to przełóżmy go od razu na paterę i zostawmy do całkowitego ostudzenia. 

Krem :

Pistacje obieramy i mielimy na bardzo drobno - prawie muto. Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy z 1 łyżeczką cukru z prawdziwą wanilią. Gdy śmietanka będzie już nam stała, dorzucamy orzechy i wlewamy wąską stróżką amaretto, po czym dalej kręcimy ubijaczką do momentu wymieszania się składników. Nie za długo, by nie przekręcić kremu. 



Czas na składanie tortu :

Na ostudzony spód wykładamy grubą warstwę kremu, zostawiając sobie około 3-4 łyżek na boki i środek. 

Następnie wokoło układamy muffinki, lekko je w niego wciskając. Boki tortu ozdabiamy kremem, a resztkę wciskamy przez rękaw cukierniczy na środek tortu. Ozdabiamy czekoladowymi ziarenkami kawy i wstawiamy na godzinkę do lodówki. 





Tort jest wyśmienity w dniu zrobienia. Na następny dzień jest równie pyszny, gdy smaki się przegryzą. Smak amaretto jest zdecydowanie wyczuwalny - jedynie staje się mniej chrupki. Trzeciego dnia zaś do głosu dochodzą pistacje...MMM! Słowem - należy go zrobić dużo ;) Smaczności  !!! 







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...